List do patomorfologa

Tom Tomskiej jest niezły? Jest świetny! Choć na pierwszy rzut oka niełatwy.

„Matka” i „Matka (II)” Mariana Kisiela - dwa utwory poetyckie, które zrobiły na mnie chyba ostatnio największe ważenie. W tym pierwszym tytułowa bohaterka „niknie zagubiona w łóżku. Płacze i jest nieznośna”. W tym drugim jest już po wszystkim. Już nie ma jej wśród żywych. Czasem tylko przyśni się poecie. W przeciwieństwie do jego ojca. Stąd też finałowa prośba do matki: „Więc powiedz mu, leniowi, niechże wpadnie we śnie. Ma całą wieczność aby być z innymi”.

W podobnej konwencji, podobnej tematyce poświęcony jest, wydany niedawno nakładem Znaku, tomik poetycki Justyny Tomskiej, noszący osobliwy tytuł „List do patomorfologa”. Śmierć ojca i odchodzenie matki. Oto co dominuje w wierszach tej poetki. Ale przecież nie tylko, czego ewidentnie nie zauważyło pewne wydawnictwo, które odpisało:

że jednak nie wydadzą.
Napisali:
Tom Tomskiej jest
niezły, ale można odnieść
wrażenie, że na ziemi tylko
śmierć i choroby.
A pan,
jakie pan ma przemyślenia z tej naszej
wspólnej
podróży?

- czytamy w „Piątym liście do patomorfologa”. Czytamy i uśmiechamy się, bo przemyślenia dotyczące tej „naszej wspólnej podróż” przez życie, możemy mieć bardzo podobne. A jednocześnie nie zgadzamy się z opinią owego wydawnictwa, bo w tomie Tomskiej przecież nie tylko „śmierć i choroby”, a dużo, dużo więcej.

Wszystko? „Napisali że w wierszach noblistki jest / wszystko. To wszystko mnie przekonało” – ironicznie zauważa autorka w utworze „Formuła de Lux”, w którym tłumaczy dlaczego sięgnęła akurat po te, a nie inne wiersze, do głośnego czytania schorowanej matce. A więc… poezja i marketing.

A dalej? A wcześniej? No właśnie.

Cała nasza współczesność wyłania się z jej wierszy. Ze wszystkimi tymi nowinkami technicznymi („objawienia” z www.sielskiezycie.org; porady psychoterapeutki na Skyp’ie), a co za tym idzie, z niezliczonymi absurdami dnia codziennego, które z perspektywy szpitalnego łóżka dziwią i śmieszą jeszcze bardziej. Przykładem wiersz „Rocznica pierwszego umierania”. Matka leży pod respiratorem, tymczasem dzwoni do niej telemarketer sieci komórkowej i od razu startuje z super-ofertą za przedłużenie abonamentu: dwa razy tyle internetu za tę samą cenę + muzyczny serwis Tidal za darmo!

I tak to się kręci. Tak to się wszystko splata ze sobą w tym tomiku – świetnym poetyckim debiucie Justyny Tomskiej.

„List do patomorfologa” - naprawdę warto przeczytać.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama