Filmy wszech czasów: Samoloty, pociągi i samochody

- I co jeszcze?! – aż chciałoby się zakrzyknąć, oglądając mękę i udrękę Steve’a Martina, nie mogącego wrócić do domu na Święto Dziękczynienia.

A więc znowu kino drogi. Kolejna w dziejach „odyseja”. A jednak ten nakręcony przez Johna Hughes’a film, to jedna z najbardziej pamiętnych produkcji lat ’80. I najzabawniejszych. Bo naszpikowana niezliczoną ilością gagów i humorystycznych scenek, które, tak naprawdę, można oglądać jako osobne skecze. Co zresztą, w serwisie Youtube, się dzieje - pewnie z połowę tego filmu można sobie w ten sposób tam przypomnieć.

A warto, bo przecież jego twórca, to ten sam człowiek, który później napisze scenariusze m.in. do „Kevina samego w domu”, „Beethovena”, „101 dalmatyńczyków”, „Dennisa rozrabiaki”, czy „Flubbera”.

Król rodzinnych, familijnych opowieści z lat ‘90? Jak najbardziej. Ale i facet, który w latach ’80 stworzył kultowy „Klub winowajców” (scenariusz i reżyseria) oraz napisał nie mniej popularną „Dziewczynę w różowej sukience”, hucznie przyczyniając się do tego, że rudowłosa Molly Ringwald stała się jedną z aktorskich ikon ówczesnej popkultury.

Ikony (komediowe) mamy też, rzecz jasna, w „Samolotach, pociągach i samochodach” z 1987 roku, bo prócz wspomnianego już Steve’a Martina, występuje tu także John Candy. Jowialny, niczym nie krępujący się gaduła, doprowadzający do szału dobrze ułożonego i porządnickiego Martina, który chcąc nie chcą, skazany jest na jego towarzystwo (inaczej nie dotarłby na czas do Nowego Jorku).

Klasyka? W każdym tego słowa znaczeniu. Bo z jednej strony… skąd my to znamy? Widzieliśmy to już przecież dziesiątki, jeśli nie setki razy. A z drugiej strony: jak to jest zagrane! Jak kapitalnie napisane! Ileż tu niespodziewanych zwrotów akcji, gagów i puent, których prędzej spodziewalibyśmy się w kreskówce, a nie w filmie fabularnym.

Ale taka właśnie była ówczesna, amerykańska satyra. Niby w Stanach królował konserwatyzm i karierowiczostwo spod znaku yuppie, a tymczasem anarchizujący twórcy tacy John Hughes, John Landis i Harold Ramis, wraz z komikami Chavy Chase’em, Danem Aykroydem, Johnem Belushi, czy właśnie Candy’m i Martinem, ukazywali te ideały i styl życia… w krzywym zwierciadle. Że to w dużej mierze fikcja, ułuda. I droga do nikąd, co parę lat później odczują i potwierdzą ludzie z pokolenia X.

A co do krzywego zwierciadła, to przecież Hughes napisał scenariusze do kilku filmów z tego cyklu, w tym do najsłynniejszego chyba „W krzywym zwierciadle: Witaj święty Mikołaju”.

Warto więc w tym kontekście, z uwzględnieniem tego wszystkiego, oglądać „Samoloty, pociągi i samochody”. Jak się okazuje – wcale nie taki błahy film. Film, który 8 stycznia o godz. 21:00 wyemituje CBS Europa, a który, on-line, dostępny jest w Rakuten i iTunes.

*

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

W weekend w tv i na VOD: Samoloty, pociągi i samochody

«« | « | 1 | » | »»