Kultura, jak nic na świecie, nie jest nam dane raz na zawsze. O kulturę trzeba dbać. Trzeba ją jakby podlewać, odkurzać, odświeżać…
Wszyscy chyba wiedzą, że pierwsza stajenka, czyli betlyjka, została w XIII wieku zrobiona przez św. Franciszka z Asyżu.
Ale on nie zrobił tego na polecenie papieża, kurii rzymskiej, biskupa czy rady miasta Asyżu. Franciszek tak po prostu wymyślił i zrobił stajenkę. I jaka bezbarwna byłaby dzisiaj nasza kultura, jakie smutne nasze bożonarodzeniowe świętowanie - jakby nie ten pomysł? A taki sposób działania zawsze był najbardziej owocny. Popatrzmy też na ogromny zbiór kolęd. Przecież tworzyli je ludzie spontanicznie, za darmo, bez niczyich dyrektyw, poleceń i planów marketingowych.
Patrząc na historię Kościoła, rzucają się w oczy wszelkie oddolne inicjatywy ubogacające chrześcijańską kulturę. Zresztą, jak mawiał Jan Paweł II: wiara potrzebuje kultury! Dlatego Godnie Święta - jak mówi się na Śląsku na Boże Narodzenie - bez stajenki, kolęd, choinki, prezentów, opłatków czy makówek - nic nie straciłyby na swojej teologicznej głębi. Ale bez tych kulturowych elementów naszej wiary Boże Narodzenie byłoby tak samo popularne jak Zielone Świątki.
Owszem ważne święto, ale czy z jego okazji myje się w domach wszystkie okna, trzepie dywany, wydaje majątek na prezenty i jedzenie? Nie! Czy na to święto czekamy z utęsknieniem przez kilka tygodni, czy dzieci przebierają nogami, widząc wnoszoną do pokoju choinkę. Nie! To dlaczego tak kochamy tylko Boże Narodzenie? Bo mamy w związku z nim wspaniałą kulturę wiary! Ta kultura napędza naszą wiarę. Bo wiara potrzebuje kultury!
Trzeba jednak pamiętać, że ta kultura, jak nic na świecie, nie jest nam dane raz na zawsze. O kulturę trzeba dbać. Trzeba ją jakby podlewać, odkurzać, odświeżać… i musi nam się tego chcieć. A w związku z tym chceniem, to zawsze fascynowały mnie opowieści o moim pradziadku Alojzie, a właściwie mówiło się u nas na niego – staroszek. On nie tylko potrafił wiele rzeczy zrobić, ale też mu się to chciało robić.
Ponoć nie mógł patrzeć na niepomalowane przydrożne kapliczki. Zwłaszcza na figurki św. Jana Nepomucena. Wówczas brał farbę i przy sobocie po robocie odnawiał te Nepomucki za „Bóg zapłać!”.
Mnie się również trafiło i erbnołech, czyli odziedziczyłem po staroszku kilka cech, między innymi te chcenie. Przykładem jest choćby to, że chce mi się zawsze w grudniu budować betlyjka w ogrodzie koło domu. Robię tak już od prawie ćwierćwiecza.
Zatem odziedziczone chcenie oraz wiara, że jak coś chcesz, to rób i nie pytaj się o zgodę – zawsze każe mi się cieszyć i chwalić wszystko co powstaje w taki właśnie spontaniczny sposób. Pochwaliłbym za to św. Franciszka, ale on już nie żyje a poza tym cały świat już go chwali.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...