Kiedy spotkają się trzy siódemki, kataklizm nadejdzie, wówczas i wilk się wody w Kłodzku napije, ale ostateczny potop nadejdzie, gdy trzy dziewiątki staną obok siebie, wówczas i lew kłodzki pysk w wodzie umoczy.
Wielu w Kotlinie Kłodzkiej pyta o wagę tych słów. Ci, którzy znają tego, który miał je wypowiedzieć, boją się naprawdę. Za trzy dni kataklizm zmiecie połowę Polski, albo Filipek Fediuk nie ma nic wspólnego z katastroficzną wizją. Jest jeszcze trzecia możliwość: jasnowidz się pomylił. Jednak osobliwie ona wydaje się najmniej prawdopodobna... Upalne letnie popołudnie. Błądzę po niewielkim cmentarzu parafialnym w poszukiwaniu grobu. Irytuje mnie coraz bardziej cała sytuacja. Tym bardziej, że grobu ani widu, ani… słychu – cokolwiek to znaczy na cmentarzu.
Zaczynam się zastanawiać, czy to nie przesada: wyprawa na koniec diecezji z powodu rozmowy zasłyszanej w księgowości. Byłem jej świadkiem kilka dni wcześniej. Podniecone kobiety opowiadały o klęsce powodzi, która czeka Kotlinę Kłodzką. Sprawa wydawała się przesądzona: termin został przepowiedziany przez znanego w Polsce jasnowidza ze Starego Waliszowa.
– Nazywa się Filipek Fediuk – precyzuje kadrowa. – Żyje? – pytam. Nie wiadomo. Zaglądamy do Internetu. Zmarł. Trafiamy też na forum o czekającej kotlinę klęsce. No więc chodzę po cmentarzu i zaczynam psioczyć sam na siebie, wyrzucając sobie głupotę. Wreszcie w desperacji rzucam półgłosem: – Filipek, jak jesteś taki mocny, to może byś mi pomógł? Ledwie skończyłem wyrasta przede mną, jak spod ziemi, kobiecina, która wskazuje mi mogiłę jasnowidza. – To tutaj, gdzie tak dużo kwiatów i zniczy – dodaje.
Rzeczywiście. O grób zmarłego w 1992 roku Filipka wciąż ktoś dba. Za chwilę dowiem się, że pielgrzymki do jego grobu to coś zwyczajnego. – Ludzie przyjeżdżają tutaj z wdzięczności za pomoc, jakiej udzielił im za życia, albo dlatego, że wciąż im pomaga. Nawet zza grobu. Tak twierdzą – dodaje kobieta-zjawa. – Zresztą wystarczy popatrzeć na rejestracje samochodów. Cała Polska się przez Waliszów przewala – dodaje na odchodne.
Diabelstwo albo dar Boga
Przyszłość zna także szatan. Dlatego Kościół bardzo ostrożnie podchodzi do tych, którzy o niej mówią. Same przepowiednie są stare jak ludzkość, która zawsze była ciekawa tego, co nieznane. Każda kultura i cywilizacja ma swoich proroków, szamanów, jasnowidzów i wróżbitów. Słowem ludzi, którzy mają dar, albo są przeklęci – w zależności od tego, z kim trzymają, albo na czyich usługach są.
Po owocach poznacie drzewo – radzi Chrystus. Słucham więc opowieści o dokonaniach waliszowskiego Filipka. Po pierwsze miał dar widzenia tego, o czym przeciętni ludzie nie mają pojęcia. – Dlatego przychodzili do niego nawet milicjanci, żeby pomógł odszukać zaginionych – opowiada wiejska sklepowa. – A jak ktoś tylko z ciekawości, tak na próbę do Filipka przychodził, to ten od razu go wyczuł i gonił takiego. Klął przy tym jak szewc. Albo wiadrem z wodą ganiał, bo miał już dosyć ludzi – wspomina.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.