Czarownice w muzeum

Do stałych wystaw muzeum historycznego w Nysie dołączyła ekspozycja poświęcona procesom czarownic, jakie w XVII wieku licznie odbywały się na obecnym polsko-czeskim pograniczu.

Zwiedzający mogą obejrzeć zrekonstruowaną izbę zielarki, salę sądową i loch, do którego trafiały czarownice - powiedziała PAP Katarzyna Baraniuk z nyskiego muzeum. W XVII wieku na obecnym pograniczu polsko-czeskim często dochodziło do procesów i egzekucji czarownic. Wystawa zatytułowana "Procesy czarownic na pograniczu nysko-jesenickim" stanowi próbę historycznego, a także wizualnego przedstawienia i zdefiniowania tej jednej z najbardziej ponurych zbrodni w dziejach księstwa nyskiego.

"Polowania na czarownice przetoczyły się w XVII wieku przez całą Europę. Na pograniczu nysko-jesenickim eskalacja tych wydarzeń przypadła na lata 1651-1652, kiedy śmierć poniosło ok. 250 kobiet i dziewczynek podejrzewanych o konszachty z diabłem" - zaznaczyła Baraniuk.

Twórcy wystawy podzielili ekspozycję na trzy części: izbę zielarki, sąd i loch. W izbie zielarki można zobaczyć czarownicę "przy pracy", w sądzie - oprócz manekinów strażnika i czarownicy - stanęła budząca grozę "dziewica norymberska" (zwana także żelazną) - skrzynia nabita od wewnątrz kolcami, w której zamykano kobiety podejrzane o czary. Z kolei w lochu, do którego prędzej czy później trafiała każda podejrzana, umieszczono inne narzędzia XVII-wiecznych tortur, wśród których są: nabijany kolcami "stołek czarownicy", "widełki heretyka", a także służący do pętania całego ciała metalowy "bocian".

"Narzędzia tortur to dokładne repliki przyrządów używanych do wydobywania zeznań z podejrzanych o czary, kajdany są - obok katowskiego miecza i mebli - autentycznymi eksponatami z epoki" - wyjaśniła Baraniuk.

Czarownice zwykle płonęły na stosach. Nysa ma swój niechlubny wkład w "usprawnienie" tego modelu egzekucji. Powstał tam specjalny piec, który miał za zadanie zmniejszyć koszty i uczynić egzekucje bezpieczniejszymi dla gawiedzi i dobytku mieszczan. Piec stanął w pobliżu gmachu sądu, niedaleko wieży wrocławskiej. Nie wiadomo dziś, czy palono w nim żywcem, czy po wcześniejszym uduszeniu ofiary. Wiadomo za to, że przez 9 lat spłonęło w nim ponad tysiąc kobiet, młodych dziewcząt czy wręcz dzieci.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja