Zachwycony bielą chustki

W centrum Krakowa można wejść do pokoju Józefa Czapskiego, przeniesionego z Maisons-Laffitte pod Paryżem. Z tego okna obserwował ulicę, chwytał tę klamkę u drzwi.

Otwarty 23 kwietnia Pawilon Józefa Czapskiego stanowi część muzeum imienia jego dziadka, Emeryka Hutten-Czapskiego, i jest oddziałem Muzeum Narodowego w Krakowie. Skromniutki pokój – pracownia artysty pokazuje, że nie trzeba wiele mieć, żeby tak twórczo żyć. Paradoksalnie mieści się on we wzniesionym za prawie 19 mln zł z tzw. funduszy norweskich, ale i krajowych, budynku.

Dwa talenty

Drzwi, przetransportowane do Krakowa z Instytutu Literackiego Maisons-Laffitte pod Paryżem, od 1947 r. otwierał Józef Czapski. Przez nie w 1993 r. wynieśli jego ciało na miejscowy cmentarz. – W mieszkaniu Czapskiego przeprowadzano renowację i dostaliśmy autentyczne drzwi oraz okna z roletami i siatkami – mówi inż. Danuta Fredowicz, autorka projektu architektonicznego. – Pokój o powierzchni trzy na pięć metrów jest idealnym odwzorowaniem tego, w którym mieszkał. Wszystko jest takie samo, nawet układ klepek podłogowych, przykurzona biel ścian i wytarte miejsce nad tapczanem. Czapski miał 2 metry wzrostu, dlatego nocami ocierał głową ściany. Zdarzało się to także wtedy, gdy półleżąc, pisał swoje dzienniki. Nad łóżkiem wisi obrazek Matki Boskiej Ostrobramskiej.

Wszystko jest tutaj skromne: półki wykonane z płyt paździerzowych, fotele z wytartymi obiciami, kulawe stołki, zużyte sztalugi. Na stoliku leżą tuby z farbami, część z nich w opisanych nazwami kolorów kopertach, z których korzystał, kiedy już gorzej widział. Do tego wnętrza pasują słowa artysty zapisane w dziennikach, pokazujące, jak potrafił świętować codzienność i zwyczajność: „Malując białą chustkę na kuchennym stole, biały kaloryfer, czy ciemny, brudny korytarz, czy puściutkie podwórze banalnego, miejskiego domu, jestem tak zachwycony, że błysk na kaflach białych metra jest dla mnie milion razy piękniejszy i godny wyrażenia niż diamentowy diadem cesarzowej Eugenii czy Salome”.

Wszystkie przedmioty należące do Czapskiego, z pozoru mało wartościowe, ale ze względu na osobę właściciela bezcenne, przechowywała w Krakowie po jego śmierci Zofia Hertz. Teraz wykorzystała je przy odtwarzaniu pokoju Krystyna Zachwatowicz-Wajda, która z zespołem wykonała scenariusz ekspozycji stałej. Razem z mężem, wybitnym reżyserem, wielokrotnie odwiedzała Czapskiego i przyjaźniła się z nim. – To był człowiek wyjątkowy – uważa.

– Miał równoległe talenty do pisania i malowania, a przy tym był nieustannie zaangażowany w życie polityczne i społeczne Polski. – Był patriotą, a zarazem kosmopolitą – mówi jego cioteczny wnuk Henryk Woźniakowski. – W słowniku biograficznym opisano 28 osób z rodziny Czapskich, którzy zrobili coś dla kraju.

Zapisać każdy dzień

Decyzję o budowie gmachu poświęconego Czapskiemu podjęła w 2011 r. Zofia Gołubiew, ówczesna dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. Powstał nowoczesny budynek, z termoizolacją wykonaną z materiałów, z jakich robi się statki kosmiczne. Ekspozycja zaczyna się na piętrze, gdzie znajduje się kilkanaście obrazów Czapskiego. W dziennikach, zwanych przez niego kajetami, krytycznie napisał, że z jego malowania zostanie tylko kilka portretów starych kobiet. W ponad 270 dziennikach, stanowiących podstawę zbiorów Pawilonu, znajdują się notatki z lat 1942–1991. Wcześniejsze zeszyty zaginęły, a relacje z podróży po Rosji i Bliskim Wschodzie włączył do książki „Na nieludzkiej ziemi”. Musiał mieć ogromne przekonanie, że wszystko w życiu ma sens i wymaga ocalenia, skoro codziennie siadał do zapisków „przesypywanych rysunkami i cytatami z książek”. Kilka oryginalnych zeszytów wyeksponowano w gablotach, a zawartość pozostałych można studiować na ekranach komputerów w czytelni Pawilonu. Wszystkie kajety ofiarowała muzeum siostrzenica autora – Elżbieta Łubieńska.

Kilka pomieszczeń zajmuje multimedialna wystawa biograficzna współtwórcy paryskiej „Kultury”. Józef Czapski urodził się 2 kwietnia 1896 r. w czeskiej Pradze, w pałacu Thunów. Jego matka Józefa, z domu Thun-Hohenstein, pochodziła z austriacko-czeskiej rodziny arystokratycznej, ale po ślubie z Jerzym Czapskim stała się większą polską patriotką niż jej mąż. Pierwsze lata życia Józef spędził w Przyłukach na Białorusi, gdzie – jak wspominał – czuł się szczęśliwy. Kiedy miał 6 lat, zmarła mu matka (podczas porodu ósmego dziecka). Żeby uczyć się w gimnazjum, pojechał do Sankt Petersburga, tam też studiował prawo. Przerwał jednak naukę, by wstąpić do carskiego Korpusu Paziów. Był świadkiem rewolucji lutowej. W 1917 r. wstąpił do Polskiego Pułku Ułanów, późniejszego 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. W styczniu 1918 r. odmówił służby w wojsku, uznając, że jako chrześcijanin nie może brać udziału w wojnie. Razem z braćmi Marylskimi stworzył wspólnotę religijno-pacyfistyczną, zamierzającą modlitwą zwalczać zło tego świata. Zrezygnował z tej idei, ale modlić się nie przestał. „Zamiast piętnaście minut pisać o tym, jak się modlić, lepiej piętnaście minut się modlić” – zapisał.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg