Sztuka wyrasta ku niebu

W zbiorze szkiców Pawła Hertza czytamy: „Harmonia rzeczy moralnych i estetycznych przypada w udziale sztuce dawnej i pewno stanowi o jej trwałej wartości”. Ta uwaga jest kluczem do zrozumienia obojętności, którą coraz częściej czujemy wobec sztuki współczesnej.

Hertz, jak na pisarza i poetę przystało, w zbiorze szkiców „Pamięć i ład” przypomina, czym tak naprawdę jest sztuka i jakie stoją przed nią zadania. Dla uświetnienia setnej rocznicy urodzin twórcy „Dwóch podróży” jego znakomite eseje zebrał Marek Zagańczyk, starając się, by stanowiły ilustrację dla przesłania autora, przekonanego, że książki, ale i dzieła sztuki w ogóle, są niezbędne „do medytacji w zawiłym labiryncie spraw świata”. Według Hertza wiersz „rodzi się przy ziemi, ale wyrasta ku niebu”. Tak też powinno dziać się z prawdziwą sztuką, której rolą jest dawanie poczucia, że dzięki niej odkrywamy Tajemnicę albo chociaż przebywamy w jej bliskości.

Oczyszczanie myśli

Hertz nie boi się podkreślać, że dobra sztuka ma za zadanie uwrażliwiać odbiorcę na metafizykę. Kiedy czyta się wiersze czy też ogląda malarstwo, spektakle teatralne, filmy, to „oczyszczają się nasze myśli i uczucia z pyłu codzienności, a codzienność właśnie odsłania swój sens i blask prawdziwy”.

Obcowanie ze sztuką powinno pomagać w odkrywaniu prawdy o świecie, rozumieniu go, ale przede wszystkim szukaniu jego sensu, czyli pierwszej przyczyny, jaką jest sam Stwórca. Kilka lat temu wybitny lekarz prof. Andrzej Szczeklik w książce „Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny” przypomniał, że sztuki nie wolno lekceważyć, bo potrafi ona czasem odsłonić rąbek tajemnicy Boga i „drugiej przestrzeni”, jak pisał Czesław Miłosz.

Hertz obecną w prawdziwej sztuce metafizykę określa jako światło, które rozświetla ewangelicznie mroki codziennej ciemności. Według niego piękny wiersz – myślę, że może to dotyczyć także innych dzieł sztuki – powinien być nasycony myślą i wzruszeniem tak mocno, „że przy każdym zetknięciu z czytelnikiem bije z niego przenikliwy blask.” Tę samą myśl odnosi do malarstwa, o którym Plutarch – ustami Simonidesa – mówi, że jest milczącą poezją. Na przywołanym przez pisarza płótnie „Małżeństwo Arnolfinich” Jana van Eycka „żona w ciąży w zielonym płaszczu z dłonią w dłoni męża jest apoteozą macierzyństwa, a zarazem bezpieczeństwa i ładu”. Obraz ma tak dużą siłę oddziaływania, ponieważ Jan van Eyck, tak jak inni dawni malarze, potrafił przydawać światu wielkości i powagi. „Prawdziwy sekret tamtych mistrzów kryje się poza kategoriami wzroku fizycznego. (…) Oczami swoich dusz oglądali ideał ładu Bożego” – konstatuje.

Nie kumam bazy

Wielokrotnie miałam wrażenie, że współczesna sztuka prześciga się w pokazywaniu tego, jaką granicę może jeszcze przekroczyć. Według mnie najbardziej przerażające jest to, że nie pyta ona o celowość tych działań. Zresztą po wielu latach podobnych eksperymentów przekraczanie granic stało się jej podstawowym wyróżnikiem. Autorzy dzieł bez końca zastanawiają się, w jaki sposób można wysilić jeszcze swoją fantazję, aby wprowadzić w konsternację zagubionego odbiorcę, który dochodzi do takiego punktu, że wstydzi się zapytać „co to wszystko znaczy?”. Okazałby się wtedy bowiem mocno niezorientowany, odstający od trendów, spalony. Z drugiej strony tyle już granic w sztuce przestało istnieć, że przed twórcami powstało puste pole, które (mało kto o tym myśli) trzeba zagospodarować. Bo czym w teatrze można jeszcze zaskoczyć po „Do Damaszku” Jana Klaty czy „Klątwie” Olivera Frljića? A kto zaskoczy w poezji czytelnika znającego produkcję literacką autorów, o których Jacek Podsiadło w „Daj mi tam, gdzie nie mogę dobiec” pisze: „w obcowaniu z wcale pokaźną częścią powstających ostatnio wierszy zwyczajnie nie kumam bazy, ergo: semantyczne pole, w jakie się mnie wyprowadza, jest zbyt szczere, więź motywująca związki między kolejnymi słowami, zdaniami – często niejasna lub w ogóle nieuchwytna”. Często odbiorcy literatury nie wiedzą „czym to się je”, a książki odkładane na bok z taką diagnozą rosną w pokaźną stertę. Podobnie jest z teatrem, o którym Hertz notuje: „I kiedy pojąłem, że ów mozół żadną miarą się nie opłaca, że nic mi z tych widowisk nie przyjdzie, że widok aktora zwalczonego przez reżysera, przemienionego w rzecz, w dodatek do spektaklu, sprawia mi przykrość, przestałem chodzić do teatru”.

Warto wziąć sobie do serca jego spostrzeżenie, że jeśli gdzieś nie tworzy się teatru wielkiego, wielkim teatrem musi się stać to, co gdzie indziej jest jedynie baśnią lub zabawą.

Pamięć i ład

Hertz stawia najtrafniejszą z możliwych diagnozę, dlaczego tak się dzieje: „Współczesna sztuka nie zajmuje się stroną moralną i dlatego nie jest nam niezbędna”. Poezja, ale i sztuka, są przecież po to, „aby wszystko ustawić na zwykłym miejscu, aby przywrócić codzienną, rzeczywistą hierarchię wartości, którą ludzki grzech, wina i błąd raz po raz odmieniają”. Doceniane już od starożytności katartyczne moce sztuki sprawiają, że szukamy w niej porad jak żyć, jak dobrze układać swoje stosunki ze światem. Pragniemy, by w czasie niepokoju dawała nam poczucie bezpieczeństwa, a w czasie zagrożenia – harmonię i ład. „W radości, smutku, w chorobie, w wieku dojrzałym, u schyłku naszych dni są potrzebne człowiekowi takie dzieła, co mając w sobie cząstkę zbiorowego doświadczenia ludzkości, mogą nam jej z kolei udzielić” – wykłada Hertz.

Fenomenem poezji czy szerzej – sztuki jest to, że „walczy z czasem, usiłując zarazem utrwalić go, ale i wykroczyć poza jego granice”. Autor „Dwóch podróży” unaocznia wyjątkową rolę twórcy: „Trzeba, idąc między krajobrazami świata, wiedzieć, że one pozostaną, kiedy nas już nie będzie, i że to właśnie ich nieruchomość jest ostoją wszelkiej pamięci i wszelkiego ładu, czyli wszelkiej poezji. Inaczej nic się w wierszach nie ostoi, zgaśnie w nich światło, ścichnie dźwięk.” „Pamięć i ład” to wybór szkiców Hertza, który już w tytule zawiera w sobie wskazówkę, z czym należy się liczyć, biorąc się za pisanie, malowanie, reżyserowanie.•

Paweł Hertz
Pamięć i ład
PIW
Warszawa 2018
ss. 275   Paweł Hertz Pamięć i ład PIW Warszawa 2018 ss. 275

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.