Wydawał się trochę niedzisiejszy, jakby przeniesiony z innej epoki. Ale ten styl był odzwierciedleniem jego lirycznej duszy, za którą publiczność go kochała. 15 lat temu zmarł Marek Grechuta.
Mówimy „poezja śpiewana” – i od razu mamy w uszach ogniskowe smęcenie przy wtórze rozstrojonej gitary. Ale nie w tym przypadku. Marek Grechuta pokazał, że można poetycki tekst przekazać w piosence zupełnie inaczej, ubierając go w ciekawą, nieszablonową formę muzyczną. Nagrodzony w 1967 r. na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, gdzie zajął drugie miejsce (za Marylą Rodowicz) za „Tango Anawa”, od razu zwrócił uwagę jurorów i publiczności. Był bowiem zupełnie inny od pozostałych wykonawców. Na scenie nie robił show, przeciwnie – wydawał się aż nadto statyczny. A jednak właśnie dzięki temu śpiewany przez niego tekst miał szansę silniej zaistnieć w umysłach słuchaczy. – Co mnie urzekło? Jego zadziorność – wspominała w rozmowie z GN jego żona Danuta. – Bo to śpiewanie było zadziornym, odważnym wyrażaniem myśli. No i ten charakterystyczny wschodni zaśpiew w głosie…
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.