Gdy głos niesie po polach

Warmińska kapliczka. – Pięć minut modlitwy to będzie najpiękniejszy owoc naszego trudu. I To, że ludzie mają miejsce, gdzie może uklękną, może będą stać, może zmówią dziesiątek Różańca... Jest przy czym się teraz zatrzymać, nie przy ruinie – mówi Mariusz.

Kapliczka przypuszczalnie pochodzi z XIX wieku. – Cegła na to wskazuje. Obory w tym czasie były z takiej budowane. Nie jest ani taka wielka, klasztorna, ani współczesna – mówi Mariusz. W czasach komuny, kiedy pobliskie pola należały do pegeeru, w kapliczce trzymano akumulatory do pastuchów elektrycznych. Mijały lata. Kapliczka umierała. – Takich kapliczek jest na Warmii dużo. Część z nich jest zadbana, część chyli się ku upadkowi. Czy znajdą się ludzie, którzy zechcą przywracać je do stanu pierwotnego? Tego nie wiem – zastanawia się Andrzej.

Jak kamień w wodę
Po trzech latach zakończyli remont kapliczki. Krzyż do jej wnętrza przynieśli mieszkańcy Swobodnej. Uroczyste poświęcenie odbyło się pod przewodnictwem bp. Juliana Wojtkowskiego. Był proboszcz ks. Marek Proszek. Uczestniczyli w nim mieszkańcy Głotowa i Swobodna, członkowie stowarzyszenia Kresowiaków. Odprawiono również nabożeństwo majowe. Bp Wojtkowski prosił, aby były tu odprawiane te nabożeństwa, bo głos modlitwy pięknie niesie się po polach.

Wspominają dzień poświęcenia kapliczki. Jak czuli w sobie niewypowiedzianą radość, nawet wzruszenie, kiedy łzy podchodziły do oczu. – Latem turyści tędy przejeżdżają na rowerach. Jadą do Głotowa, na Kalwarię. Siłą rzeczy zatrzymają się przy kapliczce, pomodlą. Takie pięć minut modlitwy to będzie najpiękniejszy owoc naszego trudu. Że mają miejsce, gdzie uklękną, może będą stać, może zmówią dziesiątek Różańca. Jest przy czym się teraz zatrzymać, nie przy ruinie – mówi Mariusz.

Obok kapliczki leżał głaz, dziwnie uformowany, niczym ogromny fotel. – Na pewno ponad 6 ton – podkreśla Mariusz. „Micia” chciał go jeszcze wyrobić, wypalić, wykuć, by było na czym usiąść, popatrzeć na piękne warmińskie krajobrazy. – Po dwóch latach kamień zniknął. Ktoś go ukradł, jakiś kamieniarz pewnie. I nie ma kamiennej ławki, nie ma na czym przysiąść – żałuje Andrzej.

– Pragniemy, aby była to kapliczka Matki Bożej Brzemiennej. Mariusz sobie tak wymarzył. Rzeźbiarz, Jerzy Kielak, był na poświęceniu kapliczki. Kiedy go zapytałam, czy nie wyrzeźbi do kapliczki postaci Matki Bożej Brzemiennej, to aż mu się oczy z radości zaświeciły. Odpowiedział: „Tak, już ją widzę”. A rzeźbi krzyże, postaci do żłóbków. W grudniu, na Zwiastowanie Maryi Panny, chcemy umieścić nową figurkę – mówi Anna.

Mariusz w 2000 roku wybudował przy swoim domu kapliczkę. Mąż Anny też. – Ludzie wspominają, że „ja żonę poznałem przy kapliczce na majowym”, „z babcią do kapliczki przychodziliśmy na majowe”... Są te wspomnienia kapliczkowe… Kapliczki są w nas – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

Reklama