Bananowa bohema

Czy rzeczywiście w sztuce chodzi wyłącznie o przekraczanie granic? Przecież „niegrzeczna” sztuka też staje się kiczem, jeśli posługuje się formą nazbyt nachalną i obleśną.

Fala zdjęć z bananami zalała internet. Celebryci, piosenkarze, aktorzy, politycy i dziennikarze – wszyscy robią sobie fotografie z egzotycznym owocem. Do zdjęcia z bananem zapozowali m.in.: Maja Ostaszewska, Magdalena Cielecka, Małgorzata Ostrowska, Michał Żebrowski, Natalia Przybysz, Anja Rubik, Tomasz Organek, Róża Thun, Paulina Młynarska, Kuba Wojewódzki, Tomasz Raczek. A przeciętny Kowalski przegląda te obrazki i zastanawia się, o co chodzi.

Nie dajmy się zwariować

Podobno chodzi o sztukę. I o cenzurę. Oto bowiem dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie prof. Jerzy Miziołek nakazał usunięcie z Galerii Sztuki XX i XXI wieku dwóch prac: „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii Lach-Lachowicz (znanej też jako Natalia LL) oraz „Pojawienia się jako Lou Salome” Katarzyny Kozyry. Pierwsza z nich to cykl fotografii i wideo z lat 70. ubiegłego wieku, przedstawiający twarze kobiet konsumujących w ostentacyjnych pozach banany, a także inne produkty, m.in. parówki czy kisiel. Druga to krótki, trzyminutowy film z 2005 r., w którym autorka przedstawia siebie jako panującą nad mężczyznami-psami.

Powodem usunięcia prac miała być pisemna skarga, że prace gorszą dzieci odwiedzające muzeum, a interweniować w tej sprawie miał minister kultury (sam dyrektor zdementował później tę drugą informację). To oczywiście dało pretekst do oburzenia „elit”. No bo jak to: cenzuruje się uznanych w świecie artystów? „Sztuka została wymyślona właśnie po to, aby naruszać granice, eksperymentować, budzić. Grzeczna sztuka staje się kiczem. Dworskim popierdywaniem” – pouczał Kuba Wojewódzki. „Chciałbym uprzejmie zwrócić uwagę prezesowi Miziołkowi, że na terenie Muzeum nadal widać rzeźby nie tylko z bananem, ale i, z przeproszeniem pana prezesa Miziołka, z gołym siusiakiem. To się musi zmienić ku chwale ojczyzny” – ironizował poeta Jacek Dehnel. Do tego chóru dołączyli kolejni i tak oto zrodziła się wielka i arcyważna manifestacja: pod Muzeum Narodowym setki osób jadło banany.

Tylko... przeciwko czemu właściwie był ten protest? Czy na pewno chodzi tu o wolność sztuki? Nie dajmy się zwariować: w muzeach i galeriach nieustannie wymienia się ekspozycje, jedne obrazy zastępują inne i żadna z takich decyzji nie wywołuje podobnych emocji. Czy gdyby rzecz dotyczyła jakiegokolwiek dzieła sakralnego, znalazłoby się aż tylu obrońców? Raczej nie. A przecież w tym wypadku mamy do czynienia z Muzeum Narodowym, gdzie eksponaty dobiera się szczególnie starannie. To miejsce na absolutny kanon, a nie na kaprysy zblazowanej bohemy – od tego są prywatne galerie. I wcale nie chodzi tu o nagość czy o kwestie seksualności, jak sugeruje Dehnel, bo przecież te zajmują często ważne miejsce w najwybitniejszej sztuce. Chodzi o wulgarny i banalny sposób ich ujęcia. Dlatego szkoda, że dyrektor muzeum ugiął się pod protestami i postanowił przywrócić prace do czasu zmiany aranżacji wystawy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg