Czermneński skarb

To najstarszy kościół w tym regionie. Ma już 500 lat, a pomógł go zbudować św. Marcin.

A było tak. Pierwsza świątynia z 1312 roku spłonęła. Ogień mieli podłożyć Tatarzy. Ludzie postanowili odbudować kościół w tym samym miejscu. – Nazwozili drewna i kamieni, jednak pewnego dnia, kiedy przyszli na miejsce budowy, okazało się, że materiału budowlanego nie ma. Został przeniesiony w inne miejsce. Znaleziono go pośród łanów kwitnącego rumianku. Ktoś miał widzieć, że ciężkie bale drewniane i kamienie przewiózł cudownie pod osłoną nocy siwy koń – opowiada legendę o powstaniu kościoła św. Marcina Anna Malinowska, przewodnik po świątyni znajdującej się na Szlaku Architektury Drewnianej Małopolski. Pani Anna dodaje, że powstanie w 1520 roku kościoła w Czermnej jest zasługą czczonej tu Matki Bożej Pocieszenia, o czym mają świadczyć właśnie rumianki, wśród których stanęła świątynia. A siwy koń?

– Pewno św. Marcin musiał pomagać, bo pod jego wezwaniem kościół został wzniesiony. Obraz patrona, już w stroju biskupim, znajdował się jako zasłona obrazu Matki Bożej Czermneńskiej i ukazywał się oczom ludzi w jego wspomnienie. Teraz możemy go podziwiać w nowym kościele sanktuaryjnym. A w jednej z kapliczek w murze starego znajduje się rzeźba patrona, również w biskupich szatach, z gęsią u stóp – dodaje przewodniczka. Niestety, nie rosną już rumianki przy starej świątyni, uwiecznione w pięknej legendzie o jej powstaniu…

Pan Jezus w koralach

Kościół pw. św. Marcina był najpierw skromną jednonawową świątynią, z niewielką wieżyczką na sygnaturkę, z dachem krytym gontem i opadającym stromo w dół. Został konsekrowany w 1532 roku, zaledwie 12 lat po wzniesieniu. Nie znajdziecie w nim gwoździ łączących belki, bo ówczesna ciesielska robota takowych nie przewidywała. W prezbiterium zorientowanego kościoła musiał znajdować się gotycki tryptyk, w którego centrum umieszczono obraz Matki Bożej Wniebowziętej schylającej się ku Dzieciątku Jezus, otoczonej słoneczną mandorlą, z księżycem u stóp. Maryję trzymającą swojego Syna otacza bujna leśna roślinność, starannie i jak żywo przedstawiona przez malarza. A Jezus nosi na szyi i rączkach koralowe ozdoby. – W średniowieczu używano koralu jako amuletu chroniącego dzieci przed urokami. Zastosowanie go w wyobrażeniach Dzieciątka Jezus w malarstwie końca wieku XV i w wieku XVI było – ze względu na czerwony kolor – symbolem Jego przyszłej męki, a także człowieczeństwa – czytamy na stronie parafii Czermna. Taki obraz Matki Bożej Czermneńskiej oglądali mieszkańcy parafii aż do przełomu wieków XVII i XVIII. Wtedy przemalowano go i u stóp Maryi pojawił się nieznany z imienia kanonik, który do dzisiaj klęczy ze złożonymi rękami. Jakby za karę zostawiony przez konserwatorów, że rękę na obraz podniósł. Dzisiaj w ołtarzu głównym starego kościoła zobaczymy tylko kopię cudownego wizerunku Wniebowziętej Madonny Apokalipsy. Został on przeniesiony do kościoła sanktuaryjnego, gdzie odbiera cześć od parafian i pielgrzymów.

Spalone szczudła

W XVIII wieku stary kościół rozbudowano. – Dodano wieżę i kaplicę boczną od strony północnej. We wnętrzu pojawiły się ośmioboczne filary, które sprawiły, że z jednonawowej świątyni zrobiła się trzynawowa – opowiada pani Anna. Pokazuje zabytkowe ołtarze boczne, kamienną chrzcielnicę, sztandary i feretrony, a także pieczołowicie haftowane ornaty i dalmatyki. Pośród sztandarów uwagę zwraca jeden z obrazem Czermneńskiej Pani ubranej w złocistą sukienkę. – Tak wyglądał obraz naszej Matki przed konserwacją i przywróceniem mu pierwotnego wyglądu. Złocistą sukienkę oczywiście zdjęto i dzisiaj znajduje się w sanktuarium jako wotum. Sztandar zaś został ufundowany przez miejscowych parafian w podzięce Maryi za uratowanie ich z wojennej pożogi – mówi pani Anna. Powojennym wotum jest także jeden z dzwonów, który znajduje się w dzwonnicy za prezbiterium starego kościoła. To, rzecz jasna, niejedyne wota znajdujące się w Czermnej. Większość z nich przeniesiono do nowej świątyni i znajdują się dzisiaj wokół cudownego obrazu. Najstarsze, jak pisze w kronice ks. Stefan Pawłowski, zabrał do Dukli cesarz Józef II, zaś inne – któryś z księży kazał spalić. – Chodzi o szczudła i kule, które znajdowały się na strychu kościoła. Piotr Witkowski 2 września 1932 roku zeznał, że widział owe szczudła i kule, które zostawiły kaleki uzdrowione w Czermnej. Jednak kiedy w 1913 roku gont zmieniano na blachę, strych z owych wotów uprzątnięto, je same zaś spalono – żałuje pani Anna. Te, które dzisiaj są w sanktuarium, pamiętają ludzi i otrzymane przez nich łaski z ostatnich stu lat.

Macie cudowną Matkę Bożą

Zachowały się jednak w różnych miejscach np. takie zapisy: w 1654 roku, gdy mróz ściął zasiewy, mieszkańcy Czermnej przez Matkę Bożą od głodu zostali ocaleni. Albo taki: w roku 1860, w czasie wojny pruskiej, szli żołnierze z Czermnej na plac bitwy. Byli to Józef Sarna, Michał Tyc, Szymon Gotfryfd i inni. Złożyli się w Krakowie na ofiarę i zamówili w Czermnej Mszę św. wotywną przed obrazem Matki Bożej „na tę intencję, żeby pod Jej przemożną opieką nie zginęli wśród boju, lecz wrócili szczęśliwie i zdrowo do domu rodzinnego”. Tak się też stało, a o tym że powrót był cudowny, świadczyło siedem kul, które utkwiły w plecaku jednego z żołnierzy. I jeszcze jeden, już z 1944 roku. Wiktoria Mazur zeznała, że jako młoda dziewczyna z innymi koleżankami pracowały przy okopach. Jednak ze względu na chorobę nóg niemiecki lekarz skierował je do roboty w kuchni. Tam spotkały Austriaków, którzy dowiadując się, że są z Czermnej, opowiedzieli dziewczętom swoją historię. „Nie wiecie, jaki macie skarb. Macie cudowną Matkę Bożą. W czasie I wojny światowej nasz szwadron szedł przez waszą wioskę na bitwę pod Gorlice. My tylko trzej – wskazał ręką na swoich kolegów – przyszliśmy do waszego kościoła. Leżąc krzyżem na posadzce, prosiliśmy tę waszą Matkę Bożą. Obiecaliśmy, że jeśli szczęśliwie wrócimy do domu, to przyjdziemy osobiście Jej podziękować”. Czy przyszli? „Prosić jest łatwiej, ale dziękować trudniej. Tak było i z nami, ale teraz po tylu latach los znów nas tu wszystkich trzech skierował i tylko jak przyjechaliśmy na front, od razu przyszliśmy do waszego kościoła podziękować za ocalenie, gdyż pod Gorlicami była straszna bitwa, a nam trzem udało się przeżyć”.

Jubileuszowe plany

Przewodniczka wskazuje też malowany strop świątyni, gdzie do nieba wstępuje Pan Jezus, a Maryję wiedzie tam anioł. Głowę trzeba jeszcze zadrzeć na zewnątrz świątyni, gdzie rosną prastare dęby, a największy z nich jest chyba rówieśnikiem kościoła. O ile dąb ma się dobrze od 500 lat, o tyle kościół już nie. – Kiedy przyszedłem tutaj 25 lat temu, świątynia była już mocno naruszona przez ząb czasu, a nawet groziło jej zawalenie. Owszem, była odnawiana, lecz na początku XX wieku wymagała już kapitalnego remontu, który trwa do dzisiaj, począwszy od fundamentów, aż po dach. Dzięki dotacjom z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz ofiarom parafian udało się wykonać najpoważniejsze prace. Miejscowi bardzo cenią sobie stary kościół, zwłaszcza ci, którzy w nim byli ochrzczeni i przyjmowali inne sakramenty. Kościół odwiedzają także pielgrzymi przy okazji nawiedzenia obrazu Matki Bożej w sanktuarium. A także wielu turystów. Z okazji 500-lecia świątyni zaplanowaliśmy 11 listopada uroczystą Mszę św. pod przewodnictwem bp. Andrzeja Jeża, a po południu sesję naukową poświęconą naszemu kościołowi na Szlaku Architektury Drewnianej Małopolski, cudownemu obrazowi Matki Bożej i historii parafii. Mam nadzieję i o to proszę Matkę Bożą, żeby te zamiary udało się zrealizować mimo epidemii koronawirusa – mówi kustosz sanktuarium ks. Stanisław Madeja. Jednak już teraz o jubileuszu będą mówić mieszkańcy Czermnej, regionu i turyści. W miejscowości i w całej gminie pojawiły się banery promujące wydarzenie. – A ponieważ udało się i w tym roku pozyskać środki na udostępnienie kościoła zwiedzającym, wielu gości z Polski i z zagranicy poznaje, jaki mamy skarb. Dzisiaj chociażby było polsko-holenderskie małżeństwo, które zachwycało się świątynią, że jest zadbana i można w niej poczuć zapach wieków – dodaje pani Anna.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg