Filmy wszech czasów: Zakochany Szekspir

Wiele hałasu o nic? Wiele Oscarów za nic?

Bywały takie głosy. Spekulowało się przecież, że owe siedem statuetek, które ten nakręcony w 1998 roku przez Johna Maddena film zgarnął, było „kupionych” lub „załatwionych” przez obrotnych Weinsteinów z wytwórni Miramax. A jednak oglądany po latach „Zakochany Szekspir” się broni. Przede wszystkim zaś bawi, a i ewidentnie bawili się jego twórcy - żonglując nawiązaniami do różnych sztuk Szekspira, czy mrugając, co jakiś czas okiem, do współczesnego widza.

Leżący niemal jak na kozetce Will Shakespeare (Joseph Fiennes), zwierzający się ze swych problemów, przywodzi na myśl człowieka, który właśnie znalazł się w gabinecie psychoanalityka.

A ci wszyscy ludzie podrzucający mu pomysły na sztuki, wciskający swoje teksty? Czyż nie są jak początkujący, hollywoodzcy scenarzyści, próbujący szczęścia i szukający swojej szansy, bo oto natknęli się gdzieś na słynnego aktora, czy producenta?

A Lord Wessex, grany przez Colina Firtha, który wspomina, że ma co prawda plantację w Wirginii, ale nie podejrzewa, by kolonizatorzy mieli zostać tam dłużej niż 4 lata. Jak dobrze wiemy, zostali na dobre i do dziś po drugiej stronie Atlantyku króluje język angielski…

Takich dowcipnych epizodów jest w tym filmie, rzecz jasna, dużo, dużo więcej. Zwłaszcza tych ukazujący los aktora, artysty, co jak wiem, zawsze podoba się Akademii. Ale są też wspomniane wcześniej odniesienia do sztuk barda z Avonu. Cały film zdaje się być swoistą wariacją na temat „Romea i Julii”, choć, paradoksalnie, najlepiej wychodzą tu sceny i sekwencje ukazujące „Wieczór Trzech Króli”, a więc utwór napisany na specjalne życzenie królowej (Judi Dench!), na… święto Trzech Króli.

Zresztą królowa, w finale, odegra niebagatelną rolę. Rozwiąże wszystkie problemy bohaterów, których jest tu bezliku. I problemów i bohaterów, a w tych ostatnich wcielają się m.in. Ben Affleck, Geoffrey Rush, Imelda Staunton, Tom Wilkinson, Simon Callow, czy wreszcie, nagodzona Oscarem dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, Gwyneth Paltrow. A więc istna rewia gwiazd. Plus Paltrow, co do której do dziś toczą się spory, czy rzeczywiście na przełomie wieków była tak dobrą aktorką, że dostawała najlepsze role („Emma” się kłania), czy po prostu, tak mocno ją promowano? 

To już muszą Państwo rozsądzić sami. Zygmunt Kałużyński pisał o niej enigmatycznie: „chłodna, elegancka, lecz zdecydowana – dziewczyna roku 2000”.

*

On-line film jest dostępny m.in. w Canal+, iTunes, czy Rakuten.

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

W weekend w tv i na VOD: Zakochany Szekspir

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama