Thriller metafizyczny

W jednej ze scen filmu „Eter” słyszymy, że ludzie przestali wierzyć w Szatana – i to jest jego największym zwycięstwem.

Filmy Zanussiego nikogo nie pozostawiają obojętnym. Na nie po prostu się czeka. Budzą gorące dyskusje, przykładem czego jest chociażby „Obce ciało”, które wywołało medialną burzę. Oczywiście Zanussi ma w swoim dorobku filmy różnej jakości. Nie znajdziemy jednak w polskim kinie twórcy stawiającego z taką konsekwencją w centrum uwagi pytania dotyczące problemów egzystencjalnych, nawet jeżeli pozornie wydają się one tylko realistycznym opisem rzeczywistości. A przecież w kraju, gdzie większość mieszkańców deklaruje się jako katolicy lub szerzej, jako ludzie wierzący, kwestia wiary w filmach pojawia się bardzo rzadko. Wydaje się, że ten problem twórców nie interesuje. Sporadycznie w produkcjach filmowych pojawia się ksiądz czy kościół, najczęściej w sytuacji uroczystości rodzinnych. A jeżeli już motyw ten zaistnieje szerzej, to w kontekście negatywnym, punktując grzechy ludzi Kościoła.

Temat wiary w szerokim znaczeniu tego słowa pojawia się właściwie, chociaż nie zawsze bezpośrednio, w każdym filmie Zanussiego. Reżyser udowadnia, że kino może być czymś więcej niż mniej lub bardziej udaną od strony formalnej rejestracją czy zwierciadłem, w którym odbija się nasza rzeczywistość. Takim filmom brakuje oddechu i rozmachu, skupiają się na szczegółach, często ważnych, ale bez szerszej myślowej perspektywy. Pisząc o rozmachu, mam na myśli nie tylko rozmach inscenizacyjny.

Walka o dusze

Najnowszy film Zanussiego to dzieło perfekcyjne w każdym szczególe. Z pewnością należy do najlepszych w jego karierze. Właściwie wszystkie jego elementy, scenariusz, zdjęcia i obsada, zasługują na uznanie. Tematu wiary dotyka bezpośrednio, a oszałamiająca końcówka nie pozostawia pod tym względem żadnych wątpliwości.

Temat sugeruje zresztą już początek „Eteru”, który rozpoczyna długa sekwencja przybliżająca widzowi szczegóły obrazu Hansa Memlinga „Sąd ostateczny”. Ołtarzowy tryptyk tego malarza, który oglądać można w muzeum w Gdańsku, przypomina nam o rzeczach ostatecznych: śmierci, sądzie, niebie albo piekle. Nie brak tu szczegółów przerażających. Po prawej stronie obrazu widzimy powykręcane ciała i rozpacz na twarzach ludzi, którzy zdali sobie sprawę z tego, że nie ma już odwrotu od wyroku, jaki został wydany za popełnione przez nich grzechy. W centralnej części, na lewo za archaniołem, do końca trwa walka o duszę człowieka pomiędzy aniołem a szatanem. To bardzo ważny szczegół, a jego znaczenie wyjaśni się w finale filmu, który trudno jednoznacznie przyporządkować gatunkowo.

Reżyser zaskoczył wszystkich, realizując, jeżeli tak to można nazwać, metafizyczny thriller historyczny z motywem faustowskim w tle. Nawiązań do literatury znajdziemy tu więcej, wystarczy wspomnieć chociażby Frankensteina. Zanussi, ubierając opowieść w historyczny kostium, opowiada o sprawach najważniejszych. Podejmuje problem wiary, grzechu, możliwości odkupienia, Boskiego miłosierdzia i niebezpieczeństw, jakie niesie z sobą fanatyczna wiara w to, że nauka, nie licząc się z żadnymi ograniczeniami, stanie się panaceum na wszystkie bolączki ludzkości.

Eksperymenty Doktora

Ten mroczny, ale jednak budzący nadzieję film, będący od strony fabuły atrakcyjnie zrealizowaną opowieścią, składa się z dwóch części. Do końca oglądamy go w napięciu. Akcja pierwszej opowieści, nazwanej przez reżysera jawną, rozpoczyna się w zaborze rosyjskim na przełomie XIX i XX w. Pierwszoplanowym bohaterem jest Doktor. Lekarz dokonuje przestępstwa, za które zostaje skazany na śmierć. Ostatecznie przedostaje się na teren cesarstwa austro-węgierskiego i znajduje zatrudnienie jako lekarz wojskowy. Stacjonuje w twierdzy na pograniczu z Rosją, gdzie wypełnia zwykłe obowiązki. Oprócz tego organizuje laboratorium, w którym może oddać się swojej pasji, czyli badaniom nad wykorzystaniem eteru dla, jak twierdzi, dobra ludzkości. Co prawda eter odbiera człowiekowi wolną wolę, ale pozbawia go też bólu. Doktor eksperymentuje również z innymi substancjami, które sprawiają, że człowiek traci władzę nad swoimi wyborami. Żołnierzy garnizonu traktuje jak króliki doświadczalne, nie zważając na zadawane im cierpienia, na ich zdrowie i życie. Kiedy w twierdzy pojawia się uciekinier z Rosji, młody Ukrainiec, czyni go swoim pomocnikiem i wciąga w eksperymenty.

Zło upostaciowione

Film Zanussiego to opowieść o lekarzu obsesyjnie eksperymentującym z eterem, który jego zdaniem pozwoli mu uzyskać władzę nad ludzkimi umysłami. Doktor jest fanatykiem. Nie wierzy w Boga, więc również nie wierzy w diabła. Doktorowi Boga zastąpiła nauka. Można go nazwać szaleńcem opętanym wizją postępu w nauce, która jego zdaniem jest wartością samą w sobie. Jest prawdą jedyną, a poza rzeczywistością kryje się pustka. Nie ma żadnego nadrzędnego porządku. Boga nie ma, więc Doktor może sobie na wszystko pozwolić. I pozwala, bo nauka daje mu ogromną władzę nad drugim człowiekiem. Akcja filmu rozgrywa się przed ponad wiekiem, ale jeszcze większego znaczenia problem nabiera dzisiaj. To film wielkich pytań, jednak reżyser nie uchyla się od odpowiedzi. Wprost przeciwnie.

Oglądając pierwszą część „Eteru”, czujemy, że gdzieś w tle za wyborami Doktora czai się coś więcej. Zanussi nie waha się nazwać po imieniu, co lub kto za nimi stoi. Za wyborami, których dokonujemy wszyscy, bo przecież obdarzeni jesteśmy wolną wolą. W jednej ze scen pada zdanie, że ludzie przestali wierzyć w Szatana i to jest jego największym zwycięstwem. Ostatnie sceny zdają się jednak sugerować, że nie jest to zwycięstwo ostateczne. Drugą część filmu, pokazującą rozgrywające się na ekranie wydarzenia z innej perspektywy, reżyser nazwał „historią ukrytą”. Wzbudziła ona napastliwą krytykę. Dlaczego? Bo odpowiedź na zadawane przez film pytania była jasna i jednoznaczna.

Dopracowane szczegóły

Zaskoczeniem, ze względów pozaartystycznych, było obsadzenie w głównej roli Jacka Poniedziałka. Był to trafny wybór, bo aktor z wyczuciem zagrał Doktora. W jego interpretacji nie jest on skończonym potworem. Chociaż dokonuje czynów strasznych, wydają się w nim tkwić jeszcze resztki człowieczeństwa. W roli Komendanta wystąpił Andrzej Chyra i była to najlepsza kreacja, jaką stworzył od dłuższego czasu. Z pewnością na uwagę zasłużył też Ostap Vakuliuk, aktor z Ukrainy, który w pełni oddał naiwność i niewinność młodego człowieka manipulowanego przez swojego mentora.

Z mroczną tematyką filmu idealnie koresponduje ścieżka muzyczna. Tym razem reżyser, do którego prawie wszystkich filmów muzykę komponował Wojciech Kilar, wybrał klasykę, wykorzystując fragmenty „Parsifala” Richarda Wagnera.

Kręcąc film osadzony w historycznym kostiumie, Zanussi zadbał o niezwykle staranną oprawę plastyczną. Rzadko we współczesnym polskim kinie spotyka się podobny rozmach inscenizacyjny. Scenografia autorstwa Joanny Machy w każdym szczególe sytuuje akcję filmu w miejscu i czasie w określonym momencie historycznym. Cesarska twierdza, pański salon czy laboratorium, w którym Doktor przeprowadza swoje eksperymenty, wydają się jak gdyby wyjęte z albumu z epoki. I to wszystko stworzone ogromnym nakładem pracy, bez użycia efektów wirtualnych.

Po raz drugi, po „Obcym ciele”, z Zanussim pracował operator Piotr Niemyjski. Trudno przecenić wkład, jaki wniósł w wizualną stronę filmu. Oświetlenie wydobywające istotne szczegóły, mistrzowsko realizowane długie ujęcia, pozwalające widzowi na chwilę refleksji, a jednocześnie niespowalniające akcji, to w znacznym stopniu zasługa operatora. •

Eter, reż. Krzysztof Zanussi, wyk.: Jacek Poniedziałek, Andrzej Chyra, László Zsolt, Ostap Vakuliuk, Polska/Ukraina/Węgry/Litwa, 2018

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg