Walka o szczerość

Kto czyta powieści François Mauriaca? Zmarły 50 lat temu jeden z najwybitniejszych pisarzy katolickich, genialnie ukazujący dylematy współczesnych mu chrześcijan, dziś pozostaje nieco zapomniany.

Czy przez pół wieku tak bardzo zmienił się świat? Może i tak. Bo przecież w dzisiejszych czasach to prawie nie do pomyślenia, by pisarz, dla którego chrześcijaństwo stanowi główne źródło inspiracji, otrzymał literacką Nagrodę Nobla. A co dopiero miałaby powiedzieć Akademia Szwedzka o kimś, kto twierdził: „W Kościele katolickim nie zagubiło się nic ze słów, które są duchem i życiem. (…) Za nic w świecie nie zrezygnowałbym z życia sakramentalnego, jakiego udziela mi Kościół rzymski, który istotnie jest dla mnie źródłem życia i którego uzasadnienie historyczne znajduję w najstarszych tekstach, w listach świętego Pawła”...

Konflikty ochrzczonej duszy

A jednak był taki czas, w którym właśnie autor tych słów został uhonorowany najważniejszym laurem w dziedzinie literatury. I nawet jeśli zdania te zapisał dekadę później, były one jedynie potwierdzeniem tego, co zajmowało go przez całe życie.

Mauriac otrzymał Nobla za „głęboką przejrzystość duchową i siłę artystyczną, którą ukazuje w swoich powieściach dramat ludzkiego życia”. Dodajmy, że był to przede wszystkim dramat chrześcijanina, bo – jak twierdzi tłumaczka Zofia Milewska – „żaden z pisarzy ani przed nim, ani po nim nie walczył tak gorąco o tego typu szczerość wewnętrzną, nie wnikał tak głęboko w konflikty duszy ochrzczonej, zrodzone ze ściśle katolickiej problematyki”.

Dylematy przedstawiane w powieściach François Mauriaca mają w dużym stopniu źródło w biografii autora. Wychował się w Bordeaux, w konserwatywnym środowisku katolickim. „W samych początkach udział woli nie był mi potrzebny do wierzenia, ponieważ urodziłem się w pewnej religii, ponieważ odkąd byłem w stanie cokolwiek obserwować i rozumieć, widziałem wokół siebie ludzi praktykujących, ponieważ religii tej uczono mnie jako wiedzy, której poznanie jest najważniejsze, i dlatego, że w wieku, kiedy wątpliwości nie mają do nas dostępu i wydaje się nam, że nasi rodzice, nasi nauczyciele posiadają wszelkie prawdy, ja nauczyłem się czcić i kochać tę religię, nie tyle dla niej samej, ile dla środków, jakie mi udostępniała, aby ustalić moje stosunki z Bogiem” – zapisał Mauriac w wydanej osiem lat przed śmiercią niewielkiej książeczce pod znamiennym tytułem „W co wierzę”. Pisarz stara się w niej – jak sam wyznaje – „możliwie najprościej i najbardziej naiwnie odpowiedzieć na pytanie: »Dlaczego pozostałeś wierny religii, w której się urodziłeś?«”. Cofa się więc do dzieciństwa i pokazuje, jak to, co otrzymał niejako w spadku od rodziców, przemienia się w świadomy wybór i relację.

Ciężkie okowy dzieciństwa

Ojciec, „wolnomyśliciel”, po którym Mauriac odziedziczył zdolności pisarskie, szybko osierocił chłopca, matka natomiast zaszczepiła w nim pobożność skłonną do skrupułów. Nic więc dziwnego, że jedynym prawdziwym zainteresowaniem przyszłego pisarza stała się sfera życia wewnętrznego, pełnego dramatycznych wyborów. W swoich powieściach poddawał to życie wielostronnej analizie.

Debiutował jednak jako poeta. Najpierw, w 1909 r., ukazał się jego tomik wierszy „Les Mains jointes”, a dopiero dwa lata później pierwsza powieść „Ciężkie okowy dzieciństwa”, surowo potem oceniana przez autora. Znalazło się w niej wiele fragmentów autobiograficznych, m.in. wątek przynależności głównego bohatera do ruchu społecznego Wiara i Miłość. W rzeczywistości chodziło tu o ruch Sillon, kierowany przez Marca Sangniera, który próbował pogodzić chrześcijaństwo z ustrojem politycznym zrodzonym w następstwie Rewolucji Francuskiej. Część idei tego ruchu potępił w 1910 r. papież Pius X w „Liście o błędach Sillonu”. Mauriac był wprawdzie związany z Sillonem zaledwie przez kilka miesięcy, ale wpływ postaci Sangniera (który zresztą podporządkował się Kościołowi i rozwiązał organizację) na życie pisarza był ogromny. „Sangnier był przede wszystkim mistykiem, zbyt mało się o tym mówi” – pisał po latach.

W późniejszych powieściach Mauriac odchodzi od autobiografizmu, jednak jego szczytowe dzieło, za jakie uchodzi dziś „Kłębowisko żmij” (1932), inspirowane było obrazem środowiska, z którego pochodził. Powieść ta ma formę wyznania głównego (bynajmniej nie pozytywnego) bohatera na łożu śmierci. „Choć niegodne to serce, trawione nienawiścią i skąpstwem, pełne wrogości dla swoich bliskich, chcę, abyście się nad nim ulitowali, aby poruszyło wasze serca” – pisze autor we wstępie.

Pokusa czy powołanie?

Współczucie jest bardzo istotną cechą pisarstwa Mauriaca. Na bohaterów jego powieści patrzymy bowiem nie tylko przez pryzmat ich czynów, ale ważne jest także wiele czynników, które doprowadziły do tego, że są tym, kim są. Wyróżnia to twórczość francuskiego pisarza na tle innych dzieł prozatorskich XX wieku.

„Według mnie kryzys powieści ma przyczyny metafizyczne, jest związany z jakąś koncepcją człowieka. (…) Niechęć do powieści psychologicznej wynika z pojęcia, jakie obecna generacja tworzy sobie o człowieku” – mówił Mauriac w wywiadzie udzielonym paryskiemu tygodnikowi „Express”.

Jego bohaterowie są ludźmi z krwi i kości, a pisarz poddaje ich bardzo wnikliwej analizie psychologicznej. Tak jest chociażby w powieści „Jagnię”, której bohater, Ksawery, nosi się z zamiarem wstąpienia do seminarium. W pociągu spotyka jednak Jana de Mirbel, który właśnie postanowił odejść od żony. Jan szantażuje młodego człowieka: wróci do rodzinnego domu, ale tylko pod warunkiem, że młodzieniec uda się tam razem z nim. Ksawery jest rozdarty, musi wybierać między służbą wielu ludziom a pomocą konkretnemu człowiekowi. „Nie wierzył w przypadek. To nie był przypadek, jeżeli na samym początku podróży, która decydowała o jego życiu, Bóg zezwolił, by uległ pokusie, zawsze tej samej, tej jego pokusie, którą nazywał »pokusą innych ludzi« – owemu niedającemu się opanować zainteresowaniu, jakie w nim budzili. I nie było też przypadkiem, jeśli zagłębiał się w ich sprawy, że zostawał w nie wplątany; widział ich, wyczuwał: nieznajomi przyciągali go nieodparcie”.

Pokusa czy powołanie? Na kartach powieści jasnej odpowiedzi nie otrzymujemy. Jej bohater idzie jednak za tym głosem, wkracza w dom państwa de Mirbel, przemienia go. Znacząco wpływa także na życie innych uczestników opowieści, m.in. miejscowego proboszcza. Śmierć Ksawerego w niejasnych okolicznościach, z pozoru bezsensowna, zostaje skojarzona ze śmiercią Chrystusa. „Posiadł wreszcie Tego, którego umiłował” – mówi Jan de Mirbel w ostatnich słowach książki.

Powrót do ufności

Choć sam Mauriac myślał, że dłuższy żywot od prozy fabularnej będzie miała jego publicystyka, zwłaszcza „Bloc-Notes”, stało się inaczej. Jego pamiętniki i eseje urzekają wprawdzie szczerością i prostotą przekazu, wynikającą przede wszystkim z pokory wobec czytelnika, ale w powieściach Mauriac zachwyca tym, jak głęboko potrafi wniknąć w dusze swoich bohaterów. Są oni przekonujący właśnie dlatego, że pisarz znał dobrze dramaty wiary, która nie jest drogą łatwą, ale – przeciwnie – pełną nieustannych wyborów i niebezpieczeństw.

Wątki autobiograficzne jeszcze bardziej uwiarygodniają te historie. Rok po „Kłębowisku żmij” autor wydał „Tajemnicę Frontenaków”. Pisał tę książkę po ciężkiej operacji. „Licząc się z możliwością śmierci, zapragnął złożyć hołd rodzinie, nie dopuścić, aby »Kłębowisko żmij«, bezlitosny obraz jego środowiska, pozostało jako pożegnanie” – twierdzi Zofia Milewska. Elementy biografii pisarza przenikają też do ostatniej powieści „Młodzieniec z dawnych lat” (1969) i jej drugiej, niedokończonej części, zatytułowanej „Maltaverne”, będącej rodzajem testamentu. Scena pożegnania głównego bohatera z matką zawarta w tym dziele ukazuje, że stosunki pisarza z własną rodzicielką pozostały do końca niezagojoną raną. Mimo to w słowach pożegnania odnajdujemy ewangeliczną pociechę: „Mamusiu, trzeba zapomnieć o tych słowach, którymi teologowie przywykli budzić trwogę, musisz odzyskać twą dawną ufność dziecka, wierzyć to znaczy wierzyć, że jesteśmy kochani tacy, jakimi jesteśmy; ale Ten, kto nas kocha, to nie jest Sędzia, którego ty sobie wyobrażasz, (…) i może to, co we własnym mniemaniu było w nas najgorsze, najbardziej wzruszy Boga”.

Odpowiedź matki jest równie wzruszająca: „Jaką ty mi ulgę przynosisz. Odzyskałam spokój. Jutro całym sercem przystąpię do Komunii, już dla mnie ostatniej, może będzie równie błoga jak pierwsza…”. Pisarstwo Mauriaca, choć ukazuje dusze uwikłane w dramaty, jednocześnie pełne jest tego pocieszenia, przynoszącego ulgę także czytelnikowi. Być może właśnie to najsilniej czyni go pisarzem chrześcijańskim. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg