Nie tylko o komiksie

100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości to okazja, aby zastanowić się, jak opowiadać o ojczystej historii. „Historia Polski w komiksie” skłania do pytań, jak to robić.

Sprawa jest poważna i warta szerszej refleksji. Komiksy na całym świecie są ważnym źródłem edukacji historycznej i kształtują poglądy milionów odbiorców, zwłaszcza tych młodszych. Opowiedzieć historię w cyklu obrazków, a do tego stworzyć interesującą narrację, to wielkie wyzwanie. Nie zawsze udało się mu sprostać tym, którzy próbowali tej trudnej sztuki. Niektóre stały się klasyką gatunku, jak „Maus. Opowieść ocalonego”, narysowany przez Arta Spiegelmana, który otrzymał nagrodę Pulitzera i sprowokował kolejną wielką dyskusję o Holocauście. Udanym przykładem jest także „Poszukiwanie”, komiks opracowany przez Fundację Anny Frank, przedstawiający losy fikcyjnej żydowskiej rodziny, skazanej przez Niemców na zagładę.

T   Paweł Kołodziejski, Bogusław Michalec Historia Polski w komiksie Wydawnictwo AA Kraków 2017
akże u nas powstały mniej lub bardziej udane komiksy o poszczególnych epizodach historii, m.in. historie z KL Auschwitz czy na temat powstania warszawskiego. Zbigniew Tomecki i Gabriela Becla stworzyli udaną, moim zdaniem, serię komiksów na temat bitwy o Monte Cassino. Po tę formę sięgnęło także Muzeum II Wojny Światowej, wydając komiks o zbrodni katyńskiej, akcji Kopernik, czyli działalności Szarych Szeregów, i najciekawszy z tej serii komiks „Jachna”. Jego fabuła powstała na kanwie biografii Janiny Wasiłojć-Smoleńskiej, pseudonim „Jachna”, sanitariuszki z oddziałów AK na Wileńszczyźnie, później żołnierza konspiracji niepodległościowej, wreszcie wieloletniego więźnia politycznego w PRL. Jednak polskiego odpowiednika dzieła Spiegelmana na razie nie widziałem. Aby taki komiks powstał, nie wystarczy tylko dobry rysownik i poprawny scenariusz, potrzeba także oryginalnego pomysłu, będącego własną interpretacją jakiejś historii. I to jest także problem „Historii Polski w komiksie”.

Dynamiczna kreska

Pracę Pawła Kołodziejskiego – autora ilustracji i scenariusza oraz Bogusława Michalca – autora tekstów, przejrzałem z zainteresowaniem. Solidna oprawa, kredowy papier raczej nie kojarzą się z wydawnictwami komiksowymi. Najwyraźniej wydawca zakładał, że będzie to publikacja, do której dzieci, a może i dorośli będą sięgać częściej. Koncept dzieła nie jest oryginalny. Autorzy wymyślili przewodnika, jest nim Dziejek Historiusz, który w asyście orła białego przemierza razem z nami tysiąc lat naszej historii. Przyciągają uwagę ciekawe rysunki Pawła Kołodziejskiego, dynamiczne i sugestywne. W wielu z nich widać inspirację dziełami Jana Matejki, Kossaków, Januarego Suchodolskiego czy Jacka Malczewskiego. To wybór oczywisty. Matejko swym malarstwem historycznym stworzył nieśmiertelny kanon i trwale umeblował naszą wyobraźnię. Jeśli myślimy o Racławicach, widzimy kosynierów Matejki, jeśli chcemy poznać, kto był kim w czasie hołdu pruskiego, wpatrujemy się w jego obraz. Kołodziejski, zwłaszcza w pierwszej części, potrafił nadać swoim rysunkom indywidualny rys, wydobywając z portretowanych postaci zarówno ich cechy osobiste, jak również umiejętnie podkreślając dramatyzm scen. Gorzej wychodzą mu rysunki dotyczące czasów współczesnych, gdy nie ma na podorędziu dobrej ikonografii. Najlepiej czuje się w klimatach batalistycznych, a ponieważ komiks o historii Polski jest także krótką opowieścią o przewagach polskiego oręża, Kołodziejski ma się czym wykazać. Widać w tych rysunkach zarówno dbałość o detale z epoki, jak i rozmach. Kilka rysunków, jak np. Sobieski pod Wiedniem, a zwłaszcza Piłsudski na czele legionów, jest – moim zdaniem – znakomitych.

Gorzej prezentują się teksty stworzone przez Bogusława Michalca. Czasem tylko dowcipne i zręczne, jak np. odwołanie się do znanego pytania Stalina, ile dywizji ma papież, w scenie nawracania Prusów przez św. Wojciecha. Jeden z pruskich wojów pyta biskupa – ile Twój Chrystus ma mieczy i łuków? Teksty pod rysunkami czasem umiejętnie wyjaśniają skomplikowane realia epoki, ale bywa, że uproszczenie idzie za daleko. Im bliżej czasów współczesnych, tym gorzej. Teksty stają się łopatologiczne, nie tylko bez finezji, ale także próby refleksji nad wyborami, przed którymi stawali wtedy Polacy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości