Duch Majdanu zamieszkał w Polsce

O tym, co łączy Polaków i Ukraińców, mówią Daga Gregorowicz i Dana Vynnytska z zespołu Dagadana.

Dana: Może i mieliśmy bardzo skomplikowaną historię i mało kiedy istnieliśmy odrębnie – bo często stanowiliśmy fragment jakiegoś innego państwa – ale przez te lata niewoli udało się nam zachować naszą kulturę, język, tożsamość. To daje nam silną wiarę, że mimo trudnych czasów wytrwamy.

Łączą nas wieki wspólnej historii, w której były też momenty bardzo bolesne, zostawiające rany na całe pokolenia. Czy myślicie, że czas, który teraz wspólnie przeżywamy, może być szansą na ostateczne pojednanie?

Dana: Jak najbardziej. Choć to bardzo trudny moment i trzeba być ostrożnym w poruszaniu tematów, które mogą podsycać agresję. Jako chrześcijanka modlę się w „Ojcze nasz”: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Tyle mogę powiedzieć w tym temacie. Historycznych wydarzeń nie zmienimy, a rozdrapywanie ran powoduje tylko, że ludzie stają się agresywni. Wzajemne wybaczenie – to jest moim zdaniem najlepsze, co możemy teraz zrobić. Odpowiadamy za przyszłe pokolenia, a chcemy przecież, żeby nasze dzieci, wnuki rosły w zgodzie, pokoju i wzajemnym szacunku.

Daga: Ci, którzy do tej pory karmili się wyłącznie niezgodą i kurczowo trzymali się tego, co nas dzieli, mają teraz szansę, by zmienić swój duchowy jadłospis. Bo jeśli żywisz się nienawiścią, to stajesz się chodzącą nienawiścią.

Macie poczucie, że Wasza muzyka odgrywa jakąś rolę w procesie gojenia ran?

Dana: Nigdy się nad tym nie zastanawiałyśmy. Powiedziałabym raczej, że zespół Dagadana bardzo chce, żeby w świecie było głośniej o naszym zakątku; żeby ludzie chcieli przyjeżdżać do naszych krajów i starali się nas zrozumieć. Muzyka, jako język uniwersalny, może być formą zagajenia, zaintrygowania ludzi. Dotychczas zagraliśmy w 26 państwach. Kiedy koncertujesz np. w Korei, to Polska czy Ukraina wydają się miejscami abstrakcyjnymi. Zawsze jednak może znaleźć się ktoś, kto zapyta: „Co to za kraj, z którego pochodzi taka muzyka?” Choć dla mnie najbardziej wzruszające i tak są momenty, kiedy nasza muzyka przynosi ukojenie, jak np. dzieciom z zespołem Aspergera. To takie małe zwycięstwa. Jeżeli komuś te piosenki poprawią humor, dodadzą siły i odwagi – to jest już bardzo, bardzo dużo.

A jaką rolę może odgrywać muzyka teraz, kiedy Ukraina broni swojej niepodległości?

Daga: W momentach ucisku powstaje niezwykła sztuka, która ma specjalną misję: podtrzymuje na duchu, daje nadzieję. Może też, oczywiście, spowodować, że będziemy bardziej sentymentalni i rozkleimy się. Prowadzimy z Daną audycje radiowe, kolega z Ukrainy powiedział mi niedawno: „Ty w tym radiu za dużo smętów nie graj. Skup się na wesołej muzyce, niech zagrzewa naszych do walki”. Muzyka oddziałuje na nasz nastrój. Starajmy się więc mądrze dobierać to, czego słuchamy.

Strona internetowa zespołu Dagadana otwiera się teraz nie Waszym wizerunkiem, ale informacją o tym, jak można realnie pomóc Ukrainie. No właśnie – jak?

Daga: Przede wszystkim korzystając ze sprawdzonych źródeł informacji. My np. współpracujemy ze stowarzyszeniem Ukraińska Wiosna, które do tej pory zajmowało się głównie organizacją festiwalu promującego kulturę ukraińską w Polsce.

Dana: Jesteśmy też w kontakcie z pełnomocniczką do spraw Ukraińców we Wrocławiu Olgą Chrebor. Staramy się pomagać w organizowaniu różnych wolontaryjnych inicjatyw. Widzimy, że ludzie rzucili się na pomoc, ale czasami przy tylu dobrych chęciach tworzy się chaos. Naszym zadaniem jest to wszystko uporządkować. Musimy pamiętać, że ta sytuacja może trwać dłużej i entuzjazm może po pewnym czasie opaść. Dlatego trzeba nastawić się na długotrwały proces i działać systemowo. A pomoc może być wszelaka. Jeżeli chcesz być odpowiedzialny w internecie, nie szerzysz fake newsów – to już jest pomoc. Jeżeli powiesz słowo otuchy człowiekowi, który przeżywa traumę – to też jest pomoc. Może masz na zbyciu jakieś ubrania – na pewno przydadzą się ludziom przybywającym z małym plecaczkiem, w którym mają szczoteczkę do zębów i dwie, trzy rzeczy. Przyda się też wsparcie psychologiczne, prawne. Grunt, żeby weryfikować informacje, sprawdzać, na co i komu chcemy wpłacić datek, i być odpowiedzialnym w tej kwestii.

Czy jako chrześcijanki szukacie wyjaśnienia tego, co się dzieje, w sferze duchowej?

Dana: Chyba nie jestem jeszcze gotowa, by tym się dzielić…

Daga: Moja przyjaciółka, korespondentka redakcji ukraińskiej Polskiego Radia, napisała mi: „Proszę, módl się za Ukrainę”. Przyznam, że nie mogłam zabrać się do Różańca, odmówiłam może trzy razy „Zdrowaś, Maryjo”. A kiedy na placu Wolności w Poznaniu jakiś Ukrainiec powiedział do mikrofonu: „Padnijmy na kolana i módlmy się do Boga o pokój w Ukrainie”, też miałam chwilę zawahania, czy uklęknąć. Zrobiłam to, oczywiście, ale postanowiłam trochę zmienić swoją modlitwę. Przypomniało mi się zdanie: „Po owocach ich poznacie”. Każdy powinien robić to, co umie najlepiej. Ja potrafię świetnie działać. Dlatego trzymam się teraz tego zdania z Ewangelii, które często było dla mnie niewygodne. Z minuty na minutę widzę, jak mogę je realizować. I to jest moja modlitwa. •

Dana Vynnytska

Absolwentka Wydziału Kompozycji w Konserwatorium Lwowskim, laureatka polskiego programu stypendialnego Ministerstwa Kultury „Gaude Polonia”.

Daga Gregorowicz

Absolwentka Studium Piosenkarskiego im. Czesława Niemena i Wydziału Nauk Geograficznych UAM w Poznaniu. Dziennikarka muzyczna Radia 357.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama