St Jacob pływający

Model okrętu St Jacob należy do historycznej kolekcji z gdańskiego Dworu Artusa, najciekawszego i najcenniejszego tego rodzaju zbioru w Polsce. Po rocznej renowacji wrócił na swoje miejsce.

Ten pochodzący z drugiej połowy XVII wieku model, spełniający prawdopodobnie funkcję dokumentacji projektowej, według której budowano okręty w stoczniach, znowu cieszy oczy w Dworze Artusa. Nic dziwnego, że robiono wszystko, by jeszcze przed kolejnymi wakacjami został odrestaurowany i aby mogli go oglądać goście z całego świata, odwiedzający Gdańsk.
Budowy w mikroskali

W 1944 r. St Jacob został ewakuowany do pobliskich klasztorów w Kartuzach i Żukowie. Po II wojnie światowej model trafił do Muzeum Narodowego w Poznaniu, które w 1964 r. przekazało go Muzeum Morskiemu w Gdańsku. Na swoje historyczne miejsce powrócił w 1997 r. – Badania wskazują, że jest to bliźniaczy okręt innego modelu o nazwie Mars, zawieszonego w Wielkiej Hali Dworu Artusa, symetrycznie do St Jacoba. Najprawdopodobniej spełniały one funkcję dokumentacji projektowej, według której budowano prawdziwe okręty w gdańskich stoczniach – wyjaśnia dr inż. Jerzy Litwin.

W 1671 r. rozpoczęto w Gdańsku budowę siedmiu jednostek dla Kompanii Wschodnio-Indyjskiej. W latach 20. XIX wieku dokonano przebudowy St Jacoba, upodobniając go do innych okrętów tego czasu. Przez kilka stuleci modele z Dworu Artusa poddawane były zabiegom konserwatorskim prowadzonym przez marynarzy, pensjonariuszy szpitala i przytułku św. Jakuba w Gdańsku.

Prawdziwy okręt miał około 50 metrów długości. Ten wykonany w skali 1 do 20 liczy niecałe 3 metry. Dwa lata temu zdecydowano się, że zostanie przywrócony pierwotny jego kształt, taki jaki prezentowany jest na obrazie „Dwór Artusa” Johanna Karla Schultza z 1848 r. Wybór drugiego rozwiązania ukazuje urodę statku i wskazuje, że okręty były kiedyś nie tylko pływającymi konstrukcjami, ale prawdziwymi dziełami sztuki, ilustrującymi gust swojej epoki i dokumentującymi potęgę krajów, które reprezentowały. Pracy rekonstrukcyjnej podjęli się pracownicy Centralnego Muzeum Morskiego: dr inż. Jerzy Litwin, konserwatorzy Mirosław Brucki i Marek Parczyński oraz złotnik Krzysztof Parczyński i snycerz Wacław Słabek. Może ten model będzie małą jaskółką lepszej przyszłości dla stoczniowców? Oby tak było.

Niech Bóg strzeże
Ojciec Adam Sroka, rektor kościoła św. Jakuba w Gdańsku: – Tradycja głosi, że św. Jakub, zanim został biskupem Jerozolimy, udał się najpierw zaraz po Zesłaniu Ducha Świętego do Hiszpanii, skąd powrócił do Jerozolimy. Jedna z legend głosi, że świadkowie jego męczeńskiej śmierci zabrali jego ciało w kamiennym sarkofagu do łodzi i popłynęli przez Morze Śródziemne, zawijając do północno-zachodniego krańca Półwyspu Iberyjskiego, do miejsca zwanego „finisterre”, co po łacinie znaczy „koniec świata”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.