Sztambuch i filozofia

W czasie II wojny światowej cała twórczość Adama Asnyka trafiła na niemieckie listy proskrypcyjne jako przeznaczona do zniszczenia. Już choćby ten jeden argument każe w nim widzieć kogoś więcej niż tylko mistrza poezji „sztambuchowej”.

Szukajcie prawdy jasnego płomienia! Szukajcie nowych nie odkrytych dróg… – te słowa znają niemal wszyscy, nawet jeśli nie każdy pamięta, kto jest ich autorem. Urodzony 180 lat temu Adam Asnyk z całą pewnością należy do poetów najczęściej cytowanych. Jego wiersze świetnie brzmią na akademiach i znakomicie nadają się na wpis do pamiętnika, powielane są też na nieskończonej ilości blogów. „Między nami nic nie było!” – jakież to uniwersalne motto dla opisania miłosnych niepowodzeń! A jednak jest pewien paradoks w tej, dość powierzchownej, przyznajmy, popularności autora. Trudno bowiem również o poetę bardziej lekceważonego, a nawet wyśmiewanego. Nazwisko Asnyka bywa dziś często wymieniane jako synonim poetyckiego kiczu, banału, a przynajmniej anachronizmu. Wydaje się, że ta poezja kompletnie nie przystaje do naszych czasów. Czy słusznie?

Poeta czasów niepoetyckich

Nazywany jest „poetą czasów niepoetyckich”, bo jego twórczość przypadła na okres pozytywizmu. Po romantyzmie, który cenił silne „ja” i z poety uczynił niemal proroka, nadszedł znowu czas kultu rozumu, społecznego zaangażowania i pracy u podstaw. Kiedy ukazuje się pierwszy zbiór wierszy Adama Asnyka, nasi najwięksi poeci Mickiewicz i Słowacki już dawno nie żyją. Pozostał jeszcze wprawdzie Norwid, ale nie doczekał się docenienia za życia. W polskiej literaturze triumfy święcą za to wówczas prozaicy: Prus, Sienkiewicz czy Orzeszkowa. Na tym tle Asnyk – może jeszcze obok Konopnickiej – rzeczywiście jawi się jako zjawisko osobne.

Pochodził z rodziny szlacheckiej. Jego ojciec Kazimierz, powstaniec listopadowy, po powrocie z zesłania osiedlił się w Kaliszu, gdzie handlował skórami. Dorobił się na tym zresztą sporego majątku, który pozwolił mu na otwarcie hotelu i księgarni. Adam, urodzony w 1838 r., z Kaliszem był związany do 1856 r. Po zdaniu matury wyjechał do Warszawy, gdzie podjął studia w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa, a także w Akademii Medyko-Chirurgicznej. Studiował też we Wrocławiu, Paryżu i Heidelbergu. W 1860 r., za udział w ruchu spiskowym przeciwko rosyjskiemu zaborcy, został uwięziony w Cytadeli Warszawskiej. W powstaniu styczniowym był członkiem wrześniowego Rządu Narodowego. Zaraz po powstaniu wyjechał za granicę, by kontynuować studia w Heidelbergu, gdzie uzyskał doktorat z filozofii.

Pod milczącym niebem

Właśnie na ten czas przypadły jego pierwsze próby literackie. Widać w nich wyraźny duchowy kryzys, do którego przyczyniła się również klęska działań niepodległościowych. W niektórych utworach Asnyk zdaje się wyrażać swój bunt przeciw Stwórcy, który dopuścił do takiego obrotu rzeczy. Na przykład w wierszu „Julian Apostata” z 1864 r. poeta wkłada w usta rzymskiego cesarza następujące słowa:

Czy w imię tego czarnego krzyża
Świat się nie spławi krwi strugą
I wiara, co dziś niebo przybliża,
Ciemności nie będzie sługą?

O! Przyjdzie chwila, w której o Tobie
Gromady zwątpią cierpiące,
Gdy ujrzą na swych nadziei grobie
Jak ja dziś niebo milczące.

I wołać będą w dzikim okrzyku,
Padając pod topór kata:
Dziś zwyciężyłeś, Galilejczyku!
Lecz jutro! Gdzie jutro świata?

Pod stopy krzyża

Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że nie można utożsamiać bohatera wiersza z jego autorem, jednak powtarzający się także w innych wczesnych wierszach („Odpowiedź”, „W zatoce Baja”) motyw zwątpienia każe przypuszczać, że Julian stał się tu figurą samego poety. Na szczęście nie był to punkt dojścia, bo zaledwie pięć lat później Asnyk napisze w wierszu „Pod stopy krzyża”:

Dużo cierpiałem lecz koniec się zbliża
Z uspokojeniem po przebytej męce –
Pójdę, o Chryste, do stóp twego krzyża
Wyciągnąć znowu z utęsknieniem ręce
I witać ciszę zachodzącej zorzy,
Która mnie w prochu u stóp twych położy!

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.