Oscary

Sekrety największej nagrody filmowej.

W najbliższy weekend, w nocy z niedzielę na poniedziałek, czeka nas 91. ceremonia wręczenia Oscarów. Nagród najbardziej pożądanych, a jednocześnie budzących największe chyba kontrowersje.

Wielbiciele X muzy od dekad spierają się o to, czy Oscary to święto kina, czy targowisko próżności. Stylowa gala, czy nudna do bólu, poprawnie polityczna impreza, na której nagradza się dzieła mało oryginalne, czy - po prostu - wtórne.

Ostatnio na naszym rynku wydawniczym pojawiła się bardzo ciekawa publikacja dotycząca Nagród Akademii, napisana przez Katarzynę Czajkę-Kominiarczuk. Pisarkę i przede wszystkim blogerkę (Zwierz Popkulturalny to właśnie ona).

Jej „Oscary – sekrety największej nagrody filmowej” to bardzo przystępna, napisana z ogromnym polotem książka, w której aż roi się od oscarowych historii, anegdot i faktów, uzupełnionych jednak także o komentarz autorki (jak na blogerkę przystało, nie kryje się w własnymi przemyśleniami, emocjami, czy sympatiami. I bardzo dobrze! Bo dzięki temu również czytelnik bardziej angażuje się w lekturę, a przy okazji naprawdę dobrze bawi).

Cóż, zabawnych wydarzeń w historii oscarowych gal nie brakowało. Do historii przeszedł np. fałszujący Antonio Banderas, śpiewający utwór z „Dzienników motocyklowych”, który został chwilę później „podszkolony” przez autora kompozycji. Wykonanie Banderasa „było tak słabe, że odbierający statuetkę kompozytor piosenki zaśpiewał poprawnie kilka taktów, kiedy dziękował za Oscara”.

I choć w ostatnich latach z ceremoniami zdecydowanie jest „coś nie tak” (słabsi prowadzący, spadająca oglądalność, coraz większa krytyka mediów i internautów), to jednak „obok taśmy filmowej czy pudełka popcornu oscarowa statuetka to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli nie tylko amerykańskiego kina, ale kina jako takiego. Siła Oscara tkwi w skojarzeniach jakie przywołuje – z sukcesem i prestiżem. Jeśli pytamy ambitnych młodych aktorów o ich marzenia, to na pewno padnie pytanie, czy marzy im się Oscar, a nie Złota Palma. Nawet jeśli z punktu widzenia rozwoju czy historii kinematografii nagroda przyznawana w Cannes ma większe znaczenie niż nagroda Amerykańskiej Akademii” – zauważa Czajka-Kominiarczuk.

I snuje swoją opowieść dalej, wspominając m.in. o filmach i twórcach, którzy, dziwnym trafem, Oscara nigdy nie otrzymali; o „polskich” Oscarach; o podziękowaniach (tych najdłuższych, najdziwniejszych, czy najchętniej oglądanych w serwisie Youtube) oraz o Meryl Streep (bądźmy szczerzy: „nie tyle najczęściej wygrywa Oscary, ile najczęściej znajduje się na liście przegranych”).

Pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli kina i tych, którzy regularnie zaglądają do naszego portalowego działu Filmy wszech czasów

Oscary   Prayitno / CC 2.0 Oscary
Tu pamiątkowe, udające tylko te prawdziwe. Zdjęcie z jednego z hollywoodzkich gift shopów

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.