Krótkofalowcy - mimo rozwoju Internetu, CB-radia i komórek ich pasja wciąż trwa. Patronuje im… św. Maksymilian Maria Kolbe, twórca stacji SP3RN w Niepokalanowie.
– Uwaga! Tu Stefan Paweł trójka Stefan Barbara Yokohama. Przeprowadzam łączność pokazową. Czy ktoś mnie w tej chwili słyszy? Tu SP3SBY ze Słubic. Over, over – rzuca w eter Józef Druć, twórca Słubickiego Klubu Krótkofalowców PZK „Druciarnia” SP3PJW.
– Tu Stefan Quebec jeden Tadeusz Lucyna Barbara – odzywa się po chwili nieco trzeszczący, ale wyraźny głos.
– OK, Łukasz, witam cię… – łączność nawiązana. Teraz można porozmawiać, a potem się pożegnać.
– Pozdrawiam, amatorskie 73!
– Dzięki, 73!
Dla pań 88!
To próbka krótkofalarskiego slangu. Każde słowo w serii imion lub nazw miast wskazuje na kolejną literę w osobistym znaku wywoławczym. Krótkofalarskie imię otrzymuje się wraz z licencją. To „imię” na całym świecie pozostanie na zawsze unikatem. Ale kodów używanych w łączności jest znacznie więcej. Na koniec zwykle pada „73”. – To znaczy „serdeczne pozdrowienia” – zdradza J. Druć. – Jest także „88”, pozdrowienie kierowane przez mężczyzn do kobiet i odwrotnie – dodaje.
W eterze obowiązuje kodeks etyczny, który reguluje zasady nawiązywania i prowadzenia łączności, a także styl i tematy rozmów. Nie dyskutuje się tu np. o polityce czy biznesie. Nie wolno też nikomu ubliżać. – Tu wszyscy mogą wszystko słyszeć. Jest to nieocenione przy wołaniu o pomoc. Nie ma możliwości telefonem stacjonarnym czy komórkowym połączyć się z morza czy na drugą półkulę, a najprostszy krótkofalowy tarnsceiver, czyli urządzenie nadawczo-odbiorcze może taką pomoc sprowadzić – tłumaczy J. Druć. – W latach 80. nie mieliśmy nawet telefonów. Wystarczyło jednak poprosić o pomoc w eterze i zaraz się znajdowała. Sam szukałem leków dla ciężko chorego ojca – mówi szef „Druciarni”, który uważa krótkofalarstwo za styl życia, a nie tylko za „gadulstwo przez radio”. Kontaktów ma bardzo dużo. Opowiada o swym słubickim koledze Marku SP3GVX, polarniku. Mile wspomina też ks. Kazimierza Długosza, PY5ZHP, misjonarza z Brazylii.
Licencja na nadawanie
Krótkofalowcy tworzą międzynarodową wspólnotę. Ułatwia to fizyka. Fale krótkie odbijają się od jonosfery i ich zasięg jest teoretycznie nieograniczony. W praktyce propagacja, czyli rozchodzenie się fal, zależy od pogody, pory dnia, aktywności słońca itp. Udana łączność to kwestia także sprzętu. I tu krótkofalowcy mają wielkie pole do popisu, bo nadajniki można konstruować samemu. – Kiedyś urządzenia fabryczne były bardzo drogie, więc niemal wszyscy budowali je samodzielnie. Teraz sprzęt jest dużo tańszy, ale wiele rzeczy: zabezpieczenia, podłączenia, antenę trzeba i tak zrobić własnoręcznie – tłumaczy J. Druć. Poza tym konstruowanie sprzętu to szalenie ciekawe zajęcie. Ale do legalnego używania każdego urządzenia konieczny jest egzamin zdany przed Państwową Komisją Egzaminacyjną ds. Radioamatorów w Służbie Amatorskiej i pozwolenie Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, który nadaje znak wywoławczy.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.