Zwycięstwo poezji

Tomas Tranströmer jest poetą wyciszenia, poszukującym w rozedrganym świecie śladów obecności Boga.

Po raz pierwszy od 15 lat literacka Nagroda Nobla powędruje do poety. Dodajmy od razu – dobrego poety. Tomas Tranströmer nie ma w sobie nic z krzykliwości niektórych wcześniejszych laureatów, takich jak Dario Fo czy Elfriede Jelinek. Jest poetą wyciszenia, nasłuchiwania, poszukującym w rozedrganym świecie śladów obecności Boga. W skondensowanej, wręcz ascetycznej, formie wyraża tęsknotę za sensem: „Dość mając wszystkich, którzy przychodzą ze słowami,/ ze słowami, ale nie mówiąc nic,/ wyjechałem na zaśnieżoną wyspę./ Pustkowie nie zna słów./ Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!/ Natrafiam na ślady sarnich kopytek w śniegu./ Mowa, choć żadnych słów” (tłum. Czesław Miłosz).

Zachwycił mnie ten wiersz i nieczęste w dzisiejszej literaturze widzenie świata jako tekstu, który coś ważnego znaczy. W twórczości Tomasa Tranströmera człowiek jest jak romańska świątynia, w której „otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca”, a miłość sprawia, że „wszystkie znaki zapytania poczynają śpiewać o istnieniu Boga”. To duża ulga, że taka poezja jest jeszcze nagradzana.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NOBEL

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama