Made in Jutrzenka

Dom Dziecka w Bardzie - jest taki świat, który można zrozumieć tylko dzięki doświadczeniu, bo wiedza teoretyczna z konieczności upraszcza.

Od kilku tygodni mieszkańcy powiatu ząbkowickiego są niepokojeni doniesieniami lokalnej gazety o rzekomych nadużyciach w domu dziecka prowadzonym przez siostry marianki. Nie chcę polemizować z rewelacjami ogłoszonymi przez lokalną prasę. Autorki tych informacji są, moim zdaniem, rozgoryczonymi kobietami, dla których osobista porażka w pracy z dziećmi jest na tyle dotkliwa, że nie stać ich obiektywizm.

Podręcznikowa teoria
Z powodu nieodpowiedniej atmosfery wychowawczej w rodzinie, niewłaściwego stosunku rodziców do dziecka, braku opieki nad dzieckiem i zaniedbań wychowawczych dziecko czasami trafia do placówki opiekuńczej. Nie wierzę, że sądy rodzinne pochopnie wydają decyzję o umieszczeniu dziecka w domu dziecka. Właściwie to mam nawet za złe ustawodawcom, że niektóre procedury skazują dziecko na życie w rodzinie biologicznej albo na przedłużające się oczekiwanie na adopcję. I nikt nie wątpi, że rodzinne domy dziecka to najlepsza forma opieki. Kłopot w tym, że chętnych do rodzicielstwa zastępczego jest jak na lekarstwo. Co więcej, nawet zajadli krytycy instytucjonalnych placówek sami rodzin zastępczych nie zakładają.

Co się dzieje, że rodzina przestaje być domem, czyli miejscem, gdzie rządzi prawo miłości? Autorzy podręczników do resocjalizacji podpowiadają, że trudna sytuacja rodziny jest konsekwencją jej rozpadu (rozwód, zawieranie nowych nieformalnych związków), patologią i dysfunkcjonalnością (alkoholizm, demoralizacja, przestępczość, prostytucja, rozkład moralny, zaburzenia więzi emocjonalnych), niskim poziomem kulturalnym rodziców, ich niezaradnością życiową i nieudolnością pedagogiczną, trudnościami materialnymi (brak mieszkania, brak środków do życia) oraz sytuacjami losowymi (choroba lub śmierć rodziców, ich wyjazd za granicę).

Dysfunkcyjna rodzina wpływa na każdego jej członka, ale przede wszystkim na dzieci. Psychologowie wyodrębniają dwa rodzaje zaburzeń u dzieci z takich rodzin: zaburzenia w zachowaniu (m.in. gwałtowność, nieposłuszeństwo, niszczycielstwo, skłonność do bijatyk, nadpobudliwość, lekkomyślność, niechęć do szkoły, nieumiejętność współpracy) oraz problemy z osobowością (m.in. brak pewności siebie, poczucie niższości, skłonność do martwienia się, niezdolność do radości, depresja, nadwrażliwość, powściągliwość, rezerwa, marzenia, napięcia, lęki, ucieczki).

W placówce praca z wychowankiem i dla wychowanka ma pomóc dziecku w rozwiązaniu problemów osobowościowych i w nadrobieniu zaległości w budowaniu normalnych relacji społecznych. Tutaj standardy zwykłej rodziny biologicznej już nie wystarczają. Pewnie dlatego 40 dzieci zajmuje się 30-osobowy personel. Autorki ząbkowickich publikacji nie liczą się z tym zupełnie. Manipulują czytelnikami i dopuszczają się krzywdzących uproszczeń. Zatem niech prawda o tym domu broni się sama. Oto trzy historie wychowanków marianek.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Magdalena
    23.08.2009 13:50
    Świetny artykuł - dotykający prawdy o dzieciakach z Jutrzenki, ale nie ckliwy czy wymuszający litość. Ciekawie napisana cała prawda, łącznie z tym, że w Jutrzence z dziećmi to właściwie już nie Siostry pracują.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.