Uwaga, szpieg?

Kłamstwa związane z losem największej gwiazdy polskiego kina międzywojennego Eugeniusza Bodo przetrwały 
ponad pół wieku.


Naprawdę nazywał się Bogdan Eugène Junod. Jego ojciec był Szwajcarem, matka Polką. Mało kto wiedział, że posiada szwajcarski paszport. Pod pseudonimem artystycznym Bodo znała go cała Polska. Zagrał w blisko trzydziestu filmach, był scenarzystą i reżyserem, gwiazdą przedwojennych teatrów rewiowych. Jego losy przybliża serial emitowany właśnie w telewizyjnej Jedynce. 
Okoliczności ostatnich lat życia artysty przez lata owiane były tajemnicą. Bezpośrednio przed wojną Bodo rozpoczął pracę nad nowym filmem. Sam miał go reżyserować, a także wystąpić w roli agenta polskiego wywiadu, który rozprawia się z niemieckimi szpiegami. Zaawansowane prace nad filmem „Uwaga, szpieg” przerwał wybuch wojny.

Fikcja, jak się później okazało, w przypadku aktora stała się jednym z „dowodów” w prowadzonym przez NKWD śledztwie. 
Na początku września – za namową matki, która obawiała się, że za kabaretowe antyniemieckie skecze i scenariusz filmu mogą mu grozić represje ze strony Niemców – Bodo, podobnie jak wielu warszawskich artystów, wyjechał do Lwowa, który znalazł się wkrótce pod okupacją sowiecką. Początkowo władze tolerowały działalność polskich uciekinierów. Jednak już w grudniu 1939 roku rozpoczęto weryfikację artystów. Bodo wraz z zespołem Tea Jazz Henryka Warsa występował w różnych miastach Rosji. Zespół liczył kilkadziesiąt osób, znajdowała się wśród nich m.in. młoda śpiewaczka Renata Bogdańska, później żona gen. Władysława Andersa. „Przez jedenaście miesięcy jeździłam z grupą Henryka Warsa »propagując polską sztukę« i zastanawiając się, czy nie jest to sposób na wykończenie nas” – przytacza wspomnienia piosenkarki Ryszard Wolański w swojej znakomitej biografii „Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań”. Tea Jazz, w którym Bodo był także konferansjerem, cieszył się dużą popularnością. 


Fatalna decyzja 


W czerwcu 1941 roku Niemcy zaatakowali Związek Sowiecki. Zespół przebywał wówczas w Odes-
sie. Bodo, w przeciwieństwie do innych członków Tea Jazzu, postanowił natychmiast wrócić do Lwowa. Nikt z zespołu nigdy go już nie zobaczył. Wiadomo, że we Lwowie Bodo napisał podanie o zwolnienie z występów z Tea Jazzem. Złożył też wniosek do władz o zezwolenie na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, powołując się na swoje szwajcarskie obywatelstwo. Przypuszczał, że jako obywatelowi neutralnego kraju łatwiej mu będzie opuścić Rosję. Była to decyzja, której konsekwencje okazały się dla niego tragiczne. Reszta zespołu opuściła Rosję wraz z armią Andersa. 
W pewnym momencie, jeszcze przed zajęciem Lwowa przez Niemców, Bodo jakby rozpłynął się w powietrzu. Nikt nie wiedział, co się z nim stało. Przez wiele lat pojawiało się mnóstwo różnych wersji jego dalszych losów. Podobno ktoś widział go w dniu zniknięcia w cukierni, gdzie opowiadał, że zastanawia się nad wyjazdem do Szwajcarii. Inne wersje głosiły, że został aresztowany i zabity w swoim mieszkaniu we Lwowie, że zginął w więzieniu w Śniatynie, że został zraniony w czasie ucieczki w kierunku Rumunii. Po opuszczeniu miasta przez Sowietów pojawiły się inne pogłoski, które winą za zniknięcie aktora obarczały Niemców. Najczęściej jednak w oficjalnych wydawnictwach powojennych podawano informację, że zginął tragicznie w czasie wojny. 
Jaka była prawda?

Alfred Mirek, rosyjski muzykolog polskiego pochodzenia, wydał w 1989 roku w Moskwie „Notatki więźnia”. Mirek miał 19 lat, kiedy jako „syn wroga ludu” został w 1941 roku aresztowany przez sowiecką bezpiekę. Trafił do więzienia na Butyrkach w Moskwie. W książce wspomniał jednego ze swoich współtowarzyszy niedoli, z którym się zaprzyjaźnił. Był nim właśnie Bodo. Mirek przed aresztowaniem słuchał jego piosenek i bywał na koncertach, w których artysta brał udział. Bodo podarował mu na pamiątkę chusteczkę zrobioną z kawałka podszewki oderwanej od płaszcza. Była to pierwsza wiarygodna informacja na temat artysty po jego tajemniczym zniknięciu ze Lwowa. Ale w prasie dalej pojawiały się sensacyjne doniesienia o jego losach. 
Krewna Bodo, Wiera Rudź, również próbowała rozwiązać tajemnicę jego śmierci. W 1994 roku, za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża, otrzymała informację z Centralnego Archiwum rosyjskiego kontrwywiadu, że Eugeniusz Bodo został aresztowany 26 czerwca 1941 roku i skazany na 5 lat „wychowawczego ciężkiego obozu” jako element społecznie niebezpieczny. Karę odbywał na Butyrkach w Moskwie, w Ufie i w okolicach Archangielska, a zmarł 7 października 1943 roku. Wiera Rudź otrzymała również dwa więzienne zdjęcia Bodo. Jest na nich postarzały, zarośnięty i zrezygnowany.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.