Rzeźba życia


Wpatrywanie się w cierpiących, współczucie i pomoc. Odtwarzanie śmierci. Nie prowadzi do smutku. 
To wielka nadzieja. 


Doktor Ryszard Krawiec scyzorykiem wycina dłoń. Precyzyjnie rozdziela palec po palcu. Palce, pod jego palcami, wykrzywiają się, niemal krzyczą w drewnianym bólu. Doktor Ryszard Krawiec tuż przy nadgarstku przystawia maleńki gwóźdź. Jednym wprawnym ruchem młotka wbija gwóźdź w rękę. Prawie ukrzyżowany. 


Grzeczność na krzyżu


Puszczykowo – zielona miejscowość niedaleko Poznania. Wielopokoleniowy dom. Dobra żona Jadwiga, dzieci, wnuczęta. Pan Ryszard, neurolog i radiolog, mimo że na emeryturze nadal leczy pacjentów. Choć czas pracy zawodowej, w porównaniu z latami ubiegłymi, mocno się zawęził – by zrobić miejsce na inne pasje. Na pisanie poezji, radość z wnuków, rzeźbiarstwo. – Rzeźbię od kilkudziesięciu lat.

W kawałku drewna, gdy tylko spojrzę na konar, widzę zapisane emocje, zamkniętą postać. Ja ją muszę tylko odsłonić, pozwolić jej wyjść ze splotu konarów, gałęzi. Ona tam jest, jest środku – to na przykład piękna kobieta, postać symbolizująca życie, młodość. A czasem jest tam On – Ukrzyżowany.
Zaczęło się jeszcze na studiach medycznych. Ryszard i jego narzeczona Jadwiga pojechali na kurs żeglarski. Żeglowała tylko ona, a Ryszard na brzegu zaczął grzebać w znalezionym kawałku drewna. Wyłoniła się z niego kobieca postać. Pierwsza rzeźba.

– Gdy byliśmy już małżeństwem, najpierw mieszkaliśmy w Poznaniu, potem w Międzyrzeczu. W nowym mieszkaniu nie mieliśmy krzyża. Sklepu z dewocjonaliami też nie było, by krzyż kupić. Postanowiłem, że sam wyrzeźbię pasyjkę. Do dziś jest w naszym domu – opowiada pan Ryszard. 


Mijały lata. U Krawców rodziły się dzieci, praca zawodowa przeplatała się z życiem towarzyskim. Wszystko działo się w zwyczajnej, dobrej atmosferze i harmonii. Pan Ryszard coraz częściej też brał do ręki dłuto, malutki scyzoryk i rzeźbił. Powstawały piękne panie zaklęte w drewniane ramy. Z czasem pan Ryszard coraz częściej też odkrywał w drewnie cierpiącego Jezusa.


Pierwsza duża praca – krzyż dla kościoła w Międzyrzeczu. Jezus na krzyżu, jak większość rzeźb Ukrzyżowanego, wisi niemal bez emocji. Spokojnie czeka na zmartwychwstanie. Trochę jakby się dystansował od gwoździ, ran, biczowania. Taka grzeczność na krzyżu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg