Tajemnica, której nie było

To, co działo się i dzieje wokół realizacji filmu „Smoleńsk”, można nazwać prawdziwą kampanią niechęci.

Film Antoniego Krauzego nie miał jeszcze premiery, wciąż trwają prace postprodukcyjne, a już doczekał się mnóstwa recenzji. Najczęściej negatywnych. Swoje zdanie na jego temat wyraziły już chyba wszystkie wpływowe osobistości filmowego światka, w tym aktorzy i reżyserzy, a także eksperci z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej rozpatrujący wnioski o dotację, z dyrektor Agnieszką Odorowicz na czele. Wydaje się, że celem tego medialnego szumu było zablokowanie produkcji filmu. Niewiele brakowało, by akcja skończyła się powodzeniem. Czy film będzie sukcesem, czy klęską artystyczną, przekonamy się po premierze. Wyrok wydadzą krytycy i widzowie. Od tych ostatnich zależy, czy film będzie finansową klapą, czy przyniesie zyski. Natomiast już teraz warto przyjrzeć się atmosferze, w jakiej przebiegała jego realizacja. Przypomina to czasy PRL-u, kiedy o tym, czy film pójdzie do produkcji, decydowali partyjni cenzorzy. Teraz okazuje się, że i dzisiaj takich nie brakuje, tyle że pochodzą z ochotniczego zaciągu. Ich zdaniem najlepiej byłoby, gdyby film na tak ważny temat w ogóle nie powstał.

Kłamliwe widowisko
Zdjęcia do filmu rozpoczęły się w 2013 roku. Bohaterką jest młoda dziennikarka, która widząc lawinę kłamstw, jaka od pierwszych chwil zasypuje wszystkie okoliczności tragicznej śmierci prezydenta i członków polskiej delegacji, postanawia szukać prawdy sama i za wszelką cenę. Musi w tym celu sięgnąć do wydarzeń poprzedzających tragedię, przeanalizować przebieg prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

Postać filmowej dziennikarki, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy, przypomina bohaterkę głośnego filmu nakręconego jeszcze w czasach PRL-u. Chodzi o „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy. – Specjalnie nawiązuję do słynnego filmu Wajdy, który nadal bardzo cenię. To był obraz niezwykle ważny dla mojego pokolenia, bo odkłamywał naszą powojenną historię. Szukając osoby, przez którą zamierzałem pokazać prawdę o tragedii smoleńskiej, doszedłem do wniosku, że będzie to dziennikarka telewizyjna – wyjaśniał reżyser w rozmowie z GN. Krauze już wówczas był przekonany, że produkcja spotka się z przeszkodami. – Ci, którzy dziś rządzą Polską, nie są zainteresowani, aby powstał film o tragedii smoleńskiej. Zapewne nazwę „Smoleńsk” najchętniej wymazaliby z naszej pamięci. Nie mylił się. Najpierw rozpętała się afera wokół obsady filmu. Nagłośniono odmowę Mariana Opani, któremu Krauze zaproponował rolę Lecha Kaczyńskiego. Opania stworzył doskonałą kreację w jednym z pierwszych filmów reżysera – „Palcu Bożym”. Tym razem odmówił, twierdząc, że nie chce brać udziału w kłamstwie. Reżyser chyba słusznie podejrzewał, że upublicznienie rozmowy miało go przekonać, że nie znajdzie wśród aktorów chętnych do wystąpienia w filmie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg