Polonez po niemiecku

O przedwojennej Łodzi, uniwersalności polskiej literatury oraz propolskim lobby w Niemczech z Karlem Dedeciusem rozmawia Krystyna Jagiełło.

Gdy czytałam Pana książkę „Europejczyk z Łodzi” i doszłam do wyznania, że zawsze czytał Pan „Tygodnik Powszechny” i „Kulturę” paryską, pomyślałam, że Pan jest polskim inteligentem świadomym swojej niemieckości. Czy ten etos tradycyjnego polskiego inteligenta, nieco odmienny od etosu inteligencji niemieckiej, nastawiony nie tylko na fachowość, stwarza Panu w Niemczech trudności?
– Wszędzie. I w Polsce, i tutaj. I jedna, i druga strona pełna była podejrzliwych dociekań: co się za tym kryje? Jaki on ma w tym interes? Dla kogo on pracuje? Mało kto wpadł na ten prosty pomysł, że może przydaję swemu życiu jakiegoś humanistycznego sensu. Nie rozumieli, że ja pracuję dla siebie.

Ale tę podejrzliwość stwarzała nie tyle Pańska praca translatorska, co działalność. Pan tworzył propolskie lobby w Niemczech…
– „Kto dąży do źródeł, płynie pod prąd” – pisał Stanisław Jerzy Lec. Samo tłumaczenie poezji nie wystarczy. Muszą być czytelnicy. Byłem o tyle w szczęśliwej sytuacji, że miałem wkrótce odpowiednie forum. Mianowicie wykłady na uniwersytetach w Moguncji, Heidelbergu, Frankfurcie, a także w instytutach i towarzystwach literackich. I coraz więcej słuchaczy. Kiedyś do teatru przyszło na mój wykład 2000 ludzi.

Na wykład o polskiej literaturze?
– Niech pani sobie wyobrazi. Ale to już w latach późniejszych. Z początku zapraszałem do domu, a potem do instytutu w Darmstadt małe grupy ludzi zainteresowanych polską kulturą, a szczególnie literaturą. Przychodziło po 10 osób: dziennikarze, reżyserzy, krytycy, germaniści, poloniści. Starałem się o atrakcyjny program, w czym pomagała mi finansowo fundacja Roberta Boscha, organizując rozmaite wyjazdy i wizyty, spotkania i wspólne występy Polaków z Niemcami, zwiedzanie teatrów, muzeów, bibliotek, wystaw.

Fundacja po prostu pomagała, sama z siebie?
– Trzeba ich było zainteresować sprawą. Wyszperałem, że Robert Bosch, umierając w 1942 roku, zapisał w testamencie fundację na rzecz porozumienia z sąsiadami. Wiedziałem, że z Francją już nawiązali ścisłą współpracę. Pojechałem do Stuttgartu i powiedziałem im: sąsiedzi to także Polska, nie tylko Francja. Muszę przyznać, że oni pozostali tej idei wierni. Przede wszystkim pomagają finansować różne inicjatywy Niemieckiego Instytutu Kultury Polskiej w Darmstadt.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg