W Muzeum Narodowym w Warszawie można podziwiać dzieła mistrzów malarstwa, których umiejętności odwzorowywania rzeczywistości i operowania środkami ekspresji pozostają inspiracją dla wielu współczesnych twórców.
Wystawę „Brescia. Renesans na północy Włoch” poświęcono malarzom, którzy tworzyli w regionie Lombardii. Tamtejsza sztuka kształtowała się pod wpływem Wenecji i Mediolanu. W mieście zakochanych można było kupić najlepsze pigmenty i barwniki, po które przyjeżdżali artyści z różnych części Włoch, a w Mediolanie przez 20 lat pracował Leonardo da Vinci, który miał ogromny wpływ na rozwój sztuki innych renesansowych twórców. Malarze z północy Włoch podążali jego tropem ukazywania metafizyki za pomocą codziennych scen, ale na ich twórczość mieli wpływ także mistrzowie niemieccy, flamandzcy i niderlandzcy. Ten swoisty eklektyzm zadecydował o wyjątkowości lombardzkiego malarstwa, w którym dominowały motywy religijne.
Złoty podział
– Te obrazy często znajdowały się w prywatnych kaplicach lub domach, służyły do prywatnej kontemplacji – wyjaśnia Wioletta Cicha z Muzeum Narodowego w Warszawie. Opowiada, że większość dzieł powstała na zamówienie, dlatego bogatej symbolice religijnej często towarzyszą twarze fundatorów, którzy na obrazach wcielali się w postacie świętych.
Wystawę otwiera portret „Chrystus błogosławiący” Rafaela Santi. Artysta nie pochodził z północy Włoch – umieszczenie jego obrazu na początku ekspozycji daje możliwość porównania dzieła wielkiego twórcy z obrazami północnych mistrzów. Rafael spełniał wszelkie wymogi człowieka renesansu: oprócz szerokiej wiedzy cechowały go pokora i pobożność. Uderza niezwykła harmonia i elegancja kompozycji. Ten efekt osiągnięto dzięki zastosowaniu reguł geometrii, które zdominowały sztukę XVI wieku. Najważniejsza była zasada „złotego podziału”, czyli odpowiednich proporcji pomiędzy wielkością głowy, tułowia i rąk. – Te proporcje powodują, że nasz umysł odbiera sztukę jako harmonijną i piękną. Współcześni projektanci także z tego korzystają – podkreśla Wioletta Cicha.
W obrazie Rafaela nie ma żadnych zbędnych elementów: prawa dłoń uniesiona w geście błogosławieństwa, korona cierniowa na głowie, spojrzenie skierowane lekko w bok. – Mówi się, że twarz Chrystusa jest autoportretem artysty. Rzeczywiście można znaleźć tutaj rysy samego Rafaela. Są badania, które to potwierdzają – mówi Wioletta Cicha. Z kolei doskonale gładkie ciało to wyraźne nawiązanie do torsów antycznych.
Spory teologiczne
– Każdy z obrazów stanowi rebus, którego pełnego znaczenia dzisiaj nie znamy. Klucze zostały zagubione, ale część z nich możemy odnaleźć – mówi Wioletta Cicha. Na obrazie „Matka Boska z Dzieciątkiem i św. Janem Chrzcicielem” autorstwa Francesca Franciego św. Jan klęczy na zamkniętym Starym Testamencie, co oznacza, że Słowo zostało już wypełnione. Z kolei Jezus z otwartą księgą Nowego Testamentu zapowiada nowe proroctwo. W „Narodzinach Dzieciątka” Girolama Romaniniego Chrystus spoczywa na kamieniu – to zapowiedź Jego męczeńskiej śmierci. Powyżej pasterzy znajduje się sowa, ptak symbolizujący noc i jednocześnie Jezusa, który przychodzi, żeby rozproszyć jej mroki.
Portret „Święty Hieronim” nieznanego malarza lombardzkiego jest zdaniem Wioletty Cichej drugim w kolejności po „Chrystusie błogosławiącym” najważniejszym obrazem tej wystawy. – To dzieło doskonałe, jeżeli chodzi o portret prawdy. Kiedy popatrzymy bliżej, widać nawet żyłki pod skórą – zauważa. Spojrzenie św. Hieronima jest skierowane na fragment krzyża, na którym znajduje się ciało Chrystusa. Jednocześnie ojciec Kościoła patrzy gdzieś poza obrazem i poza czasem. – Być może ma to także rozbudowane znaczenie teologiczne – zastanawia się nasza przewodniczka po wystawie.
Wyjątkowo bogaty w symbole jest obraz Luki Mombella „Immaculata i Bóg Ojciec”. Powstał w drugiej połowie XVI wieku. Wtedy coraz bardziej zaczynała się liczyć inwencja artysty, jego oryginalność. Scena rozgrywa się w ogrodzie, najprawdopodobniej w Edenie. Wąż ma głowę kobiety, a Maria z Dzieciątkiem została przedstawiona jako nowa Ewa, która depcze go, pokonując grzech. Wioletta Cicha wyjaśnia, że wiele obrazów w XVI w. stanowiło głos artysty w sporach teologicznych. Podobnie było z „Immaculatą”. – W tamtym czasie trwała dyskusja na temat niepokalanego poczęcia Maryi, Jej udziału w zbawieniu. Mombello, pokazując Maryję na jednym poziomie z Bogiem Ojcem, podkreśla Jej znaczenie w dziele zbawienia. To jego prywatny głos w tej dyskusji – tłumaczy, bo dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP ogłoszono dopiero w XIX wieku.
Wspomniane dzieła cechuje duża ekspresja, której często brakuje harmonijnej sztuce Południa. Przejścia tonalne są mocniejsze, bardziej skontrastowane. Można je dostrzec w kolejnych obrazach malarzy Północy, do których prowadzi korytarz złożony z przezroczystych kolumn. Autor oprawy plastycznej wystawy Boris Kudlicka stworzył w ten sposób atmosferę świątyni. Wiele ze zgromadzonych na wystawie obrazów znajdowało się dawniej właśnie w kościołach.
Tajemnicza Katarzyna
– Kuratorka wystawy Joanna Kilian mówi, że to obecnie najcenniejsza ściana w Warszawie – wyjaśnia Wioletta Cicha, pokazując dzieła Lorenza Lotta. Malarz urodził się w Wenecji. Bardzo dużo podróżował, pracował m.in. na północy Włoch. Był podejrzewany o sprzyjanie luteranom. Złożył śluby, został oblatem i zmarł w zapomnieniu w 1556 roku. Dlaczego za życia nie zyskał popularności Rafaela? – Konkurencja na rynku artystów była ogromna. Rafael znakomicie radził sobie z zamawiającymi, natomiast Lotto zdecydowanie gorzej. Literatura przekazuje obraz artysty, który był malkontentem – opowiada Wioletta Cicha. Malarz nie potrafił określić wartości swoich dzieł, a kiedy przychodziło do ich finalizacji, pojawiały się nieporozumienia z klientami, którzy po jednej takiej sytuacji nie chcieli do niego wracać. Odnalezienie dokumentacji pozwoliło jednak na zidentyfikowanie jego obrazów. Obecnie dzieła malarza są podziwiane przez krytyków sztuki.
Z całą pewnością na uwagę zasługuje jego obraz „Adoracja Dzieciątka”. Dzieło przedstawia Maryję, na Jej kolanach Jezusa, wokół którego gromadzą się św. Jan Chrzciciel, św. Franciszek i św. Katarzyna Aleksandryjska. W przypadku ostatniej z wymienionych postaci pojawiają się koncepcje, że Lotto w rzeczywistości przedstawił królową Cypru, wcześniej bowiem malował jej portrety. Królowa Katarzyna pochodziła z rodu Cornaro w Wenecji. Poślubiła władcę Cypru po to, aby miasto poszerzało swoje wpływy polityczne. Królowa życia straciła kilkumiesięczne dziecko. Ten fakt może być kluczem do interpretacji dzieła. – Na obrazie widać jej smutny wzrok skierowany na postać Jezusa. Obecnie badacze porównują portrety królowej z tym obrazem. Być może za kilka miesięcy hipoteza zostanie potwierdzona – mówi Wioletta Cicha. Jej zdaniem charakterystyczne rysy twarzy przedstawionej postaci mogą potwierdzić, że ten wizerunek został przejęty od osoby prywatnej.
Sobór Trydencki wprowadził nowe zasady pobożności, które pokazano m.in. w „Adoracji Dzieciątka”. Święci Franciszek i Jan Chrzciciel kierują swoje modlitwy do Maryi, wierząc w Jej pośrednictwo. Ich gest złożonych dłoni jest powtórzony przez samą Matkę Bożą. – Widać wewnętrzną rozmowę między nimi – zauważa Wioletta Cicha.
Mistrzowie kopiowania
W dalszej części ekspozycji można zobaczyć m.in. „Wieczerzę w Emaus” i „Chrystusa z narzędziami męki i aniołem” Alessandra Morettiego. Z sal poświęconych sztuce sakralnej warto przejść do kolejnych, w których można znaleźć portrety namalowane przez wybitnych malarzy renesansu. Niezwykle dokładnie odwzorowano przedmioty, którymi portretowani posługiwali się na co dzień. – Artyści z ogromną troską malowali to, co widzieli w rzeczywistości – stwierdza Wioletta Cicha. Żeby nie być gołosłownym, autorzy wystawy obok obrazów umieścili przedmioty z epoki. Dzięki temu można zobaczyć, jak dokładnie zostały skopiowane.
Ważnym elementem całej ekspozycji jest towarzysząca jej piękna muzyka i Zefira Torny i Claudia Merula. Pozwala odbiorcy wczuć się w harmonijne malarstwo artystów z północy Włoch. Wystawę można oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie do 28 sierpnia 2016 roku. •
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...