"Moja miłość" - nasza wiara

Po raz kolejny prawdą okazuje się mądrość Tertuliana, który w II wieku pisał, iż „krew męczenników jest zasiewem Kościoła”.

Na ekrany naszych kin oglądać możemy bardzo ciekawy, chrześcijański film, opowiadający o życiu Rachel Joy Scott – pierwszej ofiary tragicznej strzelaniny w Columbine High School, podczas której, w 1999 roku, zginęło 13 osób.

Nie ukrywam, po pierwszych 10 minutach projekcji miałem ochotę ją… zakończyć. Najpierw twórcy, na siłę, starają się robić taki cool-cool-cool i joł-joł-joł młodzieżowy american-High-School-film, by po chwili (bardzo nieudolnie, naiwnie) pokazać trzymająca się za ręce, rozmodloną rodzinę.

Siła wiary, moc modlitwy, mistyka rodzinności… – wszystko to pięknie brzmi, ale opowiedzieć o tym obrazem, ukazać na ekranie tak, by widzowie mogli to poczuć i w to uwierzyć. To już jest sztuka, która reżyserowi, Brianowi Baugh’owi, się nie udała. Ale (zaznaczam!) tylko na początku.

Później bowiem film zaczyna się rozkręcać, a od momentu, w którym pojawia się w nim wątek bezdomnego chłopaka, któremu główna bohaterka stara się pomóc, ogląda się go z coraz większym i większym zainteresowaniem.

Może to dlatego, że „ubodzy są świętymi Boga”? Nie wiem. Prawda jest jednak taka, że dopiero gdy na ekranie pojawi się, znajdujący się na życiowym zakręcie Nathan (w tej roli świetny Ben Davies, znany np. z filmu „War Room”), film „nabierze rumieńców”, a Rachel doświadczy, poczuje, uświadomi sobie, czym tak naprawdę jest i powinna być chrześcijańska miłość i troska o bliźniego. Że czasem nie trzeba wiele. Wystarczy drobny gest, dobre słowo, modlitwa, wyciągnięta pomocna dłoń…   

„Moja miłość” pięknie to wszystko pokazuje. Uczy, też jak zacząć. Jak zrobić ten pierwszy krok, na który czekają nie tylko nasi bliscy-potrzebujący (pisząc te słowa myślę o pani Ewie błąkającej się w okolicach bytomskiego rynku), ale i sam Chrystus. Bo jestem przekonany, że i On czeka, zastanawiając się: - Kiedy się odważy?

Rachel (mimo wielu rozterek i zwątpień) się odważyła. Dowiodła swoimi czynami, że Bóg nie jest tylko jakimś przestarzałym konstruktem kulturowym - jak mówi jedna z postaci w filmie - ale realną, działającą w świecie Siłą. Kimś, kto chce naszego dobra i tego, byśmy dobro czynili.

Oparty na faktach film zmierza ostatecznie do znanego nam z mediów, tragicznego finału. Ale postawa Rachel, to czego dokonała, inspiruje do dziś (po raz kolejny prawdą okazuje się mądrość Tertuliana, który w II wieku pisał, iż „krew męczenników jest zasiewem Kościoła”).

KONDRAT-MEDIA Moja Miłość - oficjalny zwiastun filmu

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.