Nie możemy ferować wyroków

– Pokazujemy bohatera z przypadku. Bohatera, który nie chce nim być – mówi Anna Kazejak, reżyserka filmu „Cudak”.

EDWARD KABIESZ: Co Panią skłoniło do odejścia od współczesności i podjęcia tematu historycznego, jakim jest Holokaust?

ANNA KAZEJAK: Ta zmiana wydaje mi się istotna, ponieważ świat bardzo się zmienił. Pandemia nam pokazała, jak zaskakujące potrafi być życie. Wydaje mi się, że filmy historyczne potrafią lepiej opisać pewne sytuacje, które teraz nam się wydarzają. Po prostu życie wyprzedza scenariusze, które nie potrafią opisać tego, co się wokół nas dzieje – albo opisy te są niedoskonałe. A takie sięganie wstecz czy imaginacja tego, co mogłoby się wydarzyć, paradoksalnie mówi więcej niż opis aktualnej rzeczywistości. Drugim powodem był fakt, że otrzymałam propozycję zrobienia tego filmu. To nie jest obraz, który sama wymyśliłam. Ta historia bardzo mnie poruszyła, poczułam, że uderza w moje osobiste struny. Bohaterami są artyści, muzycy. Ja ich rozumiem. Dlatego zabrałam się do roboty.

Otrzymała Pani gotowy scenariusz?

Nie. Dostałam tylko krótką relację świadka wydarzeń wojennych. Było to podstawą scenariusza napisanego przez Marka Kreuza.

Czyli scenariusz oparto na faktach.

Został zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Natomiast rozwiązania dramaturgiczne wywyśliliśmy.

Temat Holokaustu budzi wiele kontrowersji. Zdarzają się filmy podchodzące do problemu w sposób jednostronny. Pani w swoim filmie przedstawia uwarunkowania, w jakich przyszło działać bohaterowi, którego postawa w czasie rozwoju wydarzeń ewoluuje.

Prawdziwy bohater filmowy musi przechodzić pewną przemianę. My pokazujemy bohatera z przypadku. Bohatera, który nie chce nim być. On podejmuje określone decyzje z powodów partykularnych.

Na początku jest przecież antysemitą.

Ale nie jest to jakiś głęboki antysemityzm. To jest raczej zazdrość, że komuś lepiej się powodzi, ktoś ma więcej pracy. Powiedział pan, że czasem te filmy są jednostronne. Ale my nie jesteśmy w stanie pokazać całej złożoności tamtej sytuacji i tamtych wyborów. Możemy skupić się na pewnym wyimku tych zdarzeń. My skupiamy się na bohaterze, który ratuje kogoś wbrew swojej woli – przynajmniej na początku. W tamtym czasie nie wszystkie postawy Polaków były przecież heroiczne. Skoncentrowaliśmy się na historii pozytywnej, ale musimy pamiętać, że byli ludzie, którzy denuncjowali Żydów.

Jednak w tym filmie też widzimy zróżnicowane postawy. Są tu zwykli ludzie, Niemcy i żona Cudaka, która niechętnie podchodzi do jego decyzji.

Są ludzie, którzy chętnie pozbyliby się tego problemu. Reakcja żony jest bardzo naturalna. To taka kobieca reakcja, wynikająca z pragnienia, by chronić dziecko, najbliższych. Nie chce podejmować ryzyka, stara się przekonać męża, by myślał o rodzinie, skoncentrował się na tym, co w jej mniemaniu najważniejsze. Ale dla niego żydowski skrzypek też staje się kimś bliskim. W jakimś sensie jego lustrzanym odbiciem, bo też ma rodzinę, którą mu odebrano. Cudak jest prostym człowiekiem, ale na poziomie emocjonalnym bardzo wrażliwym.

Michał Rogalski, reżyser „Ciotki Hitlera”, powiedział, że odpowiedzialność za swoją postawę można rozpatrywać wyłącznie w kategoriach indywidualnych.

Michał ma absolutnie rację. Teraz, z perspektywy czasu, trudno nam oceniać ludzi, którzy znaleźli się w tak dramatycznych okolicznościach. Takie uproszczenia czy uogólnienia, jakie w dyskursie społecznym starają się prowadzić politycy, powinny być piętnowane. Delikatnie mówiąc, jest to niefortunne, bo nikt z nas nie znajdował się w butach tamtych ludzi, nie przeżywał takich dylematów i nie stawał przed takimi wyborami. Ludźmi powodowały różne rzeczy. Strach, chęć ochrony swoich najbliższych. Patrząc wstecz, nie możemy mówić, że jedni byli wyłącznie tchórzami, a inni wyłącznie bohaterami. Nie możemy ferować tak łatwo wyroków na ludzi, których nie znaliśmy i o których nie wiemy, w jak dramatycznych sytuacjach musieli podejmować decyzje. Mój film też pokazuje bohatera bardziej złożonego, który wymyka się jednoznacznej ocenie.

Najczęściej do tej pory w filmach pojawiało się getto warszawskie, tym razem jest to getto w małym mieście. Gdzie kręcono rozgrywające się tam sceny?

Zależało nam, by nie pokazywać po raz kolejny historii z warszawskiego getta. Zdjęcia, podobnie jak inne plenery, powstały w Lublinie, a pozostałe sceny w Warszawie.

Czy w swoim następnym filmie wróci Pani do współczesności?

Teraz pracuję nad filmem również związanym z Holokaustem – też będzie rozgrywał się w getcie i też nie będzie to getto warszawskie. Wiele innych ciekawych historii działo się przecież w całej Polsce. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama