Powrót do raju

George Mackay Brown miał 40 lat, kiedy został katolikiem. Katolicyzm stał się dla niego skarbnicą inspiracji.

Literatura wybitnych anglojęzycznych twórców jest stosunkowa dobrze w Polsce znana. Ale nie do końca. Przekonałem się o tym, kiedy otrzymałem egzemplarz „Winlandii”, powieści George’a Mackay Browna. O tym pisarzu mało kto u nas, z wyjątkiem specjalistów, słyszał. Jest to pierwsze dzieło Browna, które trafiło do naszych księgarń. Miejmy nadzieję, że wkrótce pojawią się tłumaczenia najważniejszych powieści i utworów poetyckich autora, bo lektura „Winlandii” z pewnością zachęci czytelników do sięgnięcia po jego dorobek. Twórczość Mackay Browna zasługuje na uwagę również z innego powodu. Śmiało można go umieścić w kręgu wielkich brytyjskich pisarzy, którzy nawrócili się na katolicyzm. I chociaż jest to w Wielkiej Brytanii religia mniejszościowa, było ich sporo. Wśród nich ci najgłośniejsi, dobrze znani również u nas: G. K. Chesterton, T. S. Eliot, który określał się jako anglo-katoliik, czy R. R. Tolkien. Czym było dla nich nawrócenie? Może najlepiej wyjaśnia to często cytowane zdanie Evelyn Waugh, autora „Powrotu do Brideshead”: „Nawrócenie przypomina przejście przez komin ze świata po drugiej stronie lustra, gdzie wszystko jest niedorzecznie zdeformowane, do świata prawdziwego, stworzonego przez Boga; a wtedy zaczyna się cudowny i niekończący się proces odkrywania go”. Mackay Brown miał 40 lat, kiedy formalnie został katolikiem. Nie było to jednak jakieś nagłe nawrócenie. Do tej decyzji dochodził stopniowo.

Do tej pory pozostaje on najsłynniejszym mieszkańcem Orkadów, archipelagu leżącego na północ od Szkocji. Barwna historia wysp przetrwała w legendach i sagach opowiadających dzieje lokalnych bohaterów. I ta właśnie heroiczna tradycja stała się źródłem, z którego pisarz czerpał natchnienie dla swojej twórczości.

Urodził się w 1921 roku w Stromness, liczącym niewiele ponad 2 tysiące mieszkańców portowym miasteczku na Orkadach. Pisarz mieszkał tu przez większość życia, a miejsce uwiecznił w swoim wierszu „Hamnavoe”. Hamnavoe to wikińska nazwa Stromness, a wiersz jest jednym z najbardziej popularnych utworów Mackay Browna. Uczą się go uczniowie szkół na Orkadach – nie ze szkolnego przymusu, ale z potrzeby serca.

Rodzice poety byli prezbiterianami. Matka, Mhairi Mackay, była Szkotką, posługiwała się językiem gaelickim. Dzisiaj znają go tylko nieliczni mieszkańcy Szkocji i archipelagu Hebrydów. Ojciec Browna pracował w lokalnej placówce pocztowej. Młodość pisarza, który miał pięcioro rodzeństwa, naznaczona była biedą. George dobrze się uczył. Jego nauczyciel literatury zauważył, że pisze bardzo dobre eseje. Chłopiec był zapalonym kibicem drużyny Celtic Glasgow. Chciał grać w piłkę nożną, ale często chorował i spędzał długie dni w domu. Przez całe życie zmagał się z gruźlicą, której nabawił się w młodości. Pozostawały mu książki. Ogromne wrażenie zrobiła na nim lektura wierszy Francisa Thompsona, zwłaszcza „Niebiański Chart”, opowiadający o tym, jak Bóg „ściga” człowieka, który go odrzucił.

W 1941 roku Brown rozpoczął pracę w gazecie „The Orkney Herald”. Równocześnie studiował w Edynburgu, gdzie poznał pochodzącego również z Orkadów poetę i krytyka Edwina Muira. Przyjacielska zachęta Muira sprawiła, że George zaczął zamieszczać w różnych periodykach swoje opowiadania i wiersze. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia wrócił jednak do domu matki w Stromness.

Winlandia, czyli raj utracony

Już w czasie pobytu w Edynburgu pisarz nawiązał ścisły kontakt z tamtejszymi jezuitami, którzy kierowali jego ścieżką duchową. 23 grudnia 1961 roku został ochrzczony, a dzień później przyjął Komunię św. Jak już wspomniałem, nie była to nagła decyzja, ale efekt ponad 25 lat przemyśleń poety, które już wcześniej znalazły odbicie w jego twórczości. „Dla artysty katolicyzm jest niewyczerpalną skarbnicą. Moje pisanie byłoby o wiele uboższe, pozbawione symboliki i wyrazu” – wyjaśniał pisarz. Rok później uzupełnił swoje wykształcenie, pisząc pracę dyplomową na temat twórczości jezuity Gerarda Manley Hopkinsa. Nawiązał również współpracę z jezuickim periodykiem „The Mercat Cross”, publikując w nim wiele esejów. W latach 60. ubiegłego wieku poezja Browna zyskała międzynarodowe uznanie. Pisał do końca życia, nawet kiedy był już poważnie chory. Zmarł w 1996 roku.

Dla polskiego czytelnika „Winlandia”, wydana w 1992 roku, będzie odkryciem, bo do chwili obecnej ukazał się tylko jeden przekład z bogatego dorobku pisarza. W 1989 roku Wydawnictwo Literackie opublikowało zbiór wierszy „Antologia z wyspy fok” w tłumaczeniu Andrzeja Szuby.

„Winlandię” Mackay Brown pisał na początku lat 90. Był to dla niego trudny okres. Zachorował na raka jelit i po dwóch ciężkich operacjach dochodził do siebie. Akcja powieści rozgrywa się w epoce wikingów, ale nie jest to saga o wojownikach. Nie brakuje w niej jednak barwnych przygód. Wśród bohaterów znajdziemy postacie zarówno znane z historii, jak i fikcyjne. Pierwszoplanową jest Ranald Sigmundson. Jako chłopiec uciekł ze statku dowodzonego przez despotycznego ojca i znalazł schronienie wśród załogi Leifa Ericssona, jednego z bohaterów skandynawskich sag. Wraz nim dociera do tajemniczej krainy nazywanej Winlandią, prawdopodobnie jest to Ameryka Północna. Kraina wydaje im się rajem, ale nie mogą tam się osiedlić. Ta pierwsza podróż małego Ranalda staje się przełomowym momentem w jego życiu. Pozostanie niespełnionym marzeniem, za którym zawsze będzie tęsknić. Później dostaje się na dwór króla Norwegii, bierze udział w wojennej wyprawie do Irlandii, by ostatecznie powrócić do rodzinnego domu.

„Winlandia”, nasycona detalami codziennego życia średniowiecznych mieszkańców Orkadów, przedstawia jednocześnie realistyczne i pogłębione sylwetki psychologiczne postaci. Pisarz, podobnie jak w swoich innych powieściach, poprzez postać głównego bohatera przedstawia swój stosunek do świata. Jedyne wyjście z otaczającego go chaosu widzi w chrześcijaństwie. Ranald w dojrzałym wieku dochodzi do wniosku, że bogactwa, handel, sława i wojny to wszystko marność i strapienie ducha. Pomaga natomiast sąsiadom, robi wszystko, by rodzina żyła w zgodzie. Ostatecznie odrzuca wygodne życie i próbuje odciąć się od pełnego krwawych wydarzeń świata. W końcowych partiach książki warto zwrócić uwagę na rozmowy Ranalda z jego przyjacielem, opatem, na tematy dobra i zła, przeznaczenia i wolnej woli. Natomiast tytułowa Winlandia, do której wraca nieustannie myślą, staje się metaforą, wizją utraconego raju. •

  George Mackay Brown Winlandia wyd. Wiatr od morza 2017 str. 320

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości