Oscar pod nadzorem

Oscarowe gale od dawna przypominają lewicowy wiec polityczny. W tę tradycję wpisują się nowe regulacje Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Jakoś do tej pory niewiele osób z branży filmowej zabrało głos w sprawie ogłoszonych przez Amerykańską Akademię Filmową regulacji dotyczących selekcji filmów pretendujących do Oscara w najważniejszej kategorii, czyli najlepszego filmu. Do chwili obecnej, przynajmniej teoretycznie, o dopuszczeniu filmu do konkursu decydowały kryteria artystyczne. Oczywiście jurorzy, przyznając Oscara, kierowali się swoimi osobistymi preferencjami w sferze politycznej, obyczajowej czy innej, ale nie było to zapisane w regulaminie nagrody. Nowe przepisy mają być wprowadzane stopniowo od 2022 roku, natomiast w pełni zaczną funkcjonować w 2024 roku, podczas 96. uroczystości wręczenia Oscarów. W roku 2022 i 2023 producenci filmów walczących o nagrodę w głównej kategorii będą musieli przedłożyć komisji oscarowej tzw. poufny formularz zapewnienia standardów zachowania różnorodności.

Oscarowe parytety

Dlaczego więc Akademia zdecydowała się na zadekretowanie zasad, jakie zdecydują o tym, czy film można dopuścić do konkursu? W celu dywersyfikacji. To rozciągliwe pojęcie w tym wypadku ma służyć promowaniu różnorodności na ekranie i poza nim, a także zmusić firmy produkcyjne do zatrudniania w określonych proporcjach osób z mniejszości, bo przecież każda z nich czuje się upośledzona i niedostatecznie reprezentowana. Do tych upośledzonych grup zaliczają się zarówno mniejszości etniczne i rasowe, jak i osoby niepełnosprawne, a także kobiety, chociaż te ostatnie nie są mniejszością, ale uważają się za szczególnie prześladowane w branży filmowej. Nowe regulacje określają cztery standardy, jakie muszą spełniać dzieła kandydujące do Oscara za najlepszy film, a każdy z nich składa się z kilku uściślających je podpunktów. Należy dodać, że wystarczy, jeżeli film spełnia tylko dwa podane w regulaminie kryteria. Jak na razie nie określono jeszcze parytetów, w jakiej proporcji reprezentowane będą poszczególne mniejszości.

David Rubin, przewodniczący Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (AAF), nie ma wątpliwości, że „nowe standardy staną się katalizatorem długotrwałych, istotnych zmian w naszej branży”. Nie za bardzo można się zgodzić z panem Rubinem, który nie ukrywa dumy, że jest „pierwszym otwartym gejem na tym stanowisku”. Można raczej przypuszczać, że będzie twórczo kontynuował równościową działalność Akademii. Tak naprawdę „istotne zmiany” w branży filmowej, nie tylko amerykańskiej, rozpoczęły się dużo wcześniej. Przecież już pięć lat temu Cheryl Boone Isaacs, pierwsza Murzynka wybrana na przewodniczącą AAF, określiła priorytety działań Akademii na najbliższe lata. Najważniejszym było „poszerzenie różnorodności we wszystkich sferach, czyli płci, rasy, przynależności etnicznej i orientacji seksualnej”. Wówczas jeszcze nie było mowy o osobach niepełnosprawnych; można odnieść wrażenie, że dodany w nowych zasadach punkt o ich zatrudnianiu w przemyśle filmowym jest swoistą przykrywką, by uniknąć podejrzeń, że za tymi regulacjami stoją bardziej wpływowe grupy.

Zdobyć kontrolę

Amerykańska Akademia nie jest pionierką w tej dziedzinie. Wyprzedziła ją Brytyjska Akademia Filmowa, która już wcześniej wprowadziła podobne zasady oparte na regulacjach opracowanych przez Brytyjski Instytut Filmowy. I nie chodzi tu o nagrodę w jednej oscarowej kategorii, ale w całej sferze wspieranych przez organizację działań związanych z tą sferą. Śledząc brytyjską produkcję filmową i telewizyjną, można stwierdzić, że efekty tej działalności widoczne są już na ekranach.

Po ogłoszeniu nowych oscarowych regulacji pojawiają się opinie, że nie mają one większego znaczenia, bo dotyczą wyłącznie jednej nagrody, a kryteria są na tyle szerokie, że właściwie prawie każdy film spełnia przynajmniej dwa z nich. Poza tym bez pisemnych regulacji kryteria te filmy oscarowe wypełniają od wielu lat, szczególnie w zakresie różnorodności rasowej i preferencji seksualnych. W nagrodzonych filmach znaczna część obsady to aktorzy z różnych grup rasowych, nie brakuje w nich także bohaterów reprezentujących mniejszości seksualne.

Oczywiście można byłoby uznać wytyczne AAF za mało znaczące, gdyby nie to, że są one kolejnym krokiem w działaniach „postępowego”, czyli lewicowego nurtu, który dąży do przejęcia kontroli nad środkami masowego przekazu, a w tym wypadku przemysłu rozrywkowego. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jaki wpływ na świadomość widza, szczególnie młodego, mają filmy. Celem tych działań jest zdobycie kontroli nad branżą filmową i wyeliminowanie wszystkiego, co określane jest jako konserwatywne. Nowe regulacje są tylko jednym z elementów tych działań. Szybko spełnia się zapowiedź sprzed kilku lat byłej przewodniczącej AAF Cheryl Boone Isaacs, która deklarowała, że przy dorocznym powoływaniu nowych członków obowiązywać będzie większa, światowa pula kandydatów, z naciskiem na przedstawicieli mniejszości. Program ten jest realizowany sukcesywnie, bo od roku 2015 wśród nowo przyjmowanych do Akademii liczba kobiet i ludzi innych ras niż biała wzrosła dwukrotnie. Nie ma danych dotyczących mniejszości seksualnych. W tych działaniach nie byłoby nic nagannego, gdyby równolegle liczyły się osiągnięcia zawodowe i artystyczne.

Oscarowe wiece

W swoim czasie artyści ostro wyrażali sprzeciw wobec kodeksu Hayesa, który w obronie moralności regulował, co można, a czego nie można pokazywać na ekranie, czy tzw. czarnej liście Hollywood zawierającej nazwiska filmowców oskarżanych o działalność antyamerykańską. Teraz członkowie Akademii, wśród których znajdują się przecież także twórcy filmowi, sami narzucają innym, jakimi kryteriami mają się kierować. To przecież forma cenzury. W szaleństwie rozwijającej się w coraz szybszym tempie poprawności politycznej walory artystyczne schodzą na plan bardzo odległy. Przecież jedną z form cenzury jest także selektywny dobór informacji przekazywanych odbiorcy. Udział w tym bierze nie tylko film, ale i cały przemysł rozrywkowy i media, które kreują fałszywy obraz rzeczywistości. Oglądając seriale dla wszystkich grup wiekowych znajdujące się w repertuarze znaczących portali, przekonujemy się, że co drugi bohater jest gejem lub lesbijką, albo straumatyzowanym przez społeczeństwo członkiem jakiejś innej mniejszości. Jak to przekłada się na rzeczywistość?

Już od dawna werdykty Akademii mają charakter polityczny, a sama uroczystość przypomina lewicowy wiec. Nic dziwnego, że nagroda traci na znaczeniu, a oscarowa gala przyciąga coraz mniej widzów. Według danych firmy Nielsen oglądalność rozdania nagród w tym roku w porównaniu z poprzednim spadła o 20 proc. Obejrzało ją 23,6 miliona osób.

Można przypuszczać, że wkrótce regulacje dotyczące nagród zostaną rozszerzone na wszystkie kategorie, a największym uznaniem jurorów będą cieszyć się filmy, w których na czoło wysuwa się narracja lewicowa. Natomiast każdy film, w którym znajdzie się cień dezaprobaty w kwestii małżeństw homoseksualnych, adoptowania przez nie dzieci czy praw społeczności LGBT, zostanie okrzyczany „filmem nienawiści”. Odpowiedź na pytanie, czy szansę na nagrodę będzie miał film oparty na Ewangelii lub na chrześcijańskim przesłaniu, wydaje się jednoznaczna.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg