Długi cień Stalina

Książka rosyjskiego uczonego o tym, jak Stalin dokonał sowietyzacji Polski, to bolesna lektura o słabości naszej polityki w konfrontacji z siłą imperium. Nie wprost, ale wyraźnie odnosi się także do wielu tematów bieżącej polskiej polityki.

Nikołaj Iwanow w „Komunizmie po polsku” nie odkrywa nieznanych dokumentów. Podkreśla zresztą, że najważniejsze archiwa sowieckie są dla badaczy nadal niedostępne. Iwanow zna jednak dobrze rosyjską literaturę, a przede wszystkim opisuje naszą historię z innej perspektywy, aniżeli czyni to polska historiografia, a mianowicie z punktu widzenia Kremla. Chociaż jego książka wydaje się bardziej kompilacją aniżeli nowym, jednorodnym dziełem, powinna skłaniać do dyskusji, gdyż nie tylko dotyka przeszłości, ale stawia ważne pytania o kształt współczesnych relacji z Rosją.

Plan Stalina

Jedną z najważniejszych tez autora, która w moim przekonaniu jest dobrze udokumentowana, jest przewijający się w wielu rozważaniach pogląd, że bieg wydarzeń od września 1939 r. do zakończenia II wojny światowej nie był spontaniczny, ale był wynikiem przemyślanego planu Stalina. Nie przypadkiem w czerwcu 1945 r. generalissimus już na ruinach Berlina miał powiedzieć, że nie Niemcy, ale Polska „jest naszą największą zdobyczą wojenną”. Iwanow pisze: „Plan sowietyzacji Polski to rzecz realna i historycznie udokumentowana. Nie istniał on prawdopodobnie w formie dokumentu podpisanego przez Stalina lub kogoś z Biura Politycznego. Istniał za to na pewno w postaci szeregu rozkazów Stalina, jako głównodowodzącego Armii Czerwonej, w postaci ustaw rządowych dotyczących Polski, licznych tajnych dokumentów NKWD i innych służb specjalnych Związku Sowieckiego, a także ustnych poleceń i rozkazów Stalina i ludzi z jego otoczenia na temat Polski”.

To niezmiernie ważna konstatacja, gdyż stawia w zupełnie innym świetle działania ludzi czy środowisk politycznych, które mu w tym pomagały. Ale także tych, którzy przeciwko temu walczyli. Jeśli tworzenie Polski Ludowej było efektem realizacji planu Stalina, wszelki opór przeciwko temu był działaniem na rzecz ocalenia suwerenności. Iwanow surowo ocenia aktywność polskich komunistów i całej lewicy, w istocie będących pionkami w grze prowadzonej przez Stalina. Oczywiście między nimi były różnice. Plany Bolesława Bieruta w istotnych szczegółach różniły się od koncepcji Władysława Gomułki, co nie zmienia faktu, że jeden i drugi mógł funkcjonować w przestrzeni publicznej jedynie dlatego, że Moskwa go akceptowała. Dotyczyło to także wszystkich ich następców, aż do gen. Jaruzelskiego. Jeśli dzisiaj prowadzimy burzliwe rozmowy o sensie oporu żołnierzy podziemia niepodległościowego po 1945 r., czy dekomunizacji przestrzeni publicznej, wypada odnieść tę debatę do podstawowego faktu, jakim była sowietyzacja Polski w 1945 r. Kto ten proces wspierał, nie może być wzorem dla następnych pokoleń. Kto temu się opierał, powinien zostać w narodowej pamięci.

Z żelazną konsekwencją

Iwanow udowadnia, że grę o Polskę Stalin prowadził z przerażającą konsekwencją, uwzględniając różne scenariusze. Gdy była potrzeba, układał się z rządem gen. Sikorskiego, ale nigdy nie zaniedbał przygotowywania własnych kadr, po które sięgnął, gdy było mu to potrzebne. Zielone światło polskim komunistom dał we wrześniu 1941 r., kiedy nie było pewności, czy za chwilę Moskwa nie będzie zajęta przez wojska niemieckie. Wiosną 1940 r. spośród jeńców Starobielska został wyselekcjonowany przez NKWD, wraz z grupą innych oficerów, pułkownik Zygmunt Berling, z myślą o jego wykorzystaniu w wojnie z Niemcami, choć III Rzesza była wówczas sojusznikiem Sowietów. Jego czas nadejdzie po tym, jak armia Andersa zostanie ewakuowana do Iranu, a spośród tych, którzy nie zdołają do niej dotrzeć, sformułowane będzie już wojsko pod sowiecką władzą.

Kierownictwo polskiej partii komunistycznej zostało wymordowane w czasach Wielkiego Terroru, ale kilku niedobitków ocalono. Wiosną 1941 r. pozwolono im w Moskwie wydawać własne pisemko. Za dwa lata ci ludzie, jako Związek Patriotów Polskich, otrzymają nadzór nad tworzoną w Sielcach nad Oką I dywizją piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Staną się ważnym argumentem Stalina w rozmowach o przyszłości Polski.

Jeszcze w lipcu 1944 r. komuniści wzywają Polaków do wielkiego powstania w Warszawie, a kiedy wybucha, jest dyskredytowane jako antysowiecka prowokacja. Sowiecka ofensywa w rejonie Warszawy zostaje wówczas wstrzymana. Premier Mikołajczyk, który leci do Moskwy, sądząc, że powstanie będzie jego kartą przetargową w rozmowach ze Stalinem, staje się petentem, prosząc o pomoc, której nie dostaje. Sowieccy politycy pod koniec sierpnia wysyłają sygnały świadczące o gotowości rozpoczęcia akcji militarnej, ale jedynie po to, aby utwierdzić Polaków, że dalsza walka w Warszawie powinna być kontynuowana. Kończy się to zniszczeniem miasta i wybiciem narodowej elity. Stalin nie musi nic robić. Po prostu przygląda się, jak Niemcy dobijają powstanie. Jego wojska przejmą kontrolę nad morzem ruin dopiero w styczniu 1945 r. Warto pamiętać, że ocena tamtych wydarzeń nie należy tylko do historyków. Właśnie ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew skarcił władze RP, że nie zauważyły 73. rocznicy wyzwolenia Warszawy. Jak się wyraził, w Polsce w „zdecydowany sposób prowadzona jest polityka przeformatowania i manipulowania historią”.

Katyń – punkt zwrotny

Iwanow stawia także tezę, że cała polityka Stalina wobec Polski była zdeterminowana zbrodnią katyńską. Nasz kraj musiał się stać satelitą Rosji, aby prawda o niej nigdy nie ujrzała światła dziennego. Zwraca uwagę, że Niemcy o zbrodni katyńskiej wiedzieli wcześniej. Zdecydowali się na jej ujawnienie dopiero po klęsce pod Stalingradem, kiedy stracili nadzieję na szybkie pokonanie Związku Sowieckiego. W ich zamierzeniach ujawnienie prawdy o zbrodni mogło zmienić losy wojny, rozerwać sojusz Zachodu ze Stalinem. Tak się nie stało. Zachód znał prawdę, ale udawał, że wierzy wyjaśnieniom Stalina, że mordu dokonali Niemcy. Iwanow pokazuje, jak wielką rolę w tych działaniach odegrał sowiecki wywiad, który penetrował najważniejsze ośrodki władzy Wielkiej Brytanii. Nie musiał więc obawiać się reakcji Zachodu.

Iwanow pokazuje, jak sowiecka propaganda wykorzystała zbrodnię katyńską. Jednostki I dywizji przed wyruszeniem na front były zawożone do Katynia, aby na grobach pomordowanych żołnierzy ślubować zemstę na ich katach, czyli oczywiście na Niemcach. Kolumna pancerna stworzona za pieniądze Polaków w Związku Sowieckim nazywała się „Mściciel z Katynia”. Polacy w swym żądaniu ujawnienia prawdy o Katyniu byli dramatycznie samotni, a Stalin wykorzystał to dla zerwania relacji z Londynem i budowy powolnego sobie przyszłego ośrodka władzy. Czy jednak polski rząd mógł postąpić inaczej i udawać, że wierzy sowieckiej propagandzie? Na tym polegał tragizm polskich losów, że każdy wybór był zły i niósł zagrożenie dla naszej suwerenności.

Między historią i polityką

Opisane w książce Iwanowa wydarzenia nie dotyczą jedynie przeszłości. To także bieżąca polityka, która wpływa na kształt relacji polsko-rosyjskich. Kilkadziesiąt tomów z rosyjskiego śledztwa katyńskiego zostało utajnionych, podobnie jak sama decyzja o jego umorzeniu. Przekazanie Polsce dokumentów katyńskich przez prezydenta Borysa Jelcyna w Rosji uważa się za błąd, a minister kultury Władimir Miedinski zapowiedział „poprawienie” wystawy w Katyniu. Ekspozycja ma zacząć się historią 50 tys. jeńców Armii Czerwonej, zgładzonych rzekomo w „polskich obozach koncentracyjnych” po 1920 r. W tym kontekście zbrodnia katyńska nie będzie odbierana jako największy mord na jeńcach wojennych w II wojnie światowej, ale słuszna odpłata za popełnione przez Polaków zbrodnie na czerwonoarmistach. Rosjanie każdy demontaż pomnika Armii Czerwonej w Polsce opisują jako przejaw barbarzyństwa i zamach na pamięć o ponad 600 tys. sowieckich żołnierzy, którzy polegli na terytorium państwa polskiego, „wyzwalając Polskę od niemieckiego faszyzmu”, a w przekazie na Zachód jest to przedstawiane jako wyraz nieuleczalnej rusofobii Polaków. Pytań o konsekwencje „wyzwolenia” dla Polski w Rosji się nie zadaje.

Z lektury książki Iwanowa jasno też wynika, że w odróżnieniu od naszej elity politycznej, zmieniającej co chwila wektory polityki zagranicznej i geopolityczne zamiary, rosyjska nie odstąpi, nawet w dłuższej perspektywie czasowej, od realizacji celów uznanych za strategicznie ważne i istotne. I jeszcze jedną konstatację Iwanowa warto zapamiętać. Mianowicie twierdzenie, że Stalin przeniósł Polskę w inne miejsce na mapie Europy i zmniejszył jej wpływ na arenie międzynarodowej, a „skutki tej polityki Polska odczuwa do dziś, dwadzieścia pięć lat od upadku komunizmu”. Prof. Iwanow, dysydent, były dziennikarz Wolnej Europy, a obecnie pracownik naukowy Uniwersytetu Opolskiego, napisał ważną książkę nie tylko o naszej przeszłości, ale i o tym, jak rzutuje ona na naszą teraźniejszość. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.