Pytania zadawane Stwórcy

Po śmierci Gustawa Herlinga- -Grudzińskiego Jan Paweł II poprosił o sprowadzenie do Watykanu wszystkich jego dzieł. Kim był zmarły dwadzieścia lat temu autor „Innego świata”?

Jego życiowym doświadczeniem można by obdzielić kilka osób, a i tak za każdym razem byłby to materiał na powieść sensacyjną. Śledząc wojenne losy pisarza, a zwłaszcza historię jego pobytu w obozie w Jercewie, kręcimy z niedowierzaniem głową. Jak pisać o tak niewyobrażalnym, granicznym doświadczeniu, któremu poddany został człowiek w sowieckim łagrze? Gustaw Herling-Grudziński znalazł na to sposób. W swoim najsłynniejszym dziele, „Innym świecie”, poddał obozową rzeczywistość chłodnej, rzeczowej analizie. I wyszedł z tej próby obronną ręką. Ale było to możliwe tylko dzięki wielkiemu pisarskiemu talentowi, którego dowiódł także swoją powojenną twórczością, pozwalającą zaliczyć go w poczet najwybitniejszych polskich pisarzy XX wieku.

Młodzieńcze poszukiwania

Ów talent ujawnił się już w dzieciństwie. Pierwsze reportaże Herling-Grudziński pisał jeszcze jako gimnazjalista. Urodzony w 1919 r. pisarz pochodził ze spolonizowanej, ale wyznającej judaizm rodziny żydowskiej. Dorastał w Kielcach i niedalekim Suchedniowie, gdzie jego ojciec Jakub nabył duży młyn i dom. Gustaw studiował filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Prawdopodobnie w czasie studiów zbliżył się do katolicyzmu i przyjął chrzest. Był wtedy związany z grupą niewiele starszego krytyka Ludwika Frydego. Atmosfera ówczesnych dyskusji, wspólne lektury kardynała Newmana czy Jacques’a Maritaina mogły wpłynąć na decyzję młodego pisarza.

Dalsze losy jego życia wyznaczyła wojna. Paradoksalnie ofiarami komunizmu często stawali się ludzie o lewicowej przeszłości. Tak było i w przypadku Grudzińskiego. Przedwojenny sympatyk Polskiej Partii Socjalistycznej, który przeżył wcześniej młodzieńczą fascynację komunizmem, w październiku 1939 r. stał się założycielem Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej. Podczas próby przedostania się z Grodna na Litwę w marcu 1940 r. został aresztowany (wynajęci przemytnicy byli, jak się okazało, na usługach NKWD), a następnie skazany na pięć lat pobytu w obozach.

Ręka w ogniu

Przez więzienia w Witebsku, Leningradzie i Wołogdzie trafił do łagru w Jercewie, gdzie czterdziestostopniowy mróz, głodowe porcje żywności i katorżnicza praca w lesie dziesiątkowały więźniów. Najgorsze było jednak łamanie ich psychiki, co Grudziński doskonale opisał w „Innym świecie”. Pokazał też, jak różne są sposoby radzenia sobie z nieludzką rzeczywistością. Jeden z bohaterów, uwięziony za to, że po pijanemu strzelił do portretu Stalina, uwierzył w to, że naprawdę zabił radzieckiego przywódcę. Inny, aby nie pracować dla oprawców, codziennie opalał sobie rękę nad ogniem.

Sam pisarz próbował – bez powodzenia – uciec z obozu. Zwolniony został dopiero w 1942 r., po głodówce protestacyjnej, której przebieg również szczegółowo przedstawił na kartach książki. „Inny świat” ma bowiem charakter świadectwa napisanego z wielką dbałością o detale. Dzięki temu opisywana przez autora rzeczywistość niemal zjawia się przed naszymi oczami. „Spośród wielu książek, jakie czytałem na temat przeżyć ofiar więzień i obozów sowieckich, »Inny świat« Gustawa Herlinga-Grudzińskiego zrobił na mnie największe wrażenie i jest najlepiej napisany. Posiada on bardzo rzadko spotykaną siłę prostego i żywego opisu i jest rzeczą zupełnie niemożliwą zakwestionować w jakimkolwiek miejscu jego prawdomówność” – napisał o książce Herlinga brytyjski filozof Bertrand Russell.

Po wyjściu z obozu udało się pisarzowi przyłączyć do armii Andersa. Walczył m.in. pod Monte Cassino. Gdy skończyła się wojna, wybrał los emigranta. Był zatrudniony w Radiu Wolna Europa w Monachium. W 1955 r. ostatecznie osiadł w Neapolu. Tu poślubił Lidię, córkę włoskiego filozofa Benedetto Crocego. Było to jego drugie małżeństwo. Pierwsza żona, Krystyna z d. Stojanowska, którą poznał w Iraku, popełniła samobójstwo w 1952 r. Pisarz bardzo mocno przeżył tę stratę. „Mnóstwo piłem, musiałem pracować, ale mnóstwo piłem” – wyznał później w „Dzienniku pisanym nocą”. Z zapisków wynika też, że jego myśli długo jeszcze krążyły wokół pierwszej żony. Także wtedy, gdy był już mężem Lidii.

Opowieść w opowieści

„Dziennik pisany nocą” prowadził przez ponad dwadzieścia lat. Była to twórczość niejednorodna. Literatura piękna najwyższej próby mieszała się w niej z rozważaniami na tematy historyczne, estetyczne i moralne. Teksty ukazywały się najpierw na łamach „Kultury”, a potem były wydawane w kolejnych tomach składających się na opus magnum pisarza. Wbudowywał w nie także swoje opowiadania – czasem w formie zalążkowej, a czasem jako skończone dzieła.

W opowiadaniach Herlinga-Grudzińskiego zwraca również uwagę ogromna wrażliwość na szczegół, połączona dodatkowo z pasją badacza historii, a także szkatułkowa kompozycja tekstów, „opowieść w opowieści”, rodząca się ze studiowania dawnych dokumentów. Stare historie ożywają w opowiadaniach, wtopione najczęściej we włoski krajobraz, odtworzony z najdrobniejszymi detalami. Pisarz dba także o stworzenie możliwie pełnego portretu psychologicznego swoich postaci.

Jednym z najbardziej znanych jego opowiadań jest „Wieża”, w której podejmuje problem cierpienia i samotności. Misternie skomponowana opowieść ma trzech bohaterów: jednym jest prawdopodobnie sam autor, żołnierz wojsk alianckich, który latem 1945 r. udaje się na urlop do małego domku w Aoście, w Piemoncie. Natrafia tam na książkę Franciszka Ksawerego Maistre’a „Trędowaty z miasta Aosty” opisującą losy chorego Lebroso, mieszkającego samotnie w wieży. Książka opatrzona jest licznymi komentarzami nauczyciela, który wcześniej mieszkał w tym samym domku. Narrator zaczyna interesować się zarówno losami Lebroso, jak i nauczyciela. Niczym detektyw zbiera informacje o ich życiu. Trędowaty i nauczyciel przyjmują różną postawę wobec cierpienia i otaczającego ich świata. Mimo to losy obu tych postaci okazują się do siebie bardzo podobne i przywołują na myśl historię biblijnego Hioba.

Pisanie jak modlitwa

W Polsce niemal przez cały PRL Grudziński był objęty zakazem druku. „Inny świat” docierał do czytelników w kraju tylko przez drugi obieg. W początkach 1996 r. pisarz zerwał współpracę z paryską „Kulturą”, odmawiając żądaniu Jerzego Giedroycia, by wykreślić z odcinka „Dziennika” ostrą opinię o sytuacji w postkomunistycznej Polsce. Krytyczny także wobec instytucjonalnego Kościoła, był jednak człowiekiem poszukującym Boga i poważnie traktującym chrześcijaństwo. „Każde autentyczne pisarstwo przybiera w końcu postać modlitwy. Modlitwy pojętej bardzo szeroko, powiedzmy: równoznacznej z zadawaniem pytań Stwórcy. Autentyczny pisarz jednak – wierzący lub nie, na klęczkach i z pochyloną kornie głową lub wyprostowany i z błyskiem wyzwania w oczach – nie powinien mieć świadomości, że w jego głosie modlitwa płynie niby podziemny strumień, raz dosłyszalny wyraźnie, raz przytłumiony czy zupełnie głuchy. Kiedy taką świadomość posiada, modlitwa staje się formą literatury, przeważnie kiepskiej literatury” – zanotował w „Dzienniku pisanym nocą”.

Miał ogromny szacunek dla Jana Pawła II, a sam papież też wysoko cenił jego twórczość i – jak opowiada Stefan Frankiewicz, ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej w latach 90. – bardzo chciał się z nim spotkać. Niestety, nie udało się. Gustaw Herling-Grudziński zmarł 4 lipca 2000 r. Frankiewicz wspomina, że po śmierci pisarza papież poprosił o sprowadzenie do Watykanu wszystkich jego dzieł. „Wielka paczka z Czytelnika przyszła akurat w dniu, kiedy byłem zaproszony na obiad. Papież kazał sobie te książki rozłożyć na stole. Tu półmiski z herbami, śnieżnobiałe obrusy, a on kartkował kolejne tomy, o te, których nie znał, podpytywał”. Najwyraźniej Jan Paweł II wyczuwał, że to pisarstwo najwyższej próby. Takie, które – powtórzmy słowa pisarza – „przybiera w końcu postać modlitwy”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg