Recenzje

KSIĄŻKI

Listy jak wyznanie wiary

Treść listów Bartosza Jastrzębskiego i Krzysztofa Dorosza płonie jasnym płomieniem. Pierwszy jest eseistą i podróżnikiem, który po zgłębianiu Rosji osiadł na wrocławskim uniwersytecie. Drugi jest eseistą, którego książkę „Bóg i terror historii” bardzo cenię. Katolik i protestant, między nimi różnica 30 lat doświadczeń i diametralnie różne podejście do reformacji Lutra. Łączy ich za to dostrzeganie duchowego kryzysu Zachodu. Jako punkt pęknięcia wskazują przestrzeń XVI i XVII wieku. Rosnąca racjonalizacja świata, doskonałość techniki, coraz śmielsze odkrycia – zamiast wywyższyć człowieka do rangi przyjaciela Boga, doprowadziły do zerwania relacji. Konsekwencją „umiłowania siebie” pozostaje życie niedialogujące z Tajemnicą. Poczucie obecności Boga zamienia się na Coś Tam Jest, Nie Jestem Pewien albo Wielkie Widzimisię. Uciekamy w medytację i rozciągamy tę nazwę na niemal wszystko: czytanie, jedzenie, bieganie, spanie. Tyle tylko, że tak rozumiana medytacja nie może zastąpić modlitwy. Czy można nauczyć się modlitwy na zorganizowanych kursach? Jastrzębski jest zdania, że wszelkie „zorganizowane praktyki kontemplacyjne” są po prostu marketingowym opakowaniem. Dorosz sekunduje, pytając, czy oferty takich kursów nie są współczesną wersją kupczenia odpustami. Czytelnik będzie mógł się zastanowić, kto ma rację.

Marcin Cielecki

PŁYTY

Alanis w cieniu Alanis

Minęło już ćwierć wieku, odkąd szalona dwudziestolatka z Kanady debiutowała krążkiem „Jagged Little Pill”. Pokoleniu dzisiejszych 40-latków na dźwięk nazwiska Alanis Morissette wyświetla się wciąż scena z teledysku „Ironic”, w której dziewczyna w czerwonej czapce wsiada do lincolna z kubkiem kawy... Było, nie minęło, bo wokalistka wróciła z materiałem szczerym i pełnym emocji. „Such Pretty Forks in the Road” zawiera jej pierwsze nagrania po ośmiu latach przerwy. Trzy kwadranse głównie soft rockowych ballad lekko rozczarowują. Mimo że wokalnie Alanis błyszczy, a do współpracy zaprosiła świetnego songwritera Michaela Farrella.

Piotr Sacha

Nie kłamiesz, kochana

Pomysł, by znane kawałki zaśpiewać w damsko-męskim duecie, jest stary jak świat, na który „Babę zesłał Bóg”. Tym trudniejsze zadanie stanęło przed Renatą Przemyk i mężczyznami (m.in. Adamem Nowakiem, Wojciechem Waglewskim, Czesławem Mozilem). Mieli w szlagiery tchnąć nowe życie w ten sposób, by starzy fani nie rzucili: „Kłamiesz”, zaś urodzeni po „Mało zdolnej szansonistce” westchnęli: „Odjazd”. Okazją do spotkania stało się 30-lecie działalności scenicznej wokalistki. Jak wypadł jubileusz? Znów posłużę się tytułami z krążka. Co prawda między paroma duetami nie zaiskrzyło, ale „Nie mam żalu”. A za całość nagrania należy się Renacie Przemyk słowo – „Kochana”.

Piotr Sacha

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg