Lato trwa pół wieku

Skoczna melodia klarnetu nazywana „Polką Dziadkiem” przez całe wakacje rozbrzmiewa na plażach i w górskich schroniskach. „Lato z Radiem” już od 50 lat towarzyszy wypoczynkowi Polaków.

Przypadł mi w udziale zaszczyt powitania Państwa w audycji, którą dziś inaugurujemy. Tytuł słyszeliśmy wszyscy przed chwilą – powtarzam jeszcze raz: „Lato z Radiem” – i słyszeć będziemy codziennie, z wyjątkiem niedziel, do końca sierpnia, o tej samej porze i w tym samym programie. Poza tytułem dużo dobrej muzyki, aktualne prognozy pogody i informacje praktycznie dla wszystkich, bo albo już ktoś jest na urlopie, albo się na urlop wybiera, albo zastanawia się jeszcze, dokąd jechać. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli nasze rady się przydadzą, tym większa satysfakcja dla nas. Jeśli nie – no to pozostaje jeszcze muzyka.

Sposób na wakacje

Tymi słowami przywitał słuchaczy 1 lipca 1971 r. prezenter Wojciech Zyms, nie przypuszczając zapewne, że otwiera ważny rozdział w historii polskiej radiofonii. Od tego czasu minęło równo pół wieku, a „Lato z Radiem” ciągle towarzyszy wakacyjnemu wypoczynkowi Polaków. Ofert do słuchania mamy dziś nieporównywalnie więcej, a smartfon ze słuchawkami daje w tym zakresie niemal nieograniczone możliwości – a jednak coś sprawia, że to właśnie dźwięk charakterystycznej „Polki Dziadek” od razu kojarzy nam się z wakacjami. Siła przyzwyczajenia? Być może. Ale jest też chyba coś w charakterze samej audycji, co sprawia, że czujemy się dobrze z taką towarzyszką naszego odpoczynku – sympatyczną, nienachalną, która czasem coś doradzi, czasem o czymś ważnym poinformuje, przede wszystkim jednak umili czas.

– Przyznam, że sam nie wiem do końca, na czym polega fenomen tej audycji, choć pracuję przy „Lecie z Radiem” od 1991 r., a przez ćwierć wieku byłem jego szefem – rozkłada ręce Roman Czejarek, dziennikarz radiowej Jedynki. – Mówi się przecież, że skończyły się czasy audycji „dla wszystkich”, że liczy się specjalizacja. Tymczasem wśród naszych słuchaczy są dziadkowie, rodzice i mnóstwo młodych ludzi. To chyba jedyne pasmo, w którym oni wszyscy się spotykają. Dlatego myślę, że to jest coś więcej niż audycja – to sposób spędzania wakacji. Niekoniecznie dla tych, których stać na all inclusive w egzotycznych krajach, ale dla tych, którzy lubią rodzinne wakacje u nas, w Polsce.

– Największe wyzwanie? Powiedzieć pierwsze zdanie: „Tu Program Pierwszy Polskiego Radia, minęła dziewiąta” – bez drżenia w głosie. Za pierwszym razem chyba mi się to nie udało – zwierza się Agnieszka Kunikowska, która przed dwoma laty dołączyła do grona gospodarzy programu. – Jak wielu słuchaczy, ja też mam sentyment do „Lata z Radiem”. Słuchałam go jako dziecko, potem w dorosłym wieku, ale nawet przez chwilę nie pomyślałam, że kiedykolwiek przyjdzie mi je poprowadzić. To audycja, która wywołuje wyłącznie miłe wspomnienia. Lato, plaża, błogi wakacyjny czas i „Polka Dziadek” płynąca z małego tranzystorowego radia albo wczasowego głośnika – wielu naszych słuchaczy przywołuje taki właśnie obraz.

Jak w rodzinie

Niezwykłą intuicję miał pomysłodawca audycji, nieżyjący już Aleksander Tarnawski, twórca także „Sygnałów Dnia” i „Czterech Pór Roku”. Pierwszy szef „Lata z Radiem” wyszedł z założenia, że potrzebny jest zupełnie nowy typ radiowego programu – dla słuchaczy, którzy leżą na plaży i odpoczywają. Dlatego tak ważną rolę odgrywała w nim muzyka, a nowością był fakt, że wszystko nadawano na żywo. Początkowo dominowała tematyka turystyczna, ale formuła szybko się poszerzyła. Nikt jednak wtedy nie zakładał, że audycja będzie żyła pół wieku. Ba, w 1972 r. nie znalazło się dla niej miejsce w ramówce! Dopiero rok później przypomniano sobie o niej i... tym razem chwyciło na dobre. Urywające się telefony od słuchaczy, po dwa wielkie worki listów dziennie – wszystko to sprawiało, że „Lato z Radiem” stało się audycją – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – „interaktywną”. Zgodnie z założeniem, które przyjął na początku Tarnawski, że najważniejsza jest wierność słuchaczom.

Ci ostatni odpłacali tym samym i stan ten trwa do dziś. – Czujemy się jak w radiowej rodzinie, w której wszystko można sobie powiedzieć – twierdzi Roman Czejarek. – Słuchacze dają nam znać także wtedy, gdy coś zrobimy źle, ale nie odwracają się od nas z tego powodu. Największą frajdę w tej pracy sprawiają mi właśnie spotkania z ludźmi. Jeśli codziennie poznaje się kilkanaście nowych osób w różnych częściach Polski, to po pewnym czasie gromadzi się spore grono ludzi życzliwych, gotowych do współpracy przy innych okazjach.

„Lato z Radiem” ma też ten atut, że jest wolne od polityki i od tego, co Polaków dzieli. Zresztą nawet w PRL-u, gdy propaganda była niemal wszechobecna, „Lato z Radiem” pozwalało nieco od niej odetchnąć. Tu istotne były inne sprawy: ciekawi ludzie, moda i uroda, atrakcje turystyczne do zwiedzenia, imprezy, których nie można przeoczyć. Tylko ponure wiadomości, wchodzące w przerwach, przypominały na chwilę, w jakiej rzeczywistości żyjemy. A potem od nowa można się było ułożyć spokojnie na kocu i odpocząć wśród dźwięków płynących z radioodbiornika.

Ostatni w alfabecie

Nie sposób wyliczyć wszystkich gwiazd dziennikarstwa, które przewinęły się przez pół wieku istnienia audycji. To dzięki niej w latach 70. słuchacze pokochali głos Tadeusza Sznuka i to w niej pierwsze kroki stawiała Krystyna Czubówna jako „Kukułka” ze swoim „Kącikiem złamanych serc”. Trudno nie wspomnieć słynnych „Strof dla ciebie”, w których Krzysztof Kolberger i Anna Romantowska prezentowali fragmenty poezji miłosnej. W latach 80. słuchacze śledzili np. kącik operowy Bogusława Kaczyńskiego i „Turystyczne vademecum” Zygmunta Chajzera, a pod koniec lat 90. na antenie zawitał Wojciech Cejrowski ze swoimi opowieściami o dalekich podróżach. Obok galerii osobowości klimat „Lata z Radiem” tworzyły też zabawne konkursy, np. na posiadacza najdłuższej stopy, najbardziej piegowatej buzi, najbardziej łaciatej krowy czy najdłuższego jamnika. Trudno było się nie uśmiechnąć, śledząc przebieg tych rywalizacji. – To dzięki „Latu z Radiem” wiem np., że ostatnim Polakiem w alfabecie jest Żelisław Żyżyński, dziennikarz sportowy z Łodzi. A właściwie był nim do niedawna, dopóki nie urodził mu się syn, któremu nadał imię Żywisław – uśmiecha się Roman Czejarek.

Od początku znakiem rozpoznawczym „Lata z Radiem” była muzyka – głównie lekka, łatwa i przyjemna, typowo wakacyjna, ale dobrana z wyczuciem. Pięciopłytowa jubileuszowa składanka, która właśnie się ukazała, wydaje się reprezentatywna dla warstwy muzycznej audycji na przestrzeni pięciu dekad. Znajdziemy tam przeboje takich wykonawców, jak np. Boney M., Eruption, Al Bano & Romina Power, Maryla Rodowicz, Irena Santor, Zbigniew Wodecki, Krzysztof Krawczyk, Papa Dance i wielu, wielu innych. W latach 90. pojawiły się pierwsze koncerty plenerowe „Lata z Radiem” – początkowo kameralne, w godzinach trwania audycji. Stopniowo jednak rozrosły się one w wielką trasę koncertową dla dziesiątek tysięcy osób. Koncerty rozpoczynały się popołudniami i trwały do północy.

Balonem do lata

W tym roku, ze względu na epidemię, koncerty będzie można śledzić w internecie i na antenie radiowej w piątki o 20.00. – Wśród naszych gości znalazła się plejada wspaniałych gwiazd, które przez wiele lat wraz z Jedynką koncertowały w rozmaitych miejscach w Polsce. Będą zatem i wspomnienia, i nowe przeboje. Będzie święto polskiej piosenki, ale i zagraniczny akcent w tegorocznych muzycznych podróżach – zapowiada Marcin Kusy, redaktor naczelny Programu 1 Polskiego Radia. Trasę rozpoczęła już, w zeszły piątek, Cleo, a w kolejnych tygodniach wystąpią m.in. Helena Vondráčková z Marylą Rodowicz, De Mono, Pectus, Ania Dąbrowska czy Golec uOrkiestra. Artyści występować mają w różnych sceneriach, np. na Zamku Książ, czy w pałacu w Nieborowie.

A co czeka nas w samej audycji? Jak zwykle redaktorzy stworzą okazję do odwiedzenia z nimi ciekawych miejsc. Już pierwszego dnia w Grudziądzu dziennikarze Jedynki wzbili się w powietrze balonem. W następnych zaplanowali m.in. przybliżenie Podlasia, tajemnic końskich zaprzęgów czy góralskiej kultury. Nowością są towarzyszący audycji peleton motocyklowo-rowerowy oraz interaktywne słuchowisko Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej „Klub wielbicieli Agaty Ch.”. Słuchacze co tydzień będą mogli wpłynąć na dalszy przebieg fabuły, wybierając jedną z dwóch proponowanych wersji wydarzeń. Wiele wskazuje na to, że i w tym roku – niezależnie od tego, w którym miejscu akurat wypoczywają – będą mogli poczuć, że to oni są najważniejsi. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama