Przygody z Moniuszką

W filmie fabularnym twórca polskiej opery narodowej pojawił się tylko dwukrotnie, w tym raz w filmie zrealizowanym dla... żydowskiej publiczności.

Stanisław Moniuszko nie doczekał się jeszcze swojej pełnej filmowej biografii. Do tej pory powstało o nim właściwie tylko kilka dokumentów. W filmie fabularnym pojawił się dwukrotnie. Natomiast aż trzykrotnie przeniesiona została na ekran „Halka”, najsłynniejsza opera kompozytora.

Dzieło wysoce niemoralne

„Halka”, zdaniem wielu krytyków, zawdzięczała swoją popularność tematowi, czyli romansowi chłopki ze szlachcicem. „Alojzy Kuczyński jeszcze kilka lat po premierze nie mógł na łamach »Opiekuna Domowego« uwierzyć, że pojawiła się na scenie wiejska dziewczyna, a fakt, że stała się ona dodatkowo bohaterką pozytywną wskazującą gestem oskarżycielskim na warstwę szlachecką, był już nie do pomyślenia” – napisała Agnieszka Topolska w swojej pracy doktorskiej „Mit Stanisława Moniuszki jako wieszcza narodowego”.

„Warszawska premiera”, reklamowana jako pierwszy powojenny widowiskowy film muzyczny, opowiada o trudnościach związanych z wystawieniem „Halki”. Zdjęcia realizowano w 1950 roku, więc w filmie nie mogło zabraknąć akcentów społecznych. Twórczość Moniuszki cieszyła się popularnością wiejskiego ludu, natomiast warszawska arystokracja i wpływowi krytycy muzyczni starali się nie dopuścić do premiery. Jednym z czołowych wrogów „Halki”, jako dzieła wysoce niemoralnego, jest w filmie biskup. Na szczęście postępowi entuzjaści twórczości kompozytora, z autorem libretta Włodzimierzem Wolskim na czele, biorą sprawy w swoje ręce. Udaje im się przekonać sławną śpiewaczkę Marię Kalergis, by dzięki swoim wpływom uzyskała zezwolenie gen. Ignacego Abramowicza, prezesa Warszawskich Teatrów Rządowych, na wystawienie opery. Wydaje się, że postać kompozytora, jaką widzimy w filmie, niewiele odbiega od opisu przedstawionego w biografii przez jego przyjaciela Aleksandra Walickiego. „Postać i ułożenie Moniuszki były bardzo niepospolite. Wzrostu był miernego, a nawet bardziej niskiego. Oczy błękitne, trochę zezowate, małe, lecz pełne wyrazu. One to głównie nadawały fizjognomii tę cechę wysokiej inteligencji i zapału, która go tak wyróżniała od innych. W obejściu się ze wszystkimi był nadzwyczaj grzecznym i delikatnym, w towarzystwie miał maniery dystyngowane, znamionujące wielkie obycie się ze światem, lecz zarazem i wielką skromność”. Dzisiaj film warto zobaczyć przede wszystkim ze względu na obsadę, bo zagrała tu czołówka polskiej sceny. W roli Kalergis wystąpiła Nina Andrycz, wówczas żona premiera Cyrankiewicza, w postać Moniuszki wcielił się Jan Kocher, a Wolskiego zagrał Jerzy Duszyński. Nawet w rolach drugoplanowych wystąpili znani i popularni aktorzy, m.in. Danuta Szaflarska czy Ludwik Sempoliński.

Dekadę wcześniej Moniuszko pojawił się w filmie nakręconym w Stanach Zjednoczonych. „Overture to Glory” z 1940 roku w reżyserii Maxa Nossecka był jednym z ostatnich filmów nakręconych w USA w języku jidysz. Podstawą scenariusza była sztuka Marka Arnsztejna „Pieśniarze”, wystawiona po raz pierwszy w 1902 roku w Łodzi. Muzykę do filmu napisał Aleksander Olszanecki, kompozytor piosenki „Miasteczko Bełz”. Moniuszkę zagrał John Mylong, a w postać głównego bohatera, Yoela Strashunsky’ego, wcielił się Mojsze Ojszer, kantor z sześciopokoleniową tradycją śpiewaczą. W filmie Moniuszko, który przygotowuje premierę „Halki” w Operze Warszawskiej, jedzie w Święto Trąbek do Wilna, by w synagodze posłuchać kantora. Zachwycony jego śpiewem oferuje mu rolę w spektaklu. Ojszer zaśpiewał w filmie po polsku arię Jontka „Szumią jodły na gór szczycie” z IV aktu „Halki”.

Kiepura, ale nie ten

„Halkę” po raz pierwszy przeniesiono na ekran w... filmie niemym, w 1913 roku, w warszawskiej wytwórni Kosmofilm. Niestety, nie zachowała się ani jedna kopia. Według historyków kina ekranizacja była wierna operowemu librettu. „Utopiła się nasza biedna Halka, módlcie się za jej duszę” – mogli przeczytać widzowie w napisach końcowych. W roli tytułowej wystąpiła Halina Starska, uznawana za pierwszą gwiazdę filmu polskiego, a Janusza zagrał Jerzy Leszczyński, znakomity aktor teatralny i filmowy.

Zachowały się natomiast dwie kolejne przedwojenne ekranizacje opery. Pierwsza z nich powstała w 1929 roku, pod koniec ery kina niemego. Reżyser Konstanty Meglicki wykorzystał tylko wiodący temat libretta. Halkę zagrała Zorika Szymańska, a w roli Janusza wystąpił Harry Cort, prywatnie książę Stanisław Józef Gedyminowicz-Bielski. Występ księcia uznano za beznadziejny.

Projekcji niemej wersji towarzyszył dźwięk z płyt gramofonowych, nagranych przez sławnych wówczas solistów operowych, Matyldę Polińską-Lewicką i Ignacego Dygasa. Film spotkał się ze wstrzemięźliwym przyjęciem krytyki. „»Halka« jest żywą przestrogą dla reżyserów filmowych, by ostrożnie poczynali sobie z użytkowaniem tematów literackich. Należy dobrze sobie uprzytomnić, jakie wartości kinetyczne da się wyciągnąć z danego utworu, nim przystąpimy do jego realizacji” – grzmiał krytyk w 3. numerze magazynu „Film. Ilustrowany Kurier Kinematograficzny” z 1930 roku. W innych recenzjach uznania doczekały się tylko zdjęcia plenerowe, realizowane m.in. w Czorsztynie. W 1932 roku producent postanowił ponownie wprowadzić film na ekrany w wersji udźwiękowionej. Film przemontowano, a arię Jontka, którego grał Włodzimierz Czerski, wykonał Władysław Ladis. Pod takim pseudonimem występował na scenach operowych Władysław Kiepura, młodszy, ale również utalentowany brat Jana Kiepury. W nagraniu muzyki udział wziął chór Opery Warszawskiej, a postaci tytułowej głosu użyczyła Zuzanna Karina. W 2016 roku odrestaurowaną i zdigitalizowaną wersję filmu przedstawiła Filmoteka Narodowa.

W kolejnej filmowej adaptacji „Halki” z 1937 roku Władysław Ladis nie tylko śpiewał, ale również zagrał Jontka. W postać Halki wcieliła się Lili Zielińska, ale arię operową wykonała Ewa Bandrowska-Turska. Dialogi do filmu napisał Jarosław Iwaszkiewicz. Reżyser Juliusz Gardan starał się nadać filmowi bardziej realistyczną formułę, redukując melodramatyczne akcenty. Film nie spotkał się z dobrym przyjęciem. Uznano, że pietyzm w stosunku do arii operowych opóźniał akcję.

„Straszny dwór” Moniuszki, opowieść o dwóch rycerzach, którzy po zakończonej wojennej wyprawie ślubują, że nigdy się nie ożenią, doczekał się jednej ekranizacji. Z pewnością jest bardziej udana niż filmowe adaptacje „Halki”. To zasługa reżysera Leonarda Buczkowskiego, który zrealizował film w formie musicalu, nie rezygnując jednocześnie z patriotyczno-komediowej wymowy opery. W filmie, prócz partii śpiewanych, znalazły się również dialogi.

W roli Zbigniewa wystąpił śpiewak Kazimierz Czekotowski, a w postać Stefana wcielił się Witold Conti, amant przedwojennego kina. W rolach kobiecych wystąpiły m.in. Helena Grossówna oraz Mieczysława Ćwiklińska. Jeszcze dzisiaj, po wielu latach, film, dostępny w internecie, ogląda się z ogromną przyjemnością. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |