Mój film był półkownikiem

O filmie „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” i jego najeżonej przeszkodami drodze do premiery kinowej z reżyserem Jerzym Zalewskim rozmawia Edward Kabiesz.

Edward Kabiesz: W 2010 r. nakręcił Pan film fabularny „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”, ale jego premiera odbędzie się dopiero teraz…

Film nie był gotowy. Istniał w kopii roboczej, bez efektów specjalnych, bez efektów dźwiękowych, bez koloringu obrazu i bez muzyki. Od 1 marca 2011 czyli pierwszych obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych, z uwagi na obstrukcję z strony telewizji, a później PISF-u, pokazywałem film w kopii roboczej w całej Polsce.

Dlaczego  tak długo docierał do kin?

Myślałem o tym, kiedy oglądałem debatę w Parlamencie Europejskim o rzekomym zagrożeniu demokracji i wolności mediów w Polsce po objęciu władzy przez PiS. „Historia Roja” jest dobrym przykładem na to, że w okresie poprzednim w Polsce nie było demokracji ani wolnych mediów. Film był przez sześć lat była blokowany głupawymi argumentami w rodzaju, że jest za długi,. Czy to jest standard europejski? Może jest. Kiedyś zrobiłem, w koprodukcji TVP i francusko-niemieckiej Telewizji ARTE,  film o Władimirze Bukowskim. Na kolaudację pojawili się Francuzi i oświadczyli, że cały film trzeba przemontować, oraz że dla człowieka o moich poglądach w ich kraju nie miejsca w branży telewizyjno-filmowej.  To, że premiera filmu przypada dopiero na 4 marca 2016 roku wynika z faktu, że mój film był półkownikiem III RP, był po prostu aresztowany.

Jednak telewizja i PISF film sfinansowały.

Bo był taki krótki moment, kiedy jeszcze tliła się IV RP, jedyny, w którym mogłem zrealizować ten film. Do czasu Smoleńska. Potem przestała się tlić. Katastrofę smoleńską przeżywałem na planie filmu. Gdyby nie nastąpił powrót do postkomunizmu, a w mediach na pewno do tego doszło, to film wszedłby do kin w 2011 roku. Między rokiem 2011 a 2014,  nie jedynym, ale głównym przeciwnikiem filmu była TVP.  W końcu telewizja doszła do wniosku, że trzeba coś z tymi zainwestowanymi pięcioma milionami zrobić. Ostatecznie w 2014 roku dochodzi do porozumienia między mną a telewizją publiczną, co pozwala kontynuować produkcję. Natomiast PISF w 2012 roku robi kontrolę w mojej firmie, która nie wykazuje, bym  pieniądze z dotacji przekazał na jakieś inne cele. Mimo to PISF wycofuje się z produkcji, jeszcze późnie idzie do sądu i żąda ode mnie zwrotu dwóch milionów dotacji. Sprawa trwa do 2014 roku, kiedy sąd oddala ich roszczenia. W tym samym 2014 roku pojawia się dystrybutor filmu. To jakiś magiczny rok, a ten ciąg wydarzeń wydaje się profetyczny.

Jakie były konkretne zarzuty wobec filmu?

Jak już mówiłem – że jest za długi. To był jedyny, główny, podstawowy zarzut, który pojawiał się bez przerwy. Za długi o 14 minut. W pewnym momencie pomyślałem, że skrócę film i poczekam co się wydarzy. Umowa przewidywała, że film będzie miał dwie godziny. Więc przedstawiłem telewizji wersję trwająca dwie godziny i dwie minuty. Otrzymałem odpowiedź, że nie mogą go przyjąć, bo jest za długi o dwie minuty. Na boku szeptano, że jest to bardzo kiepski film. A film jest w ogóle jednym z lepszych polskich filmów. Czy oni tego nie widzieli, bo są głupcy? Czy byli tak niechętni?

Dlaczego premiera Pana filmu nie odbyła się w ubiegłym roku, jak obiecywał dystrybutor?

Powtórzę: przepychanki z telewizją trwały do 2014 roku. Niespodziewanie telewizja postanowiła się ze mną porozumieć. Przekazała mi zaliczkowo część pieniędzy należnych producentowi po ukończeniu filmu. To ważne, bo ponieważ nie płacono mi pieniędzy po okresie zdjęciowym, produkcja popadła w dramatyczne długi. Ludzie pracujący przy filmie szli do sądu, odsetki rosły, były wyroki sądowe, zajęcia komornicze. Dopiero po otrzymaniu pieniędzy od telewizji w 2014 roku, mogłem produkcję po części oddłużyć i przystąpić do prac postprodukcyjnych. Do tej pory film czekał, wisiał w powietrzu i umierał. A dystrybutor, Kino Świat, który zresztą wsparł ukończenie filmu na postprodukcję w formie przedsprzedaży, rozsądnie poczekał aż zmieni się sytuacja polityczna w Polsce.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.