Setki osób co niedzielę zdobywają kolejne beskidzkie „wyspy”. Poznają przy okazji piękno krainy w dorzeczu Raby i Dunajca.
Zorganizowana przez 19 gmin beskidzkich akcja „Odkryj Beskid Wyspowy” trwa przez całe lato. Odbywa się już po raz szósty. Jej uczestnicy wędrują co tydzień na kolejne wzniesienia Beskidu. – Nasza akcja zachęca do aktywnego wypoczynku, rodzinnego spędzania wolnego czasu, wśród pięknej przyrody i serdecznych ludzi. Przy okazji pokazujemy również bogatą kulturę ludową mieszkańców naszego regionu: Zagórzan, Kliszczaków, Lachów, Górali Białych, Podhalan z okolic Rabki – mówi Czesław Szynalik, notariusz z Mszany Dolnej, od wielu lat angażujący się z pasją w zachęcanie innych do poznawania piękna jego ziemi rodzinnej.
Beskidzcy Indianie
– Niektórzy jednak dorzucają do tego zestawu jeszcze... polskich Indian – śmieje się rejent Szynalik. Coś w tym jest, bo gdy się dojedzie do podszczyrzyckich Pogorzan, w starym sadzie, na zboczu beskidzkiego Cietnia, można zobaczyć kilka indiańskich namiotów – tipi. – Siou hau kola (Witaj, przyjacielu) – mówi w języku Indian północnoamerykańskich Maciej Włodarczyk, gospodarz Wioski Indiańskiej. Ten miłośnik i wykonawca muzyki etnicznej, znawca kultury Indian zamieszkujących niegdyś tereny obecnego stanu Montana, ze swojej pasji uczynił, wraz z żoną Lidią, sposób na życie.
– 13 lat temu przenieśliśmy się tutaj wraz z naszymi dziećmi. Początkowo ustawiliśmy w sadzie jedno tipi, na własne potrzeby. Ponieważ przejeżdżający obok turyści bardzo często zatrzymywali się zaciekawieni i wypytywali nas o ten indiański namiot, postanowiliśmy zająć się profesjonalnie prezentacją kultury Indian, i tak powstała nasza wioska – opowiada M. Włodarczyk. Ma na sobie indiańską koszulę i legginsy. – Naszyto na nie 74 tys. koralików. Kobieca suknia z kolei, którą ubiera moja żona, jest obszyta 300 zębami łosi – mówi M. Włodarczyk. Pokazuje inne ciekawe przedmioty: pióropusz z orlich piór, świętą fajkę kalumet, znaną powszechnie jako fajka pokoju, oryginalną kołyskę – nosidełko w kształcie wielkiego bambosza. Za chwilę zaś grupa, która odwiedziła wioskę, siedzi w domu gospodarzy i nuci wraz z M. Włodarczykiem pieśń indiańską, sławiącą wojowników: Gaj łachła negajo łachłane.
– Urządzamy koncerty i warsztaty muzyki etnicznej. Nie tylko indiańskiej, lecz także afrykańskiej i karpackiej – wyjaśnia M. Włodarczyk. Zafascynowani indiańskością gospodarze nie zapominają jednak o ziemi, na której żyją. – W miarę dojrzewania tradycyjnych jabłek z naszego sadu – papierówek, malinówek, grabsztynów i szarych renet – wytłaczamy z nich na bieżąco soki. Tradycyjnymi metodami, z użyciem mąki bez ulepszaczy, pieczemy również chleb – mówią państwo Włodarczykowie.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.