Co by pedzioł Szekspir?

Abo inaczyj: co by pedzioł Szekspir, że Kutz umar?

Zabierałem się do napisania tego felietonu już od dłuższego czasu, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie. A to trzeba było skrobnąć tekst o jakiejś książce, objętej patronatem Wiara.pl; a to do kin wchodził nowy, religijny film, który trzeba było „na już” zrecenzować; a to przysłano nam do redakcji płyty z kolędami i trudno byłoby informować o nich i wysyłać je zwycięzcom konkursów dopiero po nowym roku.

Wreszcie pojawiła się przeszkoda największa - śmierć Kazimierza Kutza – która, w jakimś sensie, podcięła mi skrzydła. Bo przecież, tu, na Śląsku, wszyscyśmy z Kutza. Czym byłaby (i czy w ogóle jeszcze byłaby) górnośląska tożsamość bez jego filmów, spektakli, książek, felietonów...

Ale Kutza już nie ma. Są jego następcy. Czy jednym z nich jest/będzie Marcin Melon? „Zapowiada się” ciekawie. Kapitalne kryminały o kómisorzu Hanusiku, doceniane i regularnie nagradzane jednoaktówki po śląsku, czy wreszcie opublikowana ostatnio przez wydawnictwo Silesia Progress dowcipna, szprytno i pómysłowo książeczka „Co by pedzioł Szekspir?”.

Jest ona pokłosiem facebookowego projektu, w którym Melon, w odcinkach, serwuje internautom rozmówki angielsko-śląskie, zabawnie ilustrowane przez Jacka Zygmunta. Tego samego rysownika wraz z którym wcześniej stworzył SuperHanysa – pierwszego śląskiego superbohatera.

Od lat trzymam kciuki za ten duet, bo udaje im się, w pewnym sensie, przekraczać śląskość. Poszerzać ją. Ubogacać.

Kutz chciał Śląsk ocalić, zachować (nasze tradycje, obyczaje, mentalność). U Melona i Zygmunta oczywiście też jest to wszystko, ale mamy coś jeszcze. Swoiste wyjście, „wychylenie” ku przyszłości – chociażby w stronę wszechobecnej, dominującej dziś popkultury.

Bo przecież śląskość to nie tylko ludowość, folklor, wice, czy bojki. Śląskość to codzienność i po śląsku godo sie o wszystkim. Także o filmach, serialach, aktorach.

– Paczoł żeś Sopranioków? („Rodzinę Soprano”). - Nagrywoł żeś ferajnioków? („Chłopców z ferajny”). A tyn nowy film ze Szkarletóm żeś widzioł? (mowa o Scarlett Johansson).  Tak to mniej więcej brzmi, kiedy spotykam z najlepszym kumplem i zaczynamy rozmawiać o tym, co wto łostatnio paczoł.

W „Co by pedzioł Szekspir?” po śląsku godajóm m.in. Charlie Chaplin, John Lennon, James Bond, czy Marylin Monroe. A przy okazji uczą też angielskiego. Marcin Melon jest bowiem nauczycielem tego języka, a jednocześnie propagatorem, a chyba można i napisać, że twórcą języka śląskiego.

Języka wciąż nieskodyfikowanego. Wciąż budzącego (nie wiedzieć czemu) kontrowersje. Ale żywego. W którym powstają coraz ciekawsze i fajniejsze książki. „Co by pedzioł Szekspir?” jest właśnie jedną z nich.

*

Felieton z cyklu Okiem regionalisty

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |