Zenek

Jeden z bardziej zaskakujących filmów ubiegłego roku.

Gdy Jan Hryniak zapowiedział jego realizację, entuzjastami tego projektu byli chyba wyłącznie zagorzali fani disco-polo. Po premierze jednak okazało się, że to całkiem niezłe kino, a biografia Zenona Martyniuka, wokalisty disco-polowej grupy Akcent, posłużyła reżyserowi w dużej mierze za pretekst do opowiedzenia o polskiej historii najnowszej. Jej przemianach, trendach, ale i mroczniejszych stronach.

Wszystko zaczyna się tu w latach ’80 ubiegłego wieku. Targowiska pełne pirackich kaset magnetofonowych z italo disco i sprzedawanych spod lady niemieckich tygodników „Bravo” z plakatami gwiazd zachodniej popkultury. Potańcówki w remizach, koncertowanie na festynach, marzenie o sprzęcie elektro z Pewexu… - tak to mniej więcej wtedy wyglądało. I nie tylko w Polsce B, którą przede wszystkim oglądamy tu na ekranie. A dodatkowo wśród bohaterów mamy też wyznawców prawosławia oraz Romów. Czyli jest ciekawie, wielokulturowo i barwnie – także za sprawą kostiumów: królujących wówczas ortalionów!

To się Hryniakowi udało. Podobnie jak obsadzenie w tytułowej roli Jakuba Zająca, świetnie wcielającego się w prostego, ale ambitnego chłopaka z prowincji. W połowie filmu następuje jednak zmiana w obsadzie. Dojrzałego już Zenka - opływającego w luksusy, ale zblazowanego, znudzonego życiem - gra teraz Krzysztof Czeczot.

Czy ta zmiana była potrzebna? Można dyskutować. Ważne że i ten bohater (a raczej jego kolejne wcielenie) ma nam coś do opowiedzenia. Tym razem o Polsce lat ’90 i początkach XXI wieku, kiedy to różnego rodzaju nowobogaccy, oligarchowie i inne „tygrysy Europy”, zaczęły odciskać coraz większe piętno na naszej rzeczywistości, ale i mierzyć się z coraz to nowymi problemami takimi jak mafijne haracze, wyłudzenia, porwania. I ta tematyka zagości tu na chwilę.

Finał będzie jednak triumfem bohatera. Wydarzy się coś o czym zaczynający muzykować chłopaczek z Podlasia nie mógł nawet marzyć. A jednak stało się. Co zresztą mogą Państwo zobaczyć poniżej:

No właśnie. Muzycznie jest ten film arcyciekawy. Muzyki disco-polo praktycznie tutaj nie ma. To raczej hołd złożony ówczesnej, zachodniej popkulturze oraz wszystkim tym rytuałom jej towarzyszącym (nagrywanie przebojów na kasety; spisywanie notowań radiowych list przebojów; nieporadne próby rozszyfrowywania angielskojęzycznych tekstów i dziwaczne, fonetyczne zapisywanie nazw grup i tytułów piosenek).

Jest więc „Zenek” swoistą kroniką tamtych czasów. Filmem naprawdę zaskakującym i… wartym obejrzenia. A jest dostępny na vod.tvp.pl

W weekend w tv i na VOD: Zenek

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama