Wolę iść w góry

Są takie miejsca, w których z przypadkową osobą możemy całą noc przegadać o życiu. Miejsca, gdzie nie męczy cywilizacja, gdzie ludzie szukają czegoś więcej niż medialnej papki.

W pierwszych dniach wakacji, w malow­niczo położonej miejscowości Pa­sterka niedaleko Kudowy-Zdroju, odbyła się pierwsza edycja Festiwa­lu Sztuk Niebanalnych „Pasterskie Anioły”, dedykowanego miłośni­kom gór i podróży. Obok głównego motywu, czyli piosenki turystycz­nej, pojawiła się muzyka alterna­tywna, modyfikująca brzmienia dobrze znanych utworów z gatun­ku poezji śpiewanej. Przez trzy dni wystąpiło kilkanaście znakomitych zespołów. Uzupełnieniem były warsztaty muzyczne i kabaretowe, wystawy, pokazy slajdów i filmów podróżniczych. Można też było spróbować swych sił w konkursie wykonawców. Kim są ludzie słu­chający muzyki, której na co dzień nie usłyszymy w żadnym komer­cyjnym radiu ani telewizji?

Więcej niż piwo i kiełbaski
Na takiej imprezie raczej nie ma ludzi przypadkowych. Już samo do­tarcie do Pasterki, miejscowości, do której nie dojeżdża żaden au­tobus, stanowi pewne wyzwanie. Przybywają więc ci, którym się chce po coś sięgnąć. Nie konsumu­ją tylko tego, co mają podane. Mu­zycy, inżynierowie, nauczyciele, sportowcy, studenci, cały przekrój społeczny. Ludzie w każdym wie­ku. Charakteryzuje ich jednak to, że mają pasję. Na festiwalu takim jak „Pasterskie Anioły” odnajdują poczucie jedności.

cytryna70 Chwila Nieuwagi "Pedziała mi matka"

– To, że nie ma nas w mediach, wcale nie oznacza, że jesteśmy bandą nawiedzonych ludzi biegających po górach – mówi Wojciech Heliński, od 20 lat zajmu­jący się animacją kultury na ziemi kłodzkiej. – Tu czujemy, że jesteśmy sporą grupą. Mamy świadomość, że większość rzeczy, które pokazu­jemy, funkcjonuje poza oficjalnym nurtem medialnym. Ci wykonawcy dysponują zazwyczaj skromnymi funduszami, a po drugie – są to po­dobno rzeczy mało popularne. Kiedyś faktycznie wydawało się nam, że jest nas zaledwie garstka zapa­leńców. Ale okazuje się, że w Polsce jest dużo ludzi, którzy chcą czegoś więcej. Nie tylko piwa, kiełbasek i festynu.

Wyrzuciłem telewizor
Dlaczego w takim razie poezji śpiewanej, piosenki turystycz­nej i niebanalnej muzyki nie ma w mediach? Bo w mediach jest to, co się dobrze sprzedaje. Dobrze, czyli w masowej ilości. A słuchacze piosenek poetyckich i turystycz­nych nie są klientami masowy­mi.

– Nie ma tych wykonawców, bo są układy – mówi, nie do końca żartując – Wojciech Szymański, je­den ze współorganizatorów. – Trze­ba też zauważyć, że dziś to media kształtują gusta. Nie puszcza się takiej muzyki, bo ludzie jej nie słu­chają, a nie słuchają jej, bo nikt jej nie puszcza. To zamknięte koło. Myślę jednak, że dzięki internetowi jest szansa, by częściowo przerwać ten dyktat mediów. Ludzie sami za­czynają sobie wybierać, czego chcą słuchać. Polecają sobie piosenki na portalach społecznościowych. I tak jeden od drugiego zarażają się tą muzyką.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Więcej nowości

Reklama