Niechciane archiwum

Milion teczek z dokumentami Polaków represjonowanych w czasie II wojny światowej czeka na opracowanie archiwalne. Muzeum Holocaustu chce je w całości skopiować, a naszego państwa nie stać na regały i kartonowe teczki.

Jak kula u nogi


Wielki sukces, jakim dla fundacji okazało się zebranie tej niezwykłej dokumentacji, stał się dla niej prawdziwą kulą u nogi. – Pomimo różnych zabiegów oszczędnościowych utrzymanie archiwum kosztuje nas w skali roku ok. 1 miliona zł – mówi Dariusz Pawłoś, przewodniczący Zarządu Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”. – W praktyce oznacza to, że fundacja musi ograniczać swą podstawową działalność, której celem jest dalsza pomoc humanitarna i socjalna ofiarom nazistowskich zbrodni i prześladowań oraz utrwalanie pamięci o tamtym czasie, i blisko 40 proc. swoich środków przeznaczyć na utrzymanie archiwum – dodaje prezes Pawłoś. 
Zgromadzone akta zakwalifikowano w całości do kategorii archiwalnej A, tzn. do wieczystego przechowywania. Powinny więc znaleźć się w narodowym zasobie archiwalnym, czyli w Archiwum Akt Nowych. Problem w tym, że dotąd nikt nie chce dać pieniędzy na przeprowadzenie tej
operacji. Fundacja wypowiedziała pomieszczenia, w których znajduje się jej archiwum, i do końca lutego 2013 r. będzie musiała cały zbiór stamtąd zabrać. Dokąd trafi? Powinien do składnicy Archiwum Akt Nowych w Milanówku, ale nie wiadomo, czy znajdą się środki na tę przeprowadzkę. Fundacja zawarła już porozumienie w sprawie przekazania tych zbiorów do Archiwum Akt Nowych, ale to ona musi je uporządkować. Dokumentacja była tworzona na użytek procedury wypłacania świadczeń, teraz należy ją usystematyzować zgodnie z zasadami obowiązującymi w archiwach. W ocenie pracowników Fundacji potrzeba około miliona złotych, aby uporządkować ten zespół i przygotować go do przekazania do Milanówka. Na razie nie udało się tej kwoty znaleźć. Ministerstwo Skarbu Państwa, jako założyciel fundacji, o żadnej specjalnej dotacji nie chce słyszeć, najchętniej rozwiązałoby samą fundację. Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych bezradnie rozkłada ręce i mówi, że nie ma takiej pozycji w budżecie, który jest planowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ministerstwo argumentuje, że obowiązek uporządkowania zbioru przed jego przekazaniem spoczywa na jednostce przekazującej materiały. Ma to więc zrobić fundacja, ale ona nie ma na to pieniędzy i w ten sposób koło się zamyka. 


Trzy procenty


Tymczasem ta dokumentacja ma znaczenie nie tylko historyczne. Co jakiś czas powraca dyskusja o stratach poszczególnych narodów w czasie II wojny światowej i wysuwane są nowe roszczenia. Warto więc mieć świadomość, że, jak wynika z raportu niemieckiego Ministerstwa Finansów, opublikowanego w roku ubiegłym, od 1953 do 2010 roku RFN wypłaciła ofiarom III Rzeszy w formie odszkodowania bądź rekompensaty 68 mld 78 tys. euro. Najwięcej otrzymali Żydzi oraz Niemcy, represjonowani w III Rzeszy. Polacy, na skutek uwarunkowań politycznych oraz skandalicznych decyzji władz PRL, w formie masowej świadczenia pieniężne, a nie odszkodowania, zaczęli otrzymywać dopiero w latach 90. W sumie obywatelom polskim w różnych formach świadczeń wypłacono ok. 1,8 mld euro, co stanowi niecałe 3 proc. sumy wypłaconej ze środków RFN. Paradoksalnie przy tym jakąś formę rekompensaty finansowej otrzymały różne kategorie represjonowanych przez III Rzeszę poza tymi, którzy stracili najwięcej – życie. Ich rodzinom do dzisiaj nikt nie wypłacił ani grosza. Nie sądzę, aby obecnie możliwe było dochodzenie odszkodowań przez umowy międzypaństwowe, ale przecież możliwe jest występowanie z pozwami i roszczeniami z powództwa cywilnego. Także w tym celu ta dokumentacja powinna być we właściwy sposób opracowana i przechowywana.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama