Nie chcę tego oglądać

Co zrobić, by newsy były nam znów potrzebne do rozumienia otaczającego nas świata i nieulegania dezinformacji?

Gwałtownie spada zaufanie do mediów. Nie tylko w Polsce, dzieje się tak na całym świecie. Potwierdzają to najnowsze dane Eurobarometru i raport Reuters Institute. To nic nowego, raczej proces trwający od lat, który mocno przyspieszył po pandemii. Choć jeszcze wiosną wydawało się, że wybuch wojny odwróci ten trend. Tymczasem powrót do gazet, kanałów i portali informacyjnych okazał się zjawiskiem przejściowym. Rozwój wydarzeń na świecie może przynieść jeszcze kilka takich fal zainteresowania, jednak odwrót od nawyków polegających na śledzeniu newsów staje się zjawiskiem cywilizacyjnym. Wydaje się, że będzie ono trwałe, ponieważ pokolenia urodzone w XXI wieku w ogóle takiego przyzwyczajenia nie mają. I nawet pandemia i wojna tego nie zmienią.

Równia pochyła

Wszystkiemu winna jest cyfryzacja mediów. Być może za sto lat w podręcznikach (oczywiście cyfrowych) historii cywilizacji jako datę przełomową będzie się podawać rok 2007, czyli wprowadzenie na światowe rynki smartfona. Od tego momentu całkowicie zmienił się sposób „konsumowania” informacji. Etapem przejściowym okazały się portale informacyjne. Dziś respondenci w wieku 18–24, jeśli w ogóle szukają wiadomości, robią to za pośrednictwem mediów społecznościowych, agregatorów treści lub alertów mobilnych. Oczywiście na smartfonie, z którym rzadko tracą kontakt wzrokowy. Z tego względu wzięło się określenie „pokolenie opuszczonej głowy” (head down). Ci ludzie nie mają od czego uciekać, ponieważ nigdy nie żyli newsami, natomiast starsze generacje mają swoje powody takiej decyzji. Ludzie tracą zaufanie do mediów na skutek ostrej polaryzacji polityki (bynajmniej nie jest to polska specjalność), są także zmęczeni agresywnością i brutalnością tego, co oglądają. Jest to zjawisko globalne, najmniej widoczne w Skandynawii, najostrzej występujące w USA. Wysokie zaufanie do mediów nadal widać w Finlandii – 69 proc., z kolei w USA spadło do 26 proc. Polska znajduje się w połowie (42 proc.). To dane z dziesiątego już, globalnego raportu Digital News opracowanego przez Reuters Institute oraz Oksford.

Bez umiaru

Badanie pokazuje, z jak wielką zmianą mamy do czynienia. Na wierzchu są polityka i wojna kulturowa. Tu sprawy mocno przyspieszyły, zwłaszcza w USA i Europie. Upadek Donalda Trumpa i pandemia sprawiły, że miliony ludzi zakwestionowały rzetelność tradycyjnych mediów. Żegnamy się też z ideałem (mitem?) obiektywizmu. Dziennikarze przestali kryć się ze swoimi poglądami… niejako na życzenie odbiorców. Co ciekawe, przekonanie, że media powinny zachować neutralność, spada odwrotnie proporcjonalnie do wieku respondentów. Młodzi w obiektywizm nie wierzą i nie jest im on potrzebny. To efekt dorastania w środowisku mediów społecznościowych, które z neutralnością nie mają wiele wspólnego. Media „walczące” nie wszystkich jednak pociągają. Rośnie – i to zdecydowanie – rzesza odbiorców uciekających od (złych) wiadomości.

W raporcie odnotowano zjawisko unikania newsów jako masowe (określenie „unikanie newsów” jest już terminem naukowym). Do takiego zachowania przyznaje się w najnowszym badaniu 38 proc. respondentów. W poprzednim było to 30 proc. Powody takiej decyzji to, jak wcześniej wspomniano, stronniczość, drastyczność, przesyt. I nie ma w tym przypadku wyjątków, bo nawet BBC, uznawana za wzorzec rzetelności, w ciągu czterech lat spadła w rankingu zaufania z 75 do 55 proc. Jest to zapewne efekt zaangażowania stacji w powstrzymanie brexitu. Globalnie jest również źle oceniana postawa mediów wobec pandemii. W tym przypadku objawił się być może najpoważniejszy grzech dzisiejszego dziennikarstwa – brak umiaru. Paradoksalnie jest to przypadłość zapożyczona z mediów społecznościowych, gdzie każdy temat wałkuje się do przesytu. A potem zupełnie znika on z pola widzenia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama