Obywatel polskiej mowy

Autor przedwojennych szlagierów w powojennej Polsce stracił obywatelstwo i został objęty ścisłą cenzurą. Choć Marian Hemar większość życia spędził na emigracji, do końca nosił w sercu Lwów, z którego pochodził.

Napisał słowa do ponad dwóch tysięcy piosenek, w tym do takich hitów jak: „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Czy pani Marta jest grzechu warta”, „Nikt, tylko ty”, „Upić się warto” czy „Jest jedna, jedyna”. Do niektórych stworzył też muzykę. Jednak jego dorobek jest znacznie szerszy i obejmuje m.in. dramaty, twórczość satyryczną, poezje, felietony, eseje czy przekłady. 120 lat temu urodził się Marian Hemar.

Miłość nieostygła

„Jestem z tego szczególnego w historii polskiej pokolenia, które urodziło się w niewoli, poznało cudowny, nieogarnięty myślą wstrząs wolności i doświadczyło jej utraty (…). Jestem z pokolenia, które wyssało z mlekiem matki – choć, jeśli o mnie chodzi nie polskiej – zapamiętałą, gorącą, nigdy nie ostygłą miłość do Polski, polskiej poezji, literatury i historii, z pokolenia, dla którego literatura znaczyła Summa Poloniae. (...) Już od dziecka nazwiska takie jak Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Krasiński, Mochnacki, Wyspiański, Rydel, Tetmajer, Sienkiewicz, Żeromski, Prus brzmiały niby muzyka organów, były raczej tytułami świętości niż nazwiskami ludzi z ciała, krwi, kości”.

O sobie samym mówił, że jest „Polakiem z wyboru” albo „Polakiem z ochotniczego zaciągu”. Przyszedł na świat w rodzinie żydowskiej, jako Jan Marian Hescheles. Jego bratem był dziennikarz i krytyk literacki Henryk Hescheles, a kuzynem – Stanisław Lem. Jako nastolatek Hemar miał pierwszą poważną okazję, by opowiedzieć się czynem po stronie Polski – brał bowiem udział w walkach o Lwów. Po zdaniu matury w 1919 r. przez dwa lata służył w Wojsku Polskim, a następnie studiował medycynę i filozofię na Uniwersytecie Lwowskim. Już w czasie studiów zajmował się satyrą, publikował też pierwsze utwory poetyckie. Po przeprowadzce do Warszawy w 1925 r. szlifował swój talent kabaretowy u boku wybitnych poetów z kręgu Skamandra: Juliana Tuwima, Jana Lechonia i Antoniego Słonimskiego. Wspomagał Tuwima w pisaniu tekstów dla kabaretu literackiego Qui Pro Quo, w którym występowały największe gwiazdy ówczesnej estrady: Eugeniusz Bodo, Hanka Ordonówna, Mieczysław Fogg, Mira Zimińska czy Adolf Dymsza. W latach 30. współpracował też z „Wiadomościami Literackimi” i był dyrektorem teatru Nowa Komedia.

Nieświadomy bigamista

W międzywojniu mówiono o nim, że najpiękniejsze piosenki pisze wtedy, gdy jest nieszczęśliwie zakochany. A to zdarzało mu się, niestety, nie raz. Jedno z jego najbardziej „nieprzytomnych” uczuć, które żywił do zamężnej lwowianki Olgi Ziemilskiej, sprawiło nawet, że w 1926 r. próbował targnąć się na własne życie, strzelając do siebie z rewolweru. Miał jednak wówczas w tym nieszczęściu sporo szczęścia – kula ominęła serce.

W 1935 r. przyjął chrzest katolicki i tym samym został wykreślony z ewidencji gminy żydowskiej we Lwowie. Obok pobudek religijnych były też inne – patriotyczne. „Kiedy przygotowywałem się do przyjęcia chrztu św., zrozumiałem powiedzenie: Polak to katolik” – zwierzał się. W następnym roku poślubił Marię Modzelewską – aktorkę, jedną z największych gwiazd międzywojennego kina. Nie wiedział, że będzie to początek jego wielkiego dramatu. Para rozstała się w sierpniu 1939 r., a po wybuchu wojny Modzelewska wyjechała przez Rumunię do Nowego Jorku. W listach sugerowała Hemarowi, że przeprowadziła z nim rozwód na własną rękę, on zaś, urażony, nie interesował się formalnym stanem małżeństwa. W 1946 r. ożenił się z aktorką i tancerką duńskiego pochodzenia Caroll Ann Eric, nie mając prawdopodobnie świadomości, że w ten sposób popełnia bigamię (małżeństwo z Modzelewską zostało oficjalnie unieważnione w Nowym Jorku dopiero w 1956 r.).

Ach, ten wąsik

Tuż przed wojną Hemar bardzo naraził się Niemcom, pisząc słowa do piosenki „Ten wąsik”, wykonywanej przez Ludwika Sempolińskiego w popularnej rewii „Orzeł czy reszka”. Piosenka, śpiewana na melodię słynnej „Titiny”, w pierwszej części poświęcona była Charliemu Chaplinowi, jednak w ostatniej zwrotce pojawiał się jego „rywal”, „groźny ON” z podobnym wąsem:

 

Milczenie me zastąpił wrzaskiem Mój śmiech przemienić pragnie w strach Melonik mój mianował kaskiem Policja także za nim, ach... Mój wąs, rekwizyt mój, mój trik Wziął, wypiął go, a wszyscy w ryk Ten wąsik, ach, ten wąsik Ten wzrok, ten lok, ten dąsik, I wdzięk, i lęk, i mina I śmiech – tak jest, to ja Ten krzyk nad ludu mrowie Że krew, że gniew to zdrowie Titina, ach Titina, to smutna piosnka ma

Słuchacze bez trudu rozpoznawali w tym drugim bohaterze Adolfa Hitlera, co spowodowało nawet interwencję ambasadora Niemiec w Warszawie. Sempoliński zaś z powodu tej piosenki w czasie wojny był poszukiwany przez niemieckie władze okupacyjne i musiał ukrywać się pod fałszywym nazwiskiem,

Mnie paszport niepotrzebny

We wrześniu 1939 r. Hemar przedostał się do Rumunii. Jako żołnierz Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich walczył m.in. pod Tobrukiem. Przede wszystkim jednak wojna była dla niego czasem, w którym swoje talenty dziennikarsko-literackie mógł wykorzystać, służąc ojczyźnie. Redagował m.in. czasopismo „Ku Wolnej Polsce”, kierował pasmem polskich audycji w Radiu Cair, był też autorem pieśni zagrzewających do walki, w tym marszu Karpackiej Brygady („Myśmy tutaj szli z Narwiku…”), do którego napisał nie tylko słowa, ale i muzykę. W 1942 r. na rozkaz gen. Sikorskiego został przeniesiony do Londynu, gdzie pracował w Ministerstwie Informacji i Dokumentacji, zwalczając m.in. kłamstwa niemieckiej propagandy.

Po wojnie pozostał w Londynie. Prowadził teatrzyk w klubie polskich emigrantów, a na falach Radia Wolna Europa miał swoje cotygodniowe okienko – „Teatr Hemara”, w którym wygłaszał satyryczne komentarze do aktualnych wydarzeń. Mimo że na brak zajęć nie mógł na emigracji narzekać, tęsknił za dawną Polską, zwłaszcza za Lwowem, co znalazło wyraz zarówno w refleksyjnym nurcie jego twórczości, jak i w piosenkach czy satyrach. Jego teksty poświęcone Lwowowi można znaleźć m.in. w zbiorze zatytułowanym „Chlib kulikowski”. „Temat Lwowa jest obsesją moich wierszy i piosenek” – wyznawał Hemar.

Niestety, Polska w nowym kształcie nie odwzajemniała jego miłości. Pisarz głęboko przeżył fakt, że w 1950 r. odebrano mu obywatelstwo. Odpowiedział na ten fakt gorzką satyrą „Brutalny szok”, w której pisał m.in.:

Mnie paszport niepotrzebny. Generałowi nie służę. Ja jestem obywatelem W polskiej literaturze.

Symboliczny powrót

Do końca nie mógł zaakceptować przemian, które zaszły po wojnie w jego ojczyźnie. „Moja gorąca miłość nie może się pogodzić z inną Polską, tylko najlepszą, najszlachetniejszą, najuczciwszą w świecie” – pisał. Ostro krytykował swoich byłych kolegów, dla których sława okazała się ważniejsza od honoru i którzy dobrze urządzili się w nowym systemie. W satyrze „Moja przekora” wylicza długą listę tych, którzy „przed Stalinem leżeli migdałowym plackiem”. Są wśród nich m.in.: Kruczkowski, Jastrun, Przyboś, Iwaszkiewicz, Brzechwa, Pasternak, Putrament, Kott, Słonimski, Broniewski i Brandys. Tuwimowi, krótko po jego śmierci, Hemar poświęcił felieton w londyńskich „Wiadomościach”, w którym – doceniając przedwojenną twórczość – napisał wprost, co myśli o jego zdradzie i przejściu „na bierutową służbę”.

Jako zaciekły wróg komunizmu Hemar był w PRL-u objęty ścisłą cenzurą. Wojciech Młynarski wspominał, że aby „przemycić jego piosenki, mówiło się np., że są to piosenki Tuwima”. To właśnie Młynarski był tym, który wielu Polakom dał pierwszą okazję do poznania jego powojennej twórczości, wystawiając pod koniec lat 80. w warszawskim Ateneum spektakl „Hemar”. W ten sposób poeta, zmarły w 1972 r. w Dorking niedaleko Londynu, w symboliczny sposób powrócił do Polski. Choć i tak ojczyznę zawsze nosił w sobie, tak jak zapisał w jednym z wierszy:

 

Moją ojczyzną jest polska mowa, Słowa wierszem wiązane. Gdy umrę, wszystko mi jedno gdzie, Gdy umrę, w niej pochowają mnie I w niej zostanę. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama