Katedra z nut

„Soli Deo gloria”, czyli „Tylko Bogu chwała”, zapisywał często Jan Sebastian Bach na swoich partyturach. Właśnie mija 270 lat od śmierci wybitnego kompozytora.

Gdy w 1818 r. wielbiciele twórczości Jana Sebastiana Bacha chcieli postawić pomnik na jego grobie, nie potrafili nawet dokładnie określić miejsca pochówku. Dziś trudno w to uwierzyć, ale artysta ten, uważany obecnie przez wielu za najwybitniejszego kompozytora wszech czasów, na grubo ponad wiek został zapomniany. Już krótko po śmierci kompozytora jego utwory uznawano za przestarzałe. „Styl Bacha jest harmonijny i pełen wyrazu, ale niemelodyjny i pozbawiony wdzięku” – mówili o nim dawni konkurenci. Z lekceważeniem odnosili się też do tej twórczości synowie kompozytora. Choć ocalili wiele jego dzieł, nazywali go „starą peruką” i twierdzili, że mają „dosyć tej jego matematyki”. Mimo to aż pięciu z nich zostało znanymi muzykami.

Muzyka w genach

Jan Sebastian Bach też miał muzykę w genach. Niewątpliwie mamy tu do czynienia z wielkim rodzinnym fenomenem: przed narodzeniem słynnego kompozytora muzykami było aż 45 jego krewnych. Wielu z nich grało na dworach i w luterańskich świątyniach. Niewielkie więc były szanse, że urodzony w 1685 r. w Eisenach najmłodszy syn niemieckiego kompozytora Johanna Ambrosiusa Bacha wybierze inną drogę życiową.

Również bogactwo form, które odnaleźć można w twórczości Jana Sebastiana Bacha, ma swoje źródło w domu rodzinnym. Muzyczna edukacja Johanna juniora przebiegała wielotorowo: ojciec uczył go gry na skrzypcach i klawesynie, natomiast stryj Johann Christoph udzielał mu lekcji gry na organach. Po śmierci ojca opiekę nad dziesięcioletnim chłopcem przejął starszy brat Johann Christoph, organista w Ohrdruf. Jan Sebastian okazał się bardzo pojętnym i ambitnym uczniem. Nie tylko uczył się gry na wielu instrumentach, ale poznawał też dokładnie ich budowę. Ta wiedza teoretyczna przydała się po latach podczas komponowania.

Nocami młody Bach przepisywał kompozycje mistrzów swojej epoki, a równolegle zdobywał solidne wykształcenie humanistyczne – najpierw w szkole łacińskiej w rodzinnym mieście, a potem w liceum w Ohrdruf. Zauważony przez kantora liceum, udał się na dalszą naukę do Lüneburga w Dolnej Saksonii, gdzie śpiewał jako sopranista (sic!) w chórze dla ubogich chłopców przy miejscowym kościele. Wkrótce potem grał już w kościelnej orkiestrze, prawdopodobnie został też kierownikiem chóru. W Lüneburgu Bach ukończył gimnazjum w wieku 18 lat, tam też stworzył pierwsze kompozycje organowe.

Granie zamiast studiowania

Wszechstronna edukacja dawała mu teraz możliwość wybrania dowolnej kariery akademickiej. On jednak postanowił całkowicie poświęcić się muzyce. Grał najpierw w dworskiej kapeli w Weimarze, później został organistą w Arnstadt, gdzie jednak krytykowano go za rozbudowane improwizacje podczas nabożeństw i zaniedbywanie pracy z chórem. Wkrótce artysta przeniósł się do Mühlhausen w Turyngii i ożenił się z daleką kuzynką, sopranistką Marią Barbarą Bach. Prawdopodobnie w tym samym okresie powstała też „Toccata i fuga d-moll” – jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł organowych Bacha, z charakterystycznym, monumentalnie brzmiącym wstępem.

Kolejnym przystankiem na muzycznej trasie kompozytora był Weimar, w którym Bach pełnił funkcję organisty na dworze księcia Wilhelma Ernesta. Ten okres zaowocował wieloma znakomitymi dziełami, ale po dziewięciu latach artysta opuścił miasto po przegranej rywalizacji z Georgiem Philippem Telemannem o funkcję nadwornego kompozytora. Nie od razu udało się jednak wyjechać rozżalonemu muzykowi. Gdy złożył na ręce księcia wymówienie, ten... zamknął go na miesiąc w więzieniu. Kilka następnych lat Bach spędził na dworze księcia Leopolda z Köthen. W lipcu 1720 r. zmarła Maria Barbara, z którą miał już wtedy siedmioro dzieci. Zaledwie półtora roku później artysta poślubił Annę Magdalenę Wilcke, również sopranistkę, córkę trębacza dworskiego (para doczekała się aż trzynaściorga dzieci). W Köthen powstały głównie utwory świeckie, m.in. „Koncerty brandenburskie”, pierwsze koncerty skrzypcowe czy pierwszy tom dzieła „Das Wohltemperierte Klavier”.

Co tydzień nowy

Przełomem w życiu Bacha okazał się konkurs na stanowisko organisty w kościele św. Tomasza w Lipsku. Kompozytor ponownie stanął do rywalizacji z Telemannem, którą tym razem wygrał. W 1723 r. został kantorem w lipskiej świątyni. Po pobycie na dworach książęcych wydawało się to wprawdzie obniżeniem jego pozycji w społecznej hierarchii, ale okres lipski w twórczości kompozytora, trwający aż do jego śmierci w 1750 r., okazał się bardzo płodny pod względem artystycznym. Bach, jako człowiek bardzo pobożny, podjął się komponowania co tydzień nowego utworu o charakterze religijnym. W ten sposób powstawały głównie kantaty, zawierające fragmenty czytań biblijnych na dany tydzień. Równolegle jednak kompozytor tworzył wielkie dzieła religijne, takie jak „Pasja według św. Jana”, „Pasja według św. Mateusza” czy „Magnificat D-dur”.

Od 1733 r. Bach pełnił funkcję nadwornego kompozytora króla Augusta III Sasa. To właśnie na jego dworze rozpoczął tworzenie „Mszy h-moll”, uważanej dziś przez krytyków za najdoskonalsze dzieło religijne kompozytora i jedno z największych arcydzieł muzyki chóralnej wszech czasów. Ten monumentalny utwór, składający się z 27 części i trwający ok. dwóch godzin, wykracza mocno poza ramy tradycyjnej kompozycji liturgicznej. Ma on charakter ponadwyznaniowy – łączy w sobie tradycję katolicką i protestancką. Msza, która nie została nigdy wykonana za życia autora, odbierana jest dziś przez wielu słuchaczy jako dzieło mistyczne, przez które niemal namacalnie odczuwa się obecność Stwórcy.

Często podkreśla się, że dzieła Bacha komponowane są z matematyczną precyzją. W tym sensie rację mieli synowie artysty – tyle że jest to zdecydowana zaleta, a nie wada jego twórczości. Geniusz Bacha pozwolił m.in. doprowadzić do perfekcji technikę kontrapunktu, polegającą na równoczesnym prowadzeniu kilku niezależnych linii melodycznych, łączących się w harmoniczną i rytmiczną całość. Technika ta wychodziła już wówczas z mody, jednak Bach posługiwał się nią z nieznaną wcześniej wirtuozerią. Budował złożone formy z taką lekkością, że olśniony słuchacz może w nich dostrzec kontynuację Boskiego dzieła stworzenia świata.

Boska harmonia

Cała twórczość Bacha jawi się jako jedna wielka modlitwa dźwiękami. I nie dotyczy to tylko jego muzyki religijnej. Na manuskryptach kompozytora w wielu miejscach widnieją słowa „Soli Deo gloria” (Tylko Bogu chwała). „To zdanie pojawia się niczym refren w rękopisach Bacha i stanowi kluczowy element dla zrozumienia muzyki wielkiego niemieckiego kompozytora. Bach miał głęboko religijną wizję sztuki. Miała ona służyć oddawaniu czci Bogu i podnoszeniu człowieka na duchu. Słuchając jego muzyki, można odnieść wrażenie, że płynie przed nami strumień, czy raczej że mamy do czynienia z wielkim dziełem architektury, w którym wszystko jest harmonijnie zespolone na wzór doskonałej harmonii, jaką Bóg zawarł w swym dziele stworzenia” – trafnie powiedział kiedyś o tej muzyce papież Benedykt XVI. Można by dodać, że dzieło to przypomina swoją doskonałością gotycką katedrę.

To wszystko nie znaczy jednak, że do końca prawdziwy jest ukształtowany przez lata wizerunek Jana Sebastiana Bacha jako postaci niezwykle skromnej, z pokorą przyjmującej na siebie rolę prowincjonalnego kantora i kompletnie za życia niedocenianej. Wydana przed dziewięciu laty książka prof. Christopha Wolffa, muzykologa z Uniwersytetu Harvarda, „Johann Sebastian Bach – muzyk i uczony”, oparta na najnowszych wnikliwych badaniach biografii kompozytora, obala wiele mitów na temat tej postaci. Ukazuje ona raczej człowieka z rubasznym poczuciem humoru, lubiącego wino i towarzyskie zabawy, świadomego swojej wartości, łasego na zaszczyty i pochwały. Wprawdzie w początkowej fazie twórczości Bach wydaje się jeszcze niepewny siebie, ale w miarę jak rośnie jego pozycja w świecie muzyki, rośnie też aroganckie przekonanie, że nadworny kompozytor króla polskiego i elektora saskiego zasługuje na specjalne względy. Czy obniża to wartość jego muzyki? Bynajmniej! Dzieła sztuki, także te wielkie, kierujące naszą myśl ku Stwórcy, zawsze tworzone są przez niedoskonałych ludzi. Ważne, że zapisana na partyturach modlitwa „Soli Deo gloria” została wysłuchana. Bo przecież w tej muzyce wyraźnie słychać chwałę Boga.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg