Tuż za progiem

O wędrówce wzdłuż najdłuższej rzeki w Polsce i sensie bliższych podróży mówi Mateusz Waligóra, współautor książki „Szlak Wisły. 1200 km pieszej przygody”.

Maciej Kalbarczyk: Przez dwa lata przygotowywał się Pan do podróży przez Australię, ale pandemia pokrzyżowała te plany. Co Pan poczuł?

Mateusz Waligóra: Ogromną frustrację i smutek. Przygotowania do przejścia Australii z północy na południe pochłonęły mnóstwo mojego czasu i pieniędzy. Początkowo nie dowierzałem, że jestem zmuszony zrezygnować z tego wyjazdu. Pamiętam taki moment, kiedy wszedłem na poddasze swojego mieszkania. Gdy zobaczyłem ekwipunek przygotowany do wyprawy, pomyślałem, że chciałbym zasnąć i obudzić się za rok. Żeby przejść trasę, którą zaplanowałem, trzeba bowiem rozpocząć podróż w maju. Teraz już wiem, że na pewno nie będę mógł podjąć tego wyzwania także w tym roku.

Sposobem na rozładowanie frustracji okazały się spacery nad Ślęzą.

Tak, w czasie lockdownu zacząłem chodzić wzdłuż rzeki, płynącej nieopodal mojego domu. To był odcinek, który liczył zaledwie 18 km w jedną stronę, ale, co ciekawe, wcale nie byłem tym znudzony. Podczas jednego z takich spacerów pomyślałem, że skoro nie mogę przejść Australii, to wybiorę się w dłuższą podróż wzdłuż jakiejś rzeki. Szybko doszedłem do wniosku, że to powinna być Wisła, która łączy dwa krańce naszego kraju.

Czym ta podróż różniła się od wyprawy przez pustynię Gobi i rowerowego przejazdu przez Andy?

Po pierwsze, nie wymagała zbyt wielu przygotowań – spakowałem trochę rzeczy, przypiąłem do pleców wózek i ruszyłem w drogę. Po drugie, wcześniej podróżowałem głównie po terenach, na których brakowało wody, a tym razem to rzeka była moim przewodnikiem. Po trzecie, przemierzając Gobi czy Andy, rzadko spotykałem na swojej drodze ludzi, a teraz szedłem przez obszary stosunkowo gęsto zaludnione. Pokonując trasę liczącą 1160 km, uświadomiłem sobie, jak słabo znam Polskę. Nie zdawałem sobie sprawy np. z tego, że Wisła meandruje przez cały kraj. Byłem pod wrażeniem wielkich zakoli pod Sandomierzem oraz w okolicach Torunia i Bydgoszczy.

Po drodze poznał Pan wielu ludzi. Które spotkania zapadły Panu w pamięć?

Mogę ogólnie odpowiedzieć, że noszę w pamięci obraz ludzi życzliwych i pomocnych. Być może trudno w to uwierzyć, ale w ciągu wędrówki trwającej 46 dni nie spotkała mnie żadna przykra sytuacja. To napawa nadzieją, że świat jest inny niż ten, który znamy z mediów społecznościowych. W internecie znajdziemy mnóstwo nienawiści i negatywnych emocji, na szczęście w rzeczywistości ludzie są zupełnie inni.

W Czerwińsku pewien człowiek zadał Panu pytanie: „Po co idziesz?”. Odpowiedział Pan krótko: „Żeby zrozumieć”.

Ta rozmowa miała dla mnie szczególne znaczenie. Pamiętam to bardzo dobrze. To był poranek, szedłem akurat odcinkiem Drogi św. Jakuba. To pytanie było jak pstryczek w nos. Pod jego wpływem zacząłem zastanawiać się nad tym, na jakich fundamentach jest zbudowane moje życie i moja wiara. Odpowiedziałem temu człowiekowi odruchowo, bez zastanowienia, ale było w tym dużo prawdy.

Wspólnie z Dominikiem Szczepańskim napisał Pan książkę „Szlak Wisły. 1200 km pieszej przygody”. To jednak nie tylko zapis Pana wyprawy.

Pomyślałem, że zagadnienia związane z klimatem i ekologią są niezrozumiałe dla większości z nas. Gdy wyruszałem w podróż, sam nie wiedziałem, dlaczego mówimy o suszy, kiedy za oknem tak często pada deszcz. Pomyślałem, że warto byłoby przybliżyć tę problematykę czytelnikom. Dlatego razem z Dominikiem, który był odpowiedzialny za relacjonowanie wyprawy w mediach społecznościowych, postanowiliśmy porozmawiać z naukowcami, ekologami oraz innymi ludźmi związanymi z Wisłą. Wydaliśmy tę książkę własnym sumptem, bez pomocy dużych wydawnictw. Można ją znaleźć w naszym sklepie www.never­endingstories.store.

Jaki obraz Wisły wyłania się z tych rozmów?

To w dużej mierze obraz rzeki zaniedbanej i dotkniętej skutkami katastrofy klimatycznej. Prognozy dotyczące jej przyszłości nie są zbyt optymistyczne. Dr Grzegorz Rąkowski z Instytutu Ochrony Środowiska Państwowego Instytutu Badawczego powiedział nam, że będziemy świadkami coraz częstszych powodzi, które są zagrożeniem nie tylko dla nas, ale także dla ok. 200 gatunków ptaków. Długie susze sprawią natomiast, że z wysp zrobią się półwyspy, na które łatwiej dostaną się drapieżniki: lisy, zdziczałe psy i koty.

W Pana książce nie brakuje także opisów śmieci, które zalegają w okolicach rzeki.

Zdawałem sobie sprawę z tego, że brzegi są zaśmiecone, ale zaskoczyła mnie skala tego zjawiska. Już w okolicach Białej Wisełki, która jest jednym ze źródłowych potoków Wisły, odkryłem nakrętkę od słoika. Później widziałem m.in. dziesiątki opon, rozklekotane wersalki, stare wanny, drzwi, panele zdarte z podłóg, butelki i puszki. Traktujemy Wisłę jak wysypisko śmieci. A to wszystko płynie później do Bałtyku.

Pomimo tych problemów Wisła ma chyba dobrą prasę. Uchodzi za ostatnią dużą rzekę w Europie, która nie została zniszczona przez człowieka.

Zdania w tej sprawie są podzielone, ale rzeczywiście nie brakuje miejsc, których inni mogą nam pozazdrościć. W książce opisaliśmy pewną zabawną sytuację. Kiedyś do Warszawy przyjechała zagraniczna delegacja zajmująca się ochroną środowiska. Jej członkowie zapytali Polaków, w jaki sposób udało im się zasadzić te wszystkie drzewa na brzegach Wisły. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że lasy łęgowe rosną tam od setek lat. (śmiech) Zachowanie dzikiego charakteru rzeki powinno być naszym priorytetem.

Może Wisła mogłaby jednak pełnić podobną rolę jak na przykład Ren, który jest ważnym szlakiem transportowym.

W czasach PRL-u próbowano już uczynić z niej szlak transportowy dla węgla ze śląskich kopalń. Cieszę się, że tego planu nie udało się zrealizować. Ponieślibyśmy ogromne koszty i zniszczylibyśmy wszystko, z czego możemy być dumni, czyli wspomniane już lasy łęgowe i bogate siedliska zwierząt. Nie mam natomiast nic przeciwko temu, aby po Wiśle pływało więcej statków wycieczkowych, barek, kajaków itp. Moglibyśmy także spędzać więcej czasu na plażach. Przed wojną kwitło na nich życie towarzyskie, dzisiaj są często zaniedbane i opuszczone. Szansą na rozwój turystyki w okolicach rzeki mógłby być także szlak wzdłuż Wisły. To byłaby świetna wizytówka Polski za granicą.

Jakie są szanse na wytyczenie takiego szlaku?

Wydawało mi się, że podczas podróży ocenię sytuację, a później jakieś stowarzyszenie lub fundacja przygotuje projekt, który szybko wejdzie w życie. Dzisiaj wiem, że realizacja tego pomysłu wymaga czasu, pieniędzy oraz zmian w ustawodawstwie. Nie chodzi bowiem tylko o wytyczenie trasy, ale także o umożliwienie ludziom swobodnego biwakowania podczas wędrówki. Na szlaku rowerowym Green Velo co 20–30 km można zatrzymać się na odpoczynek w specjalnie przygotowanych do tego celu miejscach. Podobne rozwiązanie należałoby wprowadzić na Szlaku Wisły. Mam nadzieję, że nasza książka przyczyni się do jego powstania. W razie potrzeby służę swoją wiedzą i doświadczeniem.

Kiedy wyjeżdża Pan do Australii?

Podejrzewam, że to będzie ostatni kraj, który po pandemii umożliwi swobodne podróżowanie po swoim terytorium. Będę musiał jeszcze trochę poczekać. Staram się jednak o tym nie myśleć, skupiam się na innych zadaniach. Zachęceni pozytywnym odbiorem naszej książki o Wiśle pracujemy z Dominikiem nad jej kontynuacją. Mamy już nawet tytuł, to będą „Morskie opowieści”. Mam zamiar przejść polskie wybrzeże i porozmawiać z ludźmi, którzy są z nim związani. Już cieszę się na tę wędrówkę, może nawet bardziej niż na kolejną podróż w daleki zakątek świata.

Bliższe podróże także mogą dawać poczucie spełnienia?

Oczywiście, to główne przesłanie naszej książki. Wyprawa wzdłuż Wisły pokazała mi, że w Polsce mogę doświadczyć równie silnych emocji co za granicą, a nie muszę podejmować przy tym praktycznie żadnego ryzyka. Potrzebowałem pandemii, aby zrozumieć, że fantastyczne przygody czekają na mnie tuż za progiem mojego domu.•

Mateusz Waligóra

Podróżnik specjalizujący się w wyprawach ekstremalnych, dziennikarz, fotograf i przewodnik. Jako pierwszy człowiek w historii przeszedł samotnie i bez wsparcia z zewnątrz mongolską część pustyni Gobi.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg