Z pola bitwy w 3D

Film „1920 Bitwa Warszawska” Jerzego Hoffmana, chociaż nie do końca udany, jest jednak swoistą rewolucją w polskim kinie.

Weteran naszego kina nakręcił film o zwycięskiej wojnie z bolszewikami. Zrobił to od początku do końca w technice 3D. Okazało się, że polskie kino stać na produkcję, która pod względem technicznym śmiało może rywalizować z zagranicznymi kinematografiami, a nawet je wyprzedzać, bo niewiele filmów na świecie powstaje w technice 3D już na etapie realizacji.

Jednocześnie obraz Hoffmana wypełnił największą chyba białą plamę w naszej kinematografii. Dziw bierze, że na film o największym polskim triumfie militarnym od czasów odsieczy wiedeńskiej musieliśmy czekać aż 22 lata, od przełomu 1989 roku. Powstanie tego filmu zawdzięczać należy tylko uporowi i konsekwencji reżysera. Bez tego na powstanie tak wielkiego widowiska czekalibyśmy prawdopodobnie jeszcze kolejne dwie dekady. A warto przypomnieć, że pierwsze filmy o wojnie polsko-rosyjskiej 1920 roku powstały dzięki pomocy państwa jeszcze przed podpisaniem traktatu pokojowego.

Sienkiewicz był lepszym scenarzystą

Prolog filmu jest imponujący. Kiedy wydaje się, że za chwilę pociąg pancerny wyskoczy z ekranu i wjedzie na salę kinową, czujemy się trochę jak widzowie pierwszego pokazu „Wjazdu pociągu na stację w Ciotat” braci Lumière z 1895 roku, kiedy podobno uciekali z sali. Wówczas, by osiągnąć taki efekt psychologiczny, wystarczyła nieruchomo ustawiona na peronie kamera, dziś wymaga to zaawansowanej techniki filmowej.

Hoffman ma jednak w swoim dorobku lepsze filmy. Większość z nich była adaptacjami polskiej klasyki, przede wszystkim Sienkiewicza. I tym razem w scenariuszu pobrzmiewają Sienkiewiczowskie motywy. Czy z korzyścią dla pierwszego od prawie stu lat filmu o wojnie 1920 roku? Wydaje się, że nie.  Może ciekawszym rozwiązaniem byłoby pokazanie w szerszym wymiarze – prócz rzeczywiście imponujących scen batalistycznych – tego, co dzieje się w sztabach obu armii, i nakreślenie rozgrywek politycznych czy dyplomatycznych wokół wojny. Te wątki w filmie oczywiście są, nawet na tyle wyraziste, by widz niedysponujący wiedzą historyczną zorientował się, o co chodzi. Hoffman przedstawia je jednak w sposób skrótowy. A można byłoby je rozwinąć, pomijając perypetie fikcyjnych bohaterów rodem z Trylogii. Te romansowe wątki kompletnie nie angażują widza.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg