Sajgon symbolizuje pewien bezład i chaos, gdzie przestają obowiązywać jakiekolwiek zasady i prawa. Także w Nowej Rudzie.
Do naszego języka wdarł się Sajgon, wietnamskie miasto ogarnięte niegdyś piekłem wojny, jako synonim bałaganu, zamieszania, miejsca zniszczenia. Karol Maliszewski w swojej książce „Sajgon” idzie dalej.
Rozpad cywilizacji
– W każdym mieście jest „trójkąt bermudzki”, strefa cokolwiek niejasna, zakazana, tam mieszka margines. Ja to nazwałem Sajgonem – wyjaśnia noworudzki autor. – To jest pewien abstrakt, bo czegoś takiego w sensie dosłownym w Nowej Rudzie nie ma. Ta książka wyrosła z pierwotnego bólu nauczyciela, bezradnego wobec totalitaryzmu niesamowitej segregacji kulturowej kwitnącej w samym sercu środkowoeuropejskiej cywilizacji. Sajgon to proces rozpadu ideału, Dekalogu – dodaje.
Bohaterowie książki: dziennikarz, nauczyciel matematyki, wychowania fizycznego, języka polskiego (tutaj mamy samego Karola Maliszewskiego), katechetka obserwują „postępująca sajgonizację”, czyli powszechną degradację obyczajów, kultury, „nadwątlenie struktury moralnej”, panoszenie się wulgarności i przemocy w języku, rozpasanie erotyki, która niszczy delikatną tkankę języka.
Zamydlone oczy
Maliszewski pisze o Sajgonie, bo nie można spuszczać na niego zasłony milczenia. Poza tym nie możemy się wybielać i nie brać odpowiedzialności za naszych bliźnich: „Wszyscyśmy zależni od tego tła za idealnie czystą szybą, od mroku za progiem(…)”. Ten mrok to na przykład uczennica szkoły podstawowej Klaudyna – dziewczynka nazbyt wcześnie rozpoczynająca życie seksualne, wychowywana przez matkę alkoholiczkę, czy też Grzesiek – nastoletni złodziej.
Wiesław Myśliwski pisał, że dzieci są naszym sumieniem. Karol Maliszewski dodaje coś jeszcze: „Dzieci przychodzące z Sajgonu pachną inaczej i mają w oczach nasz lęk, wszystko, co nie do pojęcia i nie do nazwania”. Inicjatywy typu „Agresji mówimy nie”, organizowane przez szkoły, wydają się mydleniem oczu: „My możemy sobie mówić »nie« w zaciszu pokoju nauczycielskiego, częstując się pysznym domowym serniczkiem, tymczasem wokół i wszędzie mówi się »tak«. Dzieci sobie »tak« mówią, i to nie tylko z Sajgonu, w ulubionych piosenkach się »tak« mówi, z rozmigotanych ekranów krzyczy głośne »tak«, pijany ojciec na głowie matki wystukuje trzy razy »tak«”.
Odpowiedzialnością w mur
Podczas spotkania autorskiego w Świdnicy pisarz mówił o konieczności wyrywania dzieci z Sajgonu. – Odpowiedzialność jest lepsza od poezji, od sztuki, od nadąsanego powtarzania sobie, że się jest jedynym i wyjątkowym. Jedynym jest się wtedy, gdy inni mają z tego pożytek – przekonuje w swojej powieści. Każdy z nas wyrasta z pewnego gruntu. Maliszewski czerpie inspiracje z tego, co lokalne, bo zauważa, że właśnie tam, jak w soczewce, skupiają się ogólne problemy społeczne, a co więcej, wiąże naszą codzienność, nasze tu i teraz, z tym, co wieczne.
Niech nie odstrasza forma tych „awangardowych papierów”. Ich fragmentaryczność powoduje przesunięcie środka ciężkości z fabuły na myśl zawartą w danych słowach. „Wszystkonazywająca narracja”, jaką stosuje pisarz, próbuje rzeczywiście wiele ogarnąć i zamknąć w słowach. Groteskowe opisy mogą nieraz śmieszyć, mogą też drażnić, ale wszystko wydaje się pękać, gdy pojawiają się myśli takie jak ta: „W oczach Boga żaden Sajgon nie istnieje albo wszystko jest Sajgonem”. Nie można budować murów, zdaje się mówić autor, należy je burzyć.
Karol Maliszewski – urodzony i mieszkający w Nowej Rudzie poeta, prozaik i krytyk literacki. Jest nauczycielem języka polskiego, wykłada również na Uniwersytecie Wrocławskim i w Kolegium Karkonoskim w Jeleniej Górze.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.