Nadzieja w wierszu

Dobrze, że są poeci, którzy przypominają nam o istnieniu duszy. I że powstała książka, która twórczość tych poetów przybliża.

Czesław Miłosz pisał przed laty: „Czym jest poezja, która nie ocala/ Narodów ani ludzi?/ Wspólnictwem urzędowych kłamstw,/ Piosenką pijaków, którym ktoś za chwilę poderżnie gardła,/ Czytanką z panieńskiego pokoju”. Dziś wielu czytelników, a często i samych poetów, wzruszyłoby ramionami na te słowa noblisty. Poezja? Ocala? Poezja to przecież tylko gra słów, bezcelowe mnożenie odniesień do istniejących już tekstów albo, co najwyżej, wyraz rozpaczy wobec istnienia pozbawionego głębszego sensu – twierdzą niektórzy. A jednak okazuje się, że i dziś są poeci, którzy myślą inaczej; dla których słowo staje się miejscem poszukiwania prawdziwej nadziei. Janusz Nowak – krytyk i historyk literatury, wieloletni nauczyciel języka polskiego, sam zresztą także poeta – w swojej książce „Głód nadziei. Eseje i szkice o poezji współczesnej” przygląda się uważnie całej grupie takich autorów.

Kładka dla Syna Cieśli

Ta bardzo ciekawa pozycja, wydana właśnie w Bibliotece „Toposu”, imponuje już samym rozmiarem, który nie wynika bynajmniej z mnożenia słów czy tematów, ale jest owocem niezwykłej wnikliwości autora. Janusz Nowak poddaje gruntownej analizie twórczość wybranych przez siebie poetów, korzystając nie tylko z narzędzi filologicznych, ale również z ogromnej wiedzy teologicznej, która czyni jego interpretacje wierszy podwójnie ciekawymi. Interesuje go bowiem w poezji to wszystko, co odnosi ją do wieczności, a więc ostatecznie – do Boga. „[człowiek] potrzebuje Boga, jeśli ma sobie poradzić ze śmiercią, swym głównym wrogiem. W tym sensie nadzieja jest eschatologiczna albo jej nie ma wcale, bądź też jest podróbką jedynie – podbarwioną optymistycznie wydmuszką” – pisze, cytowany we wstępie do książki Nowaka, ks. prof. Jerzy Szymik, parafrazując myśl Benedykta XVI.

Takiej właśnie nadziei szuka autor esejów u poetów. Najwięcej miejsca poświęca twórczości takich autorów jak Wojciech Wencel, Przemysław Dakowicz, Feliks Netz, Krzysztof Kuczkowski, Barbara Gruszka-Zych czy Wojciech Kass. Warto zwrócić uwagę, że duża część tych twórców związana jest mocno z sopockim dwumiesięcznikiem „Topos”, a wszyscy wymienieni publikowali w nim swoje wiersze. Przez 27 lat istnienia „Topos” stał się jednym z najważniejszych pism literackich w naszym kraju, a dla tych, którzy w literaturze szukają wątków duchowych – najważniejszym. W książce Nowaka nie mogło więc zabraknąć namysłu nad twórczością poetów z tego kręgu. „Toposowcy są wrażliwi na »niepojęte słowa« i przekładają je na język zrozumiały dla współczesnego, stłamszonego przez żywioły współczesności odbiorcy, pomagając mu w odkrywaniu Sensu, w powrocie do świata opartego na ładzie, będącym dziełem Stwórcy. Autorzy (...) nie boją się głosić (...) prawdy odrzucanej przez ogarnięte »new age-ową« mentalnością elity. Że On na pewno pojawi się po raz drugi! Warto więc stać się »kładką, po której przejdzie Syn Cieśli«”. Ten ostatni cytat, zaczerpnięty z wiersza Krzysztofa Kuczkowskiego „Kładka”, dobrze oddaje zadanie stojące przed autorami, których twórczość układa się dziś w nowy nurt metafizyczny w polskiej poezji.

Tajemne źródła

Pierwszą część książki nie bez powodu spinają klamrą szkice poświęcone twórczości Wojciecha Wencla, którego śmiało można dziś uznać za najważniejszego przedstawiciela owego nurtu. Choć trzeba tu dodać, że Wencel pozostaje też w pewnym stopniu poetą „osobnym”. Nie jest związany ściśle z żadną grupą, jak choćby Toposowcy, a jego twórczość, zwłaszcza tę zawartą w trzech ostatnich tomach wierszy, wyróżnia głęboka refleksja z zakresu – jak to nazywa umownie Janusz Nowak – „historiozofii i teologii historii”. W tej samej części książki Nowak umieszcza także eseje o zbiorach wierszy Przemysława Dakowicza i Feliksa Netza, w których podejmowana jest podobna tematyka, jednak to Wencel jest tym, który najbardziej konsekwentnie drąży w swoich utworach temat polskości, sytuując go na planie wiecznym (znamienne, że jego ostatni zbiór wierszy nosi właśnie tytuł „Polonia aeterna”, czyli „Wieczna Polska”). Autor „Głodu nadziei” cytuje m.in. fragment wiersza „In hora mortis”, opublikowanego po raz pierwszy w „Gościu Niedzielnym” tuż po tragedii smoleńskiej. Wiersza, który – dodajmy – wzbudził wiele kontrowersji, zwłaszcza przez swój pierwszy wers:

Jeszcze Polska nie zginęła póki my giniemy póki nasi starsi bracia wędrują do ziemi tam tajemne biją źródła tryskają strumienie tam śmierć pada na kolana przed wiecznym istnieniem tam zabici w ciemnym lesie modlą się za nami (...)

Krytycy zarzucali Wenclowi „nekrofilski chory pasywizm”, nie zauważając, że przesłanie tego wiersza sięga znacznie dalej niż śmierć. Tyle że aby odczytać te sensy, trzeba wspiąć się na poziom wiary. To właśnie czyni Nowak, pisząc trafnie: „Anaforyczne TAM, sygnalizujące eschatologiczną symbolikę ziemi (grobu wykopanego w ziemi) i mistyczną energię tajemnego procesu, w wyniku którego obumierające ziarno wyda plon obifty, staje się swoistym drogowskazem dla polskiego poety: TAM, w tych dołach, pod ziemią (...) twórca, który chce dać świadectwo, powinien szukać inspiracji i natchnienia. »Tryskające STAMTĄD strumienie« są najczystszym i najbardziej ożywczym napojem dla poety, substancją pozwalającą usunąć toksyny kłamstwa, relatywizmu, zdrady, podłości. Poeta ma być blisko ziemi (...), bowiem w jej wnętrzu, w sferze podziemnej, dokonuje się najbardziej upragniony i wytęskniony przez ludzi akt przeistoczenia ohydy i traumy śmiertelnego rozpadu w zalążek odrodzenia i zmartwychwstania”.

Żeby Go zobaczyć

Tylko pozornie na przeciwnym biegunie niż utwory Wencla znajdują się wiersze Barbary Gruszki-Zych, którym również poświęca Nowak w swojej książce dwa eseje. Dziennikarka „Gościa Niedzielnego” w twórczości poetyckiej zaprasza nas na swój – posłużmy się tytułem jednego z tomików – „Teren prywatny”. To poezja relacji najbliższych, nieraz tak intymnych, że wiele wierszy wydaje się przeznaczonych do czytania jedynie szeptem. A jednak, jak słusznie zauważa autor „Głodu nadziei”, poetka „posiada rzadko spotykaną umiejętność wykorzystywania konceptów do odsłaniania głębokich sensów ukrytych pod zwyczajnymi, codziennymi, wręcz banalnymi sytuacjami. (...) Każda, najdrobniejsza i najskromniejsza nawet sytuacja może zostać odczytana jako epifania, objawiająca Sens w nagłym iluminacyjnym wybuchu »wiersza-błysku«” – pisze Janusz Nowak, jako dowód przedstawiając króciutki wiersz z tomu „Ostatnie śniadanie”:

wiatr wygładza ślady na piasku nóż w maselniczce

Zdaniem badacza jednym z ważnych elementów tej poezji jest zderzanie „wzniosłości z przyziemnością”. Zapewne to m.in. ten fakt, mimo diametralnej odmienności poetyk, pozwala Nowakowi postawić wiersze autorki „Koszuli przed kolana” obok twórczości autorów takich jak Wencel czy Dakowicz. To, co u nich rozgrywa się na płaszczyźnie wspólnoty (choć oczywiście nie tylko, bo nie można zapominać, że obaj poeci pięknie też piszą o swoim mikrokosmosie), Gruszka-Zych przenosi do sfery prywatnej. A jednocześnie jej wiersze są przecież także – jak pisze Nowak – odzwierciedleniem „uniwersalnego losu ludzkiego”, co widać zwłaszcza w drugim ze wspomnianych esejów, poświęconym „rozmyślaniom eschatologicznym” Barbary Gruszki-Zych. Kiedy poetka pisze:

przedzierasz się przez siebie żeby Go zobaczyć

– dostrzegamy, że to liryka dotykająca najgłębszych tajemnic ludzkiej duszy. „Wszechobecne w naszych czasach zjawisko lekceważenia duszy, »niebrania jej pod uwagę«, prowadzi do zagubienia się człowieka w nieprzyjaznym dla niego, chaotycznym świecie” – pisze celnie Janusz Nowak. Dobrze więc, że są poeci, którzy o istnieniu duszy nam przypominają. Dobrze też, że powstała książka, która twórczość tych poetów przybliża.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg