Tylko dziękczynienie

Los Josifa Brodskiego był losem wygnańca, a mimo to trudno zauważyć, by jego twórczość nosiła ślady zgorzknienia.

Co mogę powiedzieć o życiu? Że rzecz to w sumie dość długa./ Tylko nieszczęście budzi we mnie zrozumienie,/ ale dopóki ust mi nie zatka gliniasta gruda,/ będzie się z nich dobywać tylko dziękczynienie – napisał w wierszu „*** (Zastępowałem w klatce dzikie zwierzę)”, w którym podsumował pierwszych 40 lat swojego życia. 25 lat temu Josif Brodski zmarł.

Truteń z marginesu

Urodził się w 1940 r. w Leningradzie, w rodzinie żydowskiej. Jego ojciec Aleksander był fotoreporterem, a matka, Maria Volpert, Żydówka pochodząca z Litwy, pracowała jako księgowa. Formalna edukacja Josifa skończyła się już w wieku lat 15, kiedy to porzucił szkołę i, chcąc wesprzeć finansowo rodzinę, rozpoczął pracę w fabryce. W tym samym mniej więcej czasie rodzina Brodskich otrzymała lokum w dawnym domu księcia Aleksandra Muruziego przy Litiejnym Prospekcie. Było to mieszkanie kwaterunkowe, tzw. komunałka, którą dzieliło się z innymi rodzinami. Ten egzotyczny dziś dla nas standard życia, wpisujący się w komunistyczną ideologię, najsilniej przyjął się właśnie w Leningradzie. „(...) nasza część amfilady obejmowała sześć pokoi podzielonych w ten sposób, że zajmowały je tylko cztery rodziny. Mieszkało tam zaledwie jedenaście osób z nami włącznie. Liczba lokatorów w takim wspólnym mieszkaniu nierzadko sięga setki, przeciętna liczba mieszkańców waha się między 25 a 50. Nasze mieszkanie było stosunkowo mało zaludnione” – wspominał Brodski to miejsce po latach w eseju „W półtora pokoju”.

Mimo przerwanej edukacji szkolnej kształcił się sam, ucząc się m.in. polskiego i angielskiego. Wiersze zaczął pisać jako nastolatek, w prasie debiutował w końcówce lat 50., a na początku następnej dekady był już ceniony w niezależnych kręgach literackich. Anna Achmatowa uważała go nawet za najlepszego poetę młodego pokolenia. Wkrótce jednak dopadła go prasowa nagonka. Nazwany został „trutniem z literackiego marginesu”. To był sygnał do ataku: oskarżony o pasożytnictwo, został aresztowany w 1964 r. Przetrzymywano go w zakładach dla psychicznie chorych, a następnie skazano na pięć lat przymusowych robót w okolicach Archangielska. – Brodski to nie poeta, ale człowiek, który usiłuje pisywać wierszyki – grzmiał podczas rozprawy publiczny oskarżyciel. – Zapomniał, że w naszym kraju człowiek musi pracować, tworzyć dobra: obrabiarki, zboże. (…) To pasożyt, cham, niebieski ptak, ideowo brudny człowiek.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg